Przejdź do treści głównej

Najlepsze lekarstwo na dobre samopoczucie [wywiad]

autor(ka): Muzeum Emigracji w Gdyni
2014-07-15, 14:49
archiwalne
Razem z zespołem [U]czynnych Kulturalnie z Nocy Muzeów (fot. Muzeum Emigracji w Gdyni / Bogna Kociumbas)
„Wszyscy szukamy w wolontariacie spełnienia: młodzi z potrzeby udowodnienia, że mogą, a starsi z potrzeby poczucia nowej energii”. O swojej współpracy z Muzeum Emigracji w Gdyni opowiadają wolontariuszki: Ada Kessler i Dominika Roter.

Pani Ado, Dominiko, podczas niedawnej, organizowanej przez Muzeum Emigracji w Infoboxie Nocy Muzeów, koordynowałyście pracę 16 osób. Wydarzenie przyciągnęło kilkuset gości, którzy oglądali wystawę, wzięli udział w wykładzie i grze miejskiej oraz uczestniczyli w seansie kina na trawie. Zapewniłyście wymarzoną organizację wydarzenia – dobrze się przy tym bawiłyście razem z innymi wolontariuszami?

Dominika: – To znakomite doświadczenie. Współpraca z zaangażowanymi, energicznymi wolontariuszami była fenomenalna. Po wydarzeniu wracałam do domu w świetnym nastroju!

Skąd wziął się pomysł na spróbowanie wolontariatu? Ktoś was namówił? Co to było za wydarzenie?

Ada: – Moja mama pochodząca ze wsi mówiła: we wspólnocie siła; RAZEM – dla niej to znaczyło z kimś i dla kogoś. Lubiła pomagać innym i mnie też wpajała ten ideał współżycia w społeczeństwie. Współpraca i pomoc to naturalne dobro, które nic nie kosztuje, a przynosi pozytywną energię.

Dominika: –Na studiach współpracowałam z różnymi instytucjami, aby zapoznać się z funkcjonowaniem jednostek kultury. Chciałam dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w tej branży, o jej kulisach i o tym, co decyduje o wyjątkowości wybranych miejsc kultury. Muzeum Emigracji w Gdyni zainteresowało mnie już wcześniej, obserwowałam rozwój tej placówki od samego początku, nie przepuściłam chyba żadnej ich imprezy. Bardzo się cieszę, że podczas Nocy Muzeów mogłam wejść w rolę event menedżera i współtworzyć wydarzenie ramię w ramię z zespołem MEG.

Co jest dla was najciekawsze w pracy wolontariusza?

Ada: – Jak można wiele zdziałać poprzez proste – cząstkowe zadania, jak ludzie różnych profesji mogą się zbratać w dążeniu do celu, nie ma znaczenia wiek, nie ma bariery pokoleniowej.

Dominika: – Dla mnie atrakcją samą w sobie była współpraca z Muzeum Emigracji w Gdyni – stanąć za sterami produkcji świetnie przygotowanego eventu, wspólnie z wolontariuszami przekuć koncepcję programu Nocy Muzeów w żywe, pełne emocji i radości wydarzenie. To daje wielką frajdę i satysfakcję!

Obie pracujecie zawodowo, jak wolontariat ma się do waszej pracy? Pomaga? Utrudnia?

Ada: – Wolontariat to uzupełnienie innej sfery życia niż praca i dom. Wynika z potrzeby realizacji zadań, które niejednokrotnie mają działania terapeutyczne. W wieku dojrzałym (55+) szczególnie trudno o nowe znajomości, o kontakty z młodą generacją, o znajomość problematyki współczesnego świata. Kontakty międzypokoleniowe praktycznie natychmiast niwelują te granice. Można powiedzieć, że to działa w obie strony: praca wymaga odskoczni, a odskocznia daje moc do pracy.

Dominika: – Uzupełnia moją pracę zawodową, pomaga w organizacji czasu, a poza tym jestem urodzonym zadaniowcem – im więcej mam do zrobienia, tym więcej mam energii i chęci do życia.

A jak wasi najbliżsi reagują, gdy słyszą o wolontariacie?

Ada: – Ja często słyszę „że też tobie się chce”, ale także: „szkoda, że ja tego nie robiłem, gdy byłem młodszy”…

Dominika: – Cieszą się, że realizuję się w obszarze animacji kultury. Wiedzą, że mnie to inspiruje, napędza, że idę swoją drogą.

Z jakimi najbardziej mylnymi wyobrażeniami o wolontariacie się spotkałyście?

Ada: – Wolontariusze to naiwniacy (mocniejsza wersja – frajerzy) wykorzystywani do nudnych prac, które ktoś i tak musi zrobić, brrrr.

Dominika: – Niestety obiegowe opinie mają uzasadnienie w przypadku wielu instytucji kultury, które korzystają z pracy wolontariuszy. W Muzeum Emigracji z każdym wolontariuszem rozmawia się na temat tego, co chciałby robić, i każdy, jeśli tylko chce, może znaleźć dla siebie przestrzeń do działania.

Ze swoich obserwacji możecie powiedzieć, czy jakieś cechy charakteru przydają się wolontariuszowi?

Ada: – Poczucie odpowiedzialności, pozytywne nastawienie do ludzi (i zwierząt – mile widziane), otwartość, poczucie humoru, dystans do siebie.

Dominika: – Dobra organizacja, otwartość i, zgodzę się z Adą, że także odpowiedzialność.

Kto najczęściej decyduje się spróbować sił w roli wolontariusza? Ludzie młodzi, starsi? Czego szukają w wolontariacie?

Ada: – Trudno to określić w stu procentach, różni ludzie tworzą rzeczywistość, różne pobudki nimi kierują. Nie ma reguły, nie ma granicy wieku. Wszyscy szukamy spełnienia: młodzi z potrzeby udowodnienia, że mogą, a starsi z potrzeby poczucia nowej energii.

Pani Ado, co daje wolontariat? Co ma pani właściwie z tego, że angażujecie się czasami na całe dnie i wieczory?

Ada: – Stresująca i odpowiedzialna materialnie praca powoduje, że szukam lekarstwa na dobre samopoczucie i spełnienie. Odskocznia od rutynowych działań to zajęcia dające upust mojej pozytywnej energii. To moja wartość dodana.

Dominiko, jak jednym zdaniem zaprosiłabyś innych do udziału w wolontariacie MEG?

Dominika: – To instytucja kultury, która oferuje współpracę w nowoczesnym modelu wolontariatu, na światowym poziomie, opartą na uczciwych, jasnych zasadach.

Wiadomość nadesłana przez czytelniczkę/czytelnika portalu www.ngo.pl.

Źródło: Muzeum Emigracji w Gdyni
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 2 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • historia
  • kultura
  • wolontariat
  • wolontariusze