Przejdź do treści głównej

Wolontariat to nie jest frajerstwo

archiwalne
Kasia Miś (w środku), wolontariuszka Muzeum Powstania Warszawskiego (fot. Zbigniew Furman)
"Wolontariat jest robieniem czegoś dla przyjemności, a nie poświęcaniem się jakiejś wzniosłej idei". Katarzyna Miś, kartograf i wolontariuszka w Muzeum Powstania Warszawskiego opowiada, jak wolontariat stał się nieodłączną częścią jej życia.


Anna Samel:Kasiu, jak zaczęła się twoja przygoda z wolontariatem?

Katarzyna Miś: – Trzy lata temu w listopadzie, po ukończeniu kursu na przewodnika po Warszawie, postanowiłam pogłębić swoją wiedzę z zakresu historii okresu Powstania Warszawskiego. Zbliżała się zima i wiedziałam, że wielu wycieczek nie będzie, więc zdecydowałam, że wykorzystam martwy sezon na poznanie bliżej tego wyjątkowego okresu w historii stolicy. Muzeum Powstania Warszawskiego wydawało się na to najlepszym miejscem. Rozpoczęłam swoją współpracę w muzeum z przekonaniem, że będę tam pracować wyłącznie przez zimę. Jednak czas pokazał, że ten okres znacznie się przedłużył i trwa do dziś.

A sama historia Warszawy była ci bliska przez wzgląd na pochodzenie, pasję czy studia?

K.M.: – Do Warszawy przyjechałam na studia. Po kilku latach mieszkania i poznawania stolicy, postanowiłam rozpocząć kurs przewodnika i wciągnęłam się w pasjonującą historię tego miasta. Dziwię się, że ludzie, którzy mieszkają tutaj wiele lat w ogóle Warszawy nie znają, nie odwiedzają setek ciekawych miejsc, które tworzą atmosferę stolicy. A ja postanowiłam odkryć ten klimat.

Czy wolontariat coś zmienił w twoim życiu? Pokierował cię na inne tory, wniósł coś nowego do twojego życia?

K.M.: – Współpraca z muzeum zmieniła moją perspektywę postrzegania wolontariatu. Zaczynałam jako studentka, teraz jestem wolontariuszką jako osoba pracująca i widzę, że znaczenie wolontariatu w moim życiu się zmienia. Dużo się nauczyłam i nie mam tu na myśli tylko pogłębienia wiedzy historycznej. Dzięki wolontariatowi jestem bardziej pewna siebie, łatwiej idzie mi rozwiązywanie różnych problemów, rozwinęłam swoje umiejętności komunikacyjne. W muzeum spotykam różnych ludzi – zarówno w wieku szkolnym, jak i seniorów. Od każdej starszej osoby można się czegoś nauczyć. Kiedy spotykam się z panią, która była sanitariuszką w trakcie Powstania, to już po kilku minutach rozmowy z nią dowiaduję się rzeczy, których nie przeczytałabym w żadnej książce.

Czy działalność społeczna wymaga od ciebie jakichś poświęceń, musisz z czegoś rezygnować?

K.M.: – Nie lubię słowa „poświęcenie” w kontekście mówienia o wolontariacie. W moim rozumieniu tego słowa, wolontariat jest robieniem czegoś dla przyjemności, a nie poświęcaniem się jakiejś wzniosłej idei. Nie zajmuję się pracą społeczną w każdej wolnej chwili. Jeśli czuję potrzebę, żeby się zaangażować w pracę w muzeum to po prostu to robię, nie kieruje mną żadne poczucie przymusu. Wolontariat to doskonała alternatywa dla siedzenia przed telewizorem. Angażowanie się społecznie szczególnie polecam ludziom, którzy mają za dużo wolnego czasu. Postarajcie się spędzić go jakoś kreatywnie. Robiąc coś przyjemnego dla innych.

Od trzech lat jesteś związana z muzeum. Na czym polega siła przyciągania tego miejsca?

K.M.: – Przez pierwsze trzy miesiące wolontariatu pracowałam tylko na ekspozycji, kierowana chęcią pogłębienia swojej wiedzy z zakresu historii Powstania Warszawskiego. Intensywnie oglądałam wszystkie eksponaty, czytałam zgromadzone dokumenty i książki. A jednocześnie zaczęłam udzielać się w różnych imprezach organizowanych przez Centrum Wolontariatu Muzeum Powstania Warszawskiego. Spodobało mi się to, więc po kilku miesiącach stwierdziłam, że jednak zostanę dłużej, żeby pomóc przy organizacji kolejnej akcji. Potem postanowiłam wesprzeć przygotowania kolejnego wydarzenia. I w pewnym momencie już przestałam liczyć upływające tygodnie czy miesiące pracy wolontariackiej w muzeum. Teraz, kiedy czasem ktoś mnie pyta, jak długo jestem wolontariuszką, to muszę się dobrą chwilę nad tym zastanowić...

Po skończeniu studiów nadszedł dla mnie trudny okres kilku miesięcy, kiedy nie mogłam znaleźć pracy. I wówczas wolontariat stanowił odskocznię od prywatnych problemów, a jednocześnie miałam poczucie, że to doświadczenie zdobywania nowych umiejętności pomoże mi w przyszłości jakąś pracę znaleźć. I tak się stało w rzeczywistości. A teraz, kiedy już pracuję, wolontariat stanowi wytchnienie od różnych obowiązków i stresów w pracy. W muzeum zajmuję się rzeczami w stu procentach przynoszących przyjemność. Dzięki temu, gdy wracam do domu, nie czuję zmęczenia psychicznego. Poza tym w muzeum poznaję wielu niezwykłych ludzi. Niektórzy z nich stali się moimi przyjaciółmi. Teraz już nie wyobrażam sobie rezygnacji z wolontariatu w muzeum! To jest ważna część mojego życia.

…która jeszcze dodatkowo przynosi wiele korzyści. Kasiu, czy odkąd pracujesz zawodowo nie przyszło ci na myśl, że muzeum jako instytucja kultury, instytucja publiczna nie powinna wykorzystywać dobrowolnej pracy wolontariuszy? Nie sądzisz, że zadania wykonywane przez wolontariuszy powinny być opłacane, a wy powinniście być zatrudniani jako etatowi pracownicy?

K.M.: – Muzeum wykorzystywałoby wolontariuszy, gdyby byli oni tam na siłę wysyłani w ramach stażu, przymusowych godzin, nadrabiania zaległych obowiązków. A żaden z wolontariuszy nie pracuje w muzeum z przymusu. Jeśli nie chcę się w jakieś zadanie angażować, to po prostu tego nie robię. Nigdy nie czułam się wykorzystywana przez muzeum. Z drugiej strony myślę, że fakt zrzeszenia ponad dwustuosobowej grupy wolontariuszy przez Muzeum Powstania Warszawskiego świadczy o tym miejscu. Jeśli tylu ludzi chce spędzać swój wolny czas w muzeum, to znaczy, że ta instytucja tworzy świetne warunki do takiej formy działalności.

Wolontariat to nie jest frajerstwo. Gdy zaczynałam pracę wolontariacką to wielu znajomych mówiło mi – jeśli masz za dużo wolnego czasu, to idź do pracy, zarób pieniądze, a nie będziesz za darmo pracować. I teraz, po kilku latach, ci sami ludzie mówią mi, że oni też szukają dla siebie miejsca w wolontariacie, chcą robić coś dla siebie. Wydaje mi się, że w Polsce zmienia się podejście ludzi do wolontariatu – coraz mniej osób traktuje to jako darmową pracę, za to coraz więcej z nas traktuje to jako normalną część życia współczesnego, świadomego obywatela. To świadczy o pewnym poziomie rozwoju naszego społeczeństwa. Coraz więcej potrafimy dawać od siebie, a nie tylko brać. A muzeum jest wyjątkowym miejscem – zgromadzić do codziennej, wolontariackiej pracy ok. 200 osób nie jest łatwo. Szczególnie, że to nie są wolontariusze jednej akcji, tylko stale angażujący się ludzie. To jest niesamowite.

Wspomniałaś kilka razy o swoich znajomych i rodzinie. Czy oprócz tego, że opowiadasz im o swojej pracy wolontariackiej, to zachęcasz ich także do takiej dodatkowej aktywności?

K.M.: – Niektórzy moi znajomi już mają dosyć muzeum, bo tak często o tym opowiadam. Paradoksalnie, więcej moich znajomych nie wie, co robię zawodowo, jakie studia skończyłam, ale wszyscy wiedzą, gdzie się udzielam wolontariacko…

…czyli jednak wolontariat stanowi pewną stałą część twojego życia.

K.M.: – Ale ja tego nie odczuwam na co dzień, to jest dla mnie kompletnie naturalne… Na początku mojej przygody z wolontariatem to celowo opowiadałam o tym znajomym. Dziś to część mojego życia do tego stopnia, że łapię się czasem na tym, że znajomym rzadziej opowiadam o jakichś ważnych wydarzeniach życiowych, a o wolontariacie zawsze opowiadam godzinami z radością i pasją.

Zgromadziłaś już bardzo duże doświadczenie w muzeum jako wolontariuszka, cieszysz się ogromną dozą zaufania ze strony pracowników Muzeum i otrzymujesz odpowiedzialne zadania – dla Centrum Wolontariatu prowadzisz fanpage na Facebooku i obsługujesz skrzynkę mailową. Czy te umiejętności nabyte poprzez wolontariat wykorzystujesz także w swojej zawodowej pracy?

K.M.: – Tak, dzięki wolontariatowi przede wszystkim nauczyłam się asertywności. Rozwinęłam swoje umiejętności komunikacyjne – miałam okazję współpracować z ludźmi w różnym wieku, zarówno gimnazjalistami, jak i powstańcami. Te kompetencje pomagają mi rozwijać także kontakty zawodowe, szczególnie, że pracuję w zróżnicowanym wiekowo środowisku. Wolontariat nauczył mnie znakomitej organizacji czasu – potrafię doskonale łączyć pracę z wolontariatem, stąd łatwiej przychodzi mi też planowanie służbowych obowiązków.

Z wykształcenia jestem kartografem, więc zawodowo opracowuję mapy. Szczerze mówiąc, umiejętności promocyjne nie bardzo mi się przydają w pracy, ale to właśnie sprawia, że wolontariat w Muzeum jest tak ciekawy i rozwijający – zajmuję się tam zupełnie innego rodzaju zadaniami, niż te, którym stawiam czoła w pracy.

Kasiu, przez te ostatnie trzy lata pracy w muzeum miałaś nie raz okazję udziału w obchodach rocznicowych. W 2014 roku Muzeum Powstania Warszawskiego stoi przed ogromnym wyzwaniem organizacji obchodów 70. rocznicy wybuchu Powstania. Czy jako wolontariuszka weteranka wiesz coś bliżej na temat tego, co planuje muzeum? I czy sama masz poczucie, że zbliża się bardzo ważne wydarzenie?

K.M.: – Muzeum planuje dużo bardzo fajnych rzeczy na 2014 rok, także w zakresie pracy wolontariackiej. Przed nami wiele ważnych i niezapomnianych wrażeń i mnóstwo obowiązków. Potrzebujemy wsparcia od kilkuset nowych osób, więc na pewno przeprowadzimy wielką rekrutację.

W odniesieniu do prywatnego życia, to już teraz planuję urlop na początek sierpnia, aby przynajmniej dwa czy trzy pełne dni spędzić w muzeum. Bardzo mi na tym zależy. Natomiast moi znajomi, z którymi planuję wakacyjny wyjazd, żartują, że ich urlop jest także podporządkowany obchodom. Nie wyobrażam sobie, aby nie być w tym czasie w Warszawie. A tym samym – wszyscy oni są zmuszeni wyjechać ze mną najwcześniej we wrześniu.

70. rocznica obchodów Powstania Warszawskiego to będzie kolejne wydarzenie, stanowiące wielkie wyróżnienie dla powstańców. Także i dla mnie to będzie piękne święto.

Co jest, twoim zdaniem, wyjątkowego w angażowaniu się w obchody Powstania Warszawskiego?

K.M.: – My, wolontariusze spotykamy powstańców, dla których przez cały rok pracujemy, których pamięć chronimy przed zapomnieniem. Nie widzimy ich na co dzień, podczas naszej pracy w muzeum… Dlatego gdy w trakcie obchodów większość z nich jest na miejscu, to w końcu doskonale rozumiemy ten prawdziwy powód, dla którego angażujemy się w pracę w muzeum. I możemy im podziękować za ich wkład w historię Polski.

W czasie obchodów głęboko doświadczam, że moja praca wolontariacka ma sens. To czas, który wynagradza każdy trudny moment... Niezwykle budujące jest nosić na sobie koszulkę z napisem „Wolontariusz”, na którą ludzie zawsze reagują życzliwie, doceniają to i mobilizują do dalszej pracy. Obchody rocznicowe zawsze przynoszą dużo różnych, pozytywnych emocji.

Po prostu: trzeba to przeżyć…?

K.M.: – Tak, trzeba spróbować!

W pewnym momencie podkreśliłaś, że będzie potrzeba wielu ludzi do pracy. Jak zachęciłabyś mieszkańców Warszawy do angażowania się w 70. rocznicę obchodów?

K.M.: – Każdy z wolontariuszy ma inne powody i motywacje do tego, żeby angażować się społecznie, więc trudno zachęcić jednym zdaniem wszystkich. Także moje powody do pracy wolontariackiej w muzeum na początku były zupełnie inne, niż te, które są teraz. Jeśli ktoś chce poznać bliżej historię Powstania, to nie znajdzie na to lepszego miejsca... Z drugiej strony, jeśli ktoś poszukuje odskoczni od codziennego życia, to muzeum również jest świetnym na to sposobem. Dla emerytów, wolontariat w muzeum to szansa wypełnienia w pożyteczny sposób swojego wolnego czasu. Osób w wieku emerytalnym jest zresztą w muzeum bardzo wiele...

Kończąc naszą rozmowę, powiedz, czego życzysz sobie i innym wolontariuszom muzeum w nowym roku?

K.M.: – Życzę sobie i wam bardzo dużo siły, głów pełnych pomysłów i dużo życzliwości. Jestem przekonana, że jeśli ktoś jest pozytywnie nastawiony do życia i otacza się optymistami, to czegokolwiek by się nie podjął, to mu się to uda. Stąd, nawet w tym roku pełnym wyzwań dla muzeum, jestem przekonana, że to wszystko wyjdzie świetnie, bo jest tyle osób fajnie do tego nastawionych i zmobilizowanych, że ta okrągła rocznica wypadnie znakomicie! I oczywiście życzę sobie i muzeum, żeby 1 sierpnia nie padało, a pogoda dopisała przez cały miesiąc obchodów!

Kasia opowiada o tym, na czym polega jej codzienna praca w Muzeum Powstania Warszawskiego:

 

Fotografie: Zbigniew Furman

Rozmawiała: Anna Samel
Anna Samel - od wielu lat związana z III sektorem, współpracuje z Centrum Wolontariatu Muzeum Powstania Warszawskiego, prowadząc wywiady z wolontariuszami.
 

Chcesz zaangażować się we współpracę z Muzeum Powstania Warszawskiego? Zacznij już dziś! Centrum Wolontariatu Muzeum Powstania Warszawskiego czeka na Ciebie na Facebooku: www.facebook.com/Centrum.Wolontariatu.MPW

Organizator:

Centrum Wolontariatu Muzeum Powstania Warszawskiego

Adres:

ul. Grzybowska 79, 00-844 Warszawa, woj. mazowieckie

Tel.:

22 539 79 05

E-mail:

wolontariat@1944.pl

Www:

http://www.1944.pl 

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 3 1

Skomentuj

KOMENTARZE

  • [+] Rozwiń komentarz Woodstock ~wolontariusz MPW 25.02.2015, 05:00 Przystanek Woodstock to kompletnie nie moje klimaty, myślę że koleżanka wolontariuszka Miś mogła by lepiej wykorzystać ten zmarnowany czas na bardziej pożyteczne zajęcie, chociażby na kwestę dla MPW, na rzecz powstańców żyjących w biedzie, czy na renowację mogił bohaterów... ODPOWIEDZ
  • Akurat mam przeciwne zdanie . ~Marcos 19.01.2014, 01:41 W Bydgoszczy traktuje się wolontariuszy jak frajerów mających wykonywać pracę etatowców ale za nic . Przykładem nowo otwarta Biblioteka Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Tam wolontariusze czyli ludzie po bibliotekoznawstwie tyrają za nic . A rektor się cieszy jakie to oszczędności robi ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • historia
  • wolontariat
  • wolontariusze