Przejdź do treści głównej

Wietnamki w wolontariacie [wywiad]

autor(ka): Katarzyna Ostrowska-Biernacka
2013-05-13, 03:09
archiwalne
Le Xuan Nguyen (Violetta) i Monika Vu Kim
W Muzeum Powstania Warszawskiego wystarczy zapytać, co mogłabym robić, powiedzieć, jakie mam umiejętności, a na pewno znajdzie się coś atrakcyjnego. O swoim wolontariacie opowiadają wolontariuszki pochodzenia wietnamskiego: Monika Vu Kim, 18 lat, absolwentka LO im. Żeromskiego i Le Xuan Nguyen (Violetta), 16 lat, LO im. Kopernika.

Magdalena Micuła: – Skąd pomysł, żeby oddawać swój czas innym?

Monika: – Wolontariatem interesowałam się od gimnazjum. Pomaganie ludziom jest ważne. Sprawia mi to radość, mogę dużo się uczyć z tych doświadczeń, poza tym kształtuję siebie jako osobę. Szkoda, że wolontariat nie jest rozpowszechniony w Polsce, a zwłaszcza, że ludzie w naszym wieku się tym nie interesują.

Violetta: – Ja sama zaczęłam myśleć poważnie o wolontariacie po WOŚP2012, w Muzeum Powstania Warszawskiego zaczęłam pracę podczas EURO2012. Uważam, że pomaganie to wspaniała rzecz, zwłaszcza, kiedy widzę uśmiech na twarzach tych, którym pomagam. Poza MPW pracuję w ośrodku pomocy społecznej. Wolontariat pomaga mi się rozwijać, wiem, co to znaczy bieda, współczucie, to mnie kształtuje jako człowieka. To jest bardzo efektywny sposób na spędzanie czasu. Warto pomagać i działać w różnych organizacjach.

A jak wygląda wolontariat w Wietnamie?

Violetta: – Wolontariat jest rozpowszechniony, ale wygląda trochę inaczej. Na przykład organizowane są rządowe wyjazdy dla osiągających dobre wyniki Wietnamczyków zza granicy. Podczas wakacji przyjeżdżają do Wietnamu, odbywają podróż wokół kraju, uczą się o jego historii, kulturze. To część dbałości o edukację, tak bardzo rozpowszechnionej w krajach azjatyckich. Wietnamczycy żyjący za granicą przyjeżdżają także, by pomagać biednym rodzinom, biednym wioskom wietnamskim. Nie spotkałam się z czymś takim w Polsce.

Skąd pomysł z MPW, przecież nie macie powstańczych tradycji w rodzinach. Czy to nie jest dla was kompletna abstrakcja?

Monika: – Mnie się to wydało po prostu bardzo ciekawe, wcześniej brałam udział w bardziej tradycyjnej pomocy np. Szlachetna Paczka. Chciałam spróbować czegoś innego i przy okazji nauczyć się czegoś, bo historia nie jest moją mocną stroną. Tu mogłam zrobić to praktycznie i przy okazji poznać nowych ludzi.

Violetta: – Historia jest moją piętą achillesową, chciałam się jej nauczyć, a tu nie muszę słuchać nudnego wykładu, tylko uczę się sama, przez obserwację. Kiedy pracuję na ekspozycji, czytam sobie informacje muzealne i zapamiętuję je. Lubię też porównywać różnice kulturowe, więc patrzę, jak wygląda życie w Warszawie, a jak w Hanoi. Poza tym spotykam się z nowymi ludźmi. Byłam ciekawa, jak sobie poradzę w nowym środowisku.

W jakich działach MPW pracujecie?

Monika: – Pracowałam w dziale ekspozycji, teraz jestem w dziale dydaktycznym, gdzie pracuję z dziećmi w Sali Małego Powstańca. Są tam kolorowanki, klocki zabawki. Lubię pracę z dziećmi, więc sprawia mi to dużo frajdy.

Violetta: – Ja podobnie, najpierw byłam na ekspozycji, teraz pracuję z dziećmi w dziale dydaktycznym. Muszę się nauczyć cierpliwości do małych ludzi, rozmawiania z nimi. To dla mnie duże wyzwanie, bo nigdy nie zajmowałam się z dziećmi, zawsze to ja byłam najmłodsza.

Obie pracujecie teraz z dziećmi, ale MPW to także starsi ludzie, często świadkowie powstania. Jak radzicie sobie w kontaktach z nimi?

Monika: – Na szkoleniach spotykam innych, starszych wolontaiuszy, ale z powstańcami jeszcze nie miałam bezpośredniego bliskiego kontaktu. Wszystko przede mną.

Jaka nowa aktywność wam, jako wolontariuszkom sprawiłaby radość? Co chciałybyście robić dodatkowego w Muzeum?

Violetta: – Zdarzyło pracować mi się jako tłumacz podczas spaceru w okolicach dawnego getta. To było świetne wyzwanie. Ale w MPW wystarczy zapytać, co mogłabym robić, powiedzieć, jakie mam umiejętności, a na pewno coś się znajdzie atrakcyjnego. Struktura w naszym Centrum Wolontariatu jest bardzo czytelna – jest dobra informacja, zgłaszamy się na poszczególne akcje, bardzo podoba mi się organizacja pracy wolontariuszy w Muzeum. Zawsze czekają na mnie otwarte ramiona.

Jaki był najtrudniejszy sprawdzian dla was podczas pracy tutaj?

Violetta: – Dla mnie bycie tłumaczem było bardzo trudne, zwłaszcza że historia to nie jest moja mocna strona. Poza tym przewodnik mówiła naprawdę bardzo szybko...

Monika: – Dla mnie najtrudniejsze były pierwsze doświadczenia, czasem czułam się zagubiona, musiałam wszystko szybko zapamiętywać, ale z czasem się przyzwyczaiłam.

Jak wasi bliscy reagują na waszą pracę dla MPW?

Monika: – Moi rodzice nie interesują się tym za bardzo. Mają wobec mnie bardzo wysokie wymagania, więc zawsze jak chodzę na dodatkowe zajęcia czy zajmuję się wolontariatem, traktują to normalnie, a nie jako coś wielkiego.

A znajomi?

Monika: – Czuję się rozczarowana, bo niewielu moich znajomych interesuje się wolontariatem. Ja staram się namawiać ich do aktywności w tej dziedzinie, ale ludzie w naszym wieku zajęci są bardziej szkołą i życiem towarzyskim. Mają podejście, że wolontariat nie jest fajny, nie jest modny. Ale ja się nie wstydzę, tylko pokazuję swoim przykładem, że powinno się działać, być wrażliwym, robić coś więcej, wtedy życie jest bardziej kolorowe. Mam świadomość, że dzięki wolontariatowi moje doświadczenie życiowe jest większe.

Jakimi argumentami zachęciłybyście ludzi w waszym wieku do pracy społecznej?

Violetta: – Wolontariat daje mi satysfakcję. Sama szkoła–dom–impreza, to nuda. Życie to ciągła nauka, powolny proces kształcenia, nie tylko w szkole. Wiele dowiadujemy się od rodziny, szkoły, z gazet, pasji, a także z wolontariatu. Uczę się organizować coś, używam moich umiejętności, uczę się punktualności i odpowiedzialności. Tu też mogę poznać ludzi, tak samo jak w klubie czy kawiarni, a przy tym są to wartościowi ludzie. A oprócz tego mam dodatkowe punkty na studia, w CV, poznaję Warszawę.

Monika: – Zdobywanie doświadczenia, kształcenie się, świadomość tego, że się pomaga. Podoba mi się to, że szefowa Centrum Wolontariatu, pani Marta Kukowska, podkreśla jak bardzo wolontariusze są potrzebni, dzięki temu czujemy się ważni. Tu jest naprawdę fajnie, można się spełnić w różnych aspektach, pracować w różnych działach, rozwijać wszystkie swoje umiejętności. Poznaje się wielu ciekawych ludzi z różnych środowisk, uczy się rozmawiać z nimi. To bardzo ważne.

Violetta: – Nabywamy doświadczeń, które pomogą nam później w pracy zawodowej. Wolontariat to po prostu wielka inwestycja w siebie.

http://www.facebook.com/pages/Centrum-Wolontariatu-Muzeum-Powstania-Warszawskiego/160435547312506?ref=hl

Wywiad przeprowadziła Magdalena Micuła
Magdalena Micuła jest dziennikarką portalu NaTemat.pl i stałym współpracownikiem wielu magazynów. Była zarówno reporterem, jak i redaktor naczelną. Jest współautorką przewodnika po Cyprze. Działa w zarządzie Stowarzyszenia Dziennikarzy Podróżników "Globtroter", prowadzi kobiece biuro przewodniczek warszawskich „Syrenki”. Jest również wolontariuszem-dziennikarzem przeprowadzającym wywiady dla Archiwum Historii Mówionej MPW: http://ahm.1944.pl/

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 3 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • historia
  • młodzież
  • wolontariat
  • wolontariusze