Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Iza Rutkowska

autor(ka): Adrian Kubicki
2012-02-03, 06:28
archiwalne
Iza Rutkowska, fot . Krzysztof Pacholak
Niewiele brakowało, a wyjechałaby do Sudanu budować studnie. Została jednak i założyła Fundację Form i Kształtów. O Placu Zabawiciela jej autorstwa dowiedziała się cała Polska, nie inaczej było przy okazji ubiegłorocznego Grzybobrania w podwarszawskim Powsinie. Jej projekty w przestrzeni publicznej przyciągają osoby o każdej profesji i w każdym wieku. Przedstawiamy kandydatkę na Człowieka Roku plebiscytu Wdechy 2012, Izę Rutkowską.

Czym się obecnie zajmujesz?

Zajmuję się knuciem, jak urozmaicać przestrzeń publiczną (śmiech). Przede wszystkim robię projekty. Te, które już zrealizowałam to na przykład „Plac Zabawiciela”, „Grzybobranie”, „Robale”, „Teren Budowy” czy „Eugeniusz”.

W Fundacji Form i Kształtów jestem szefową-małym dyktatorem (śmiech). Tu wymyślam projekty, to jest moje autorskie pole. Później te projekty koordynuję, angażuję ludzi, podsuwam im pomysły do zrealizowania.

Poza działaniami „na własnym podwórku” staram się też współpracować z innymi organizacjami pozarządowymi. Dużą przyjemność sprawia mi prowadzenie warsztatów dla seniorów i młodych menadżerów kultury w Towarzystwie Inicjatyw Twórczych ę. Jestem bardzo za dialogiem pomiędzy urzędnikami i NGO-sami, dlatego udzielam się w Komisji Dialogu Społecznego ds. Kultury. Poza tym staram się działać na rzecz środowiska organizacji. Zależy mi na tym, żeby niektóre procedury zostały usprawnione, cieszę się, gdy mieszają się doświadczenia różnych organizacji i kiedy możemy razem wypracowywać pewne systemy działania w przestrzeni publicznej.

Dlaczego to robisz?

Wydaje mi się, że to po prostu naturalna kontynuacja tego, co robiłam od zawsze, od kiedy tylko zaczęłam się udzielać społecznie, czyli od zerówki. Zawsze inicjowałam jakieś wydarzenia, zawsze starałam się mobilizować ludzi do działania. Fundacja Form i Kształtów to mój własny świat, do którego razem ze społecznikami i projektantami zapraszam ludzi, którzy na co dzień nie mają czasu ćwiczyć wyobraźni. Nie ma w tym żadnego nadęcia. Lubię sztukę, przy której nie trzeba się stresować, że się jej nie rozumie. Patrzysz i się uśmiechasz. Pewnie każdy chce jakoś zmieniać świat, ja zdaję sobie jednak sprawę, że mój punkt widzenia świata jest bardzo subiektywny i nie wszystkim może się podobać. Staram się więc otwierać ludzi na kulturę, każdy wyciągnie z moich projektów to, co wyda mu się istotne, a jak ktoś nie będzie chciał, to trudno. Myślę, że działania Fundacji Form i Kształtów są po prostu inspirujące. Pokazują, jak żyć kreatywnie. Na studiach chciałam robić wielkie rzeczy na wielką skalę. Chciałam pojechać do Sudanu budować studnie, ale, całe szczęście dla Sudańczyków – nie udało się (śmiech). Sporo jednak podróżowałam i zauważyłam pewną prawidłowość: gdyby porównać społeczność do społeczności, to ludzie w Polsce i gdziekolwiek indziej na świecie, bez względu na sytuację polityczną, ekonomiczną, są bardzo podobni, tworzą podobne grupy, mają te same potrzeby i te same problemy. Dlatego staram się robić projekty uniwersalne, które mogą wzbudzić uśmiech w Polsce, ale byłyby zrozumiałe w Holandii, Japonii czy na Kubie.

Największy sukces?

Z wielu rzeczy się cieszę. Powiedziałabym jednak, że największym sukcesem jest po prostu to, że już kilka razy udało mi się przekonać urzędników i zwykłych ludzi, że działania Fundacji Form i Kształtów są potrzebne i mogą wiele dać. Dzięki temu udało mi się doprowadzić do końca kilka wartościowych projektów i, co najważniejsze, odzew ludzi był pozytywny. Ostatnim takim wydarzeniem było Grzybobranie. Niesamowicie ważny jest również Teren Budowy, który realizujemy od trzech lat w Chełmnie i Łowiczu. To są etapowe działania, które mają pokazać mieszkańcom tych miast, że sami mogą tworzyć przestrzeń publiczną, aranżować ją według własnych potrzeb.

Nominacja do Wdech jest bardzo miła. Moje działania, w przeciwieństwie do działań innych nominowanych, są jednak bardzo niszowe. Myślę, że to ukłon w stronę organizacji pozarządowych w ogóle. Z drugiej strony mam też kłopot z tą nominacją. W projekty, które robię, angażuje się wiele osób, które z działaniami się identyfikują i wkładają w nie wiele pracy. Zostałam wyciągnięta przed szereg, gdzie poczułam się trochę nieswojo.

Największa porażka?

Nie lubię marnować czasu na rozpamiętywanie czego nie udało mi się zrobić, wolę koncentrować się na tym, co jest jeszcze do zrobienia. Jak się nie udaje, to trzeba nabrać więcej sił i próbować od nowa.

Co lubisz najbardziej?

Lubię obserwować ludzi, którzy przychodzą na fundacyjne projekty. Na „Grzybobraniu” dużą radość przyniosło mi na przykład obserwowanie mojej mamy, która chodziła po lesie i z zaangażowaniem rozstawiała grzyby. Chowała się za drzewem i jak nikt nie widział podkładała je blisko przechodniów. Świetnie bawiła się i ona, i ludzie, którzy grzyby znajdowali. Pamiętam też, jak na Placu Zabawiciela ludzie spontanicznie z kartonów zbudowali wagon metra i udawali, że jadą nim przez miasto. Ludzie wchodzą w moją wyobraźnię i to mnie bardzo cieszy.

Marzenie na przyszłość

Mam wiele marzeń, ale wiadomo, jak wygadam, to się nie spełnią.

***

Iza Rutkowska – urodziła się w Chełmnie w 1983 roku, czuje się mieszkanką Kałdusa – 200-osobowej wioski, w której się wychowała. Absolwentka dziennikarstwa w Collegium Civitas, Kulturoznawstwa w CESLA UW i PR w SGH, posiada też dyplom młodego rolnika. Działała w wielu organizacjach pozarządowych, wyjeżdżała na stypendia do Włoch, Kostaryki i na Kubę. W 2008 roku z Dominikiem Strzałkowskim założyła Fundację Form i Kształtów, która organizuje różne działania w przestrzeni publicznej. Na jej koncie są duże projekty, takie jak „Eugeniusz” (zorganizowany z okazji objęcia przez Polskę Prezydencji w Radzie EU), autorskie wydarzenia takie jak Plac Zabawiciela czy Grzybobranie. W styczniu 2012 roku została nominowana do tytułu Człowieka Roku plebiscytu Wdechy.


Zobacz także: Trochę radości w Powsinie, Nietypowe grzybobranie

Źródło: inf. własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 10 3

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Na to niestety idą nasze podatki :( ~Tytus Jabłoński, Collegium Civitas 02.11.2016, 09:42 Iza, ludzie niestety mają rację. Póki jeszcze dostajesz pieniądze ratusza, to jesteś happy, ale HGW nie będzie rządzić więcznie. Marnujesz zycie, bo to nie jest sztuką, i niestety pieniądze nas wszystkich. ODPOWIEDZ
  • obawa ~Kornel 07.08.2016, 03:13 Pytanie jest proste: skąd masz pieniądze na te bzdury dziewczyno? Jeśli rodzicie - luz, nie mam z tym żadnego problemu. Szyj, pompuj, ustawiają jeże gdzie chcesz. Obawiam się jednak, że to jest z naszych podatków :( ODPOWIEDZ
  • śmieszy ~piszczel 28.02.2013, 07:38 Nie potrafię nie odnieść się do pierwszego komentarza. To jest absolutnie szokujące. Nie wiem, co Panią kieruje, ale nikt nie ma prawa wytykać komukolwiek poziomu zamożności któregokolwiek z członków czyjejś rodziny. Jak tak można! Rozumiem, że działania osoby wychowanej przez ludzi biednych cenimy bardziej. Co to ma w ogóle do rzeczy? I jeszcze to pouczanie, jak kto ma żyć. Może więc i ja Panią pouczę. Proszę się po prostu wyluzować i pozwolić innym robić dobrą robotę, nawet jeśli z Pani (i chyba wyłącznie Pani) punktu widzenia czyjeś działania nie mają sensu. Jedno Pani osiągnęła: nie wiem kim Pani jest ani co Pani ROBI w swoim życiu, ale skutecznie zakwasiła Pani sobą atmosferę mojego poranka. Co za potworna nudziara z "Civitasu". ODPOWIEDZ
  • Iza tutaj to chyba lekka przesada ~Ada Cholewińska 16.05.2012, 03:19 Studiowałam z nią w Collegium, potem nic o niej już nie słyszałam, mimo, że obserwuje obszar warszawskich organizacji kulturalnych. Myślałam, że po prostu nie miałam szczęścia. No ale tak: z Waszego wywiadu niewiele wynika, research na jej nazwisko też niewiele daje. W ukryciu to robi? Nie sądzę. Nie wybijała się na studiach, miała za to zamożnych rodziców i chyba na tym to wszystko nadal się opiera. Życzę Ci Izo porządnej roboty w jakiejś firmie, by nie udało Ci się jednak przekonywać urzędników i byś nie marnowała naszych pieniędzy. Warto żyć uczciwie. ODPOWIEDZ
  • Moje gratulacje!! ~Wacław Szramowski - Fundacja "OZiRN w Łasinie 06.02.2012, 01:53 Bardzo się cieszę, że zostałaś zauważona w gronie tak wielu znakomitych osób zajmujących się działalnością pożytku publicznego. Osobiście mam wielki szacunek do osób, które oprócz własnego "ja" dostrzegają potrzebę pracy na rzecz innych osób czy środowiska. Mam świadomośc, że taka praca nie zawsze przysparza środków materialnych czy szacunku osób, których życie publiczne nie interesuje. Twój młody wiek jest istotnym pozytywnym czynnikiem w przełamywaniu wielu barier mentalnych, szczególnie wśród wszechobecnej administracji publicznej. Nie jesteś jeszcze "skażona" pewnymi naleciałosciami, które ograniczają aktywnośc ludzi starszych. Jestem po Twojej stronie. Jeszcze raz gratuluję nominacji. Pozdrawiam ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • kultura
  • miasto