Przejdź do treści głównej

Zawód: przyjaciel

autor(ka): Rafał Gębura
2012-02-10, 06:51
archiwalne
Zdjęcie ze strony www.przyjaciel.info
Gdy wpiszemy w wyszukiwarkę google słowo: „przyjaciel”, z łatwością znajdziemy stronę Jacka Rynga. To e-wolontariusz z podopolskiej wsi, który, korzystając z klawiatury i komputerowej myszki, pomaga ludziom z różnych zakątków Polski.

– Jacku, znowu tu jestem i po raz kolejny mam pewność, że nie przypadkowo. Jesteś paradoksem i przez to budzisz do myślenia inaczej albo utwierdzasz w przekonaniach, które dla większości wydają się „nie na te czasy”. Jesteś inspiracją. Powtórzę raz jeszcze: jak to dobrze, że są tacy ludzie, jak Ty! – pisze na forum internautka Viola.

Podobnych wpisów na stronie Jacka jest znacznie więcej. Zagląda na nią średnio 400 osób dziennie. Co to za strona? Jak tłumaczy jej autor, powstała, by pokazać innym, że osoba niepełnosprawna także może żyć aktywnie i ciekawie. – Może być motywacją dla innych niepełnosprawnych osób, którym brakuje odwagi i pewności siebie. Zaglądają do mnie także osoby w pełni sprawne, które po prostu potrzebują wsparcia – opowiada. – Jedni oczekują uwagi, inni zrozumienia, jeszcze inni otuchy. Czasem to tylko jednorazowy kontakt, czasem nawiązuje się trwalsza relacja. Jednak nie wszystkim wystarcza korespondencja. Część wirtualnych znajomości udało nam się przenieść do rzeczywistości.

www.przyjaciel.info – to nie jedyna strona, jaką stworzył Jacek. Jako e-wolontariusz, przygotował ich całkiem sporo, głównie dla organizacji pozarządowych i nieformalnych grup wolontariuszy.

Jego dzień zaczyna się o 6 rano. Do komputera zasiada tuż po śniadaniu – Na brak zajęcia nie narzekam – przyznaje z satysfakcją. – Internetowe strony mają to do siebie, że trzeba je często aktualizować i modernizować. Czasem brakuje mi czasu, by to wszystko ogarnąć, jednak staram się, jak mogę.

Jacek to przykład samouka. Wszystkiego, co związane z komputem nauczył się samodzielnie. – Kiedy kilkanaście lat temu w moje ręce trafił komputer, nie widziałem nawet, jak go włączyć. Uporem i systematyczną pracą nauczyłem się wszystkiego od początku – wspomina.

Dlaczego to robi

– Do 25. roku życia starałem się unikać ludzi. Czułem się jak dziwoląg, który wzbudza niezdrową ciekawość i razi czyjeś poczucie „dobrego smaku” – pisze sam o sobie Jacek.

Urodził się z rdzeniowym zanikiem mięśni. To nieuleczalne schorzenie, uwarunkowane genetycznie. Jako dziecko był w miarę sprawny. Miał silne ręce, poruszał się na czworakach. Nie pamięta jednak, by kiedykolwiek stał o własnych siłach. – Mam w pamięci zdjęcie z dzieciństwa, na którym stoję, a ktoś trzyma mnie za rękę. Na mojej twarzy jest wyraźny grymas, widać mój wysiłek i to, że samo stanie sprawia mi trud.

Choroba nasiliła się, gdy Jacek był nastolatkiem. Sam wspomina ten czas jako koszmarny okres w jego życiu. Zero kontaktów, zero znajomości. Nie chodził do szkoły, miał indywidualny tryb nauczania. Był bardzo samotny, a przy tym zamknięty.

– Wstydziłem się swojej niepełnosprawności. Nie chciałem wychodzić na zewnątrz. Pamiętam, jak kuzyn chciał zabrać mnie na spacer, a ja z całych sił hamowałem wózek. Czułem się poniżony.

Przełom nastąpił, gdy Jacek zadzwonił do opolskiego radia. Podczas studenckiej audycji ogłosił, że potrzebuje kogoś, kto pojechałby z nim na turnus rehabilitacyjny. Otrzymał tylko jedną odpowiedź, wystarczyło.

– Tą osobą była Marta, która przygotowywała się do studiów na medycynie – opowiada Jacek. – Chciała sprawdzić się w opiece nad osobą niepełnosprawną, a przy tym zrobić coś dobrego. Jak później przyznała, bardzo się tego bała. Dla niej decyzja o wyjeździe była bardzo odważnym krokiem, dla mnie czymś, co całkowicie odmieniło moje życie. Dziś sam mogę pomagać innym, dzięki czemu moje życie ma sens. Gdyby sprowadzało się wyłącznie do brania, byłoby bardzo jałowe, a ja nie byłbym szczęśliwy.

Największy sukces

Na pytanie o największy sukces, Jacek odpowiada długim westchnieniem. – To bardzo trudne pytanie – dodaje. Po chwili zastanowienia wymienia nagrody i wyróżnienia, które zgromadził za swoją społeczną działalność. Jedno z nich otrzymał całkiem niedawno – podczas Gali Wolontariatu podsumowującej Europejski Rok Wolontariatu 2011 Kristalina Georgieva, komisarz UE ds. Rozwoju i Pomocy Humanitarnej wręczyła wówczas Jackowi specjalne wyróżnienie.

– Odbierając je miałem okazję podziękować swoim rodzicom, że tak wiele czasu i wysiłku mi poświęcają. Z czasem coraz bardziej doceniam ich rolę w moim życiu. Nasila się we mnie pragnienie, aby podziękować im za to wszystko. Bardzo chciałbym, aby ten mały Jacek, któremu poświęcili tyle trudu, choć czasem napawał ich dumą.

Do swoich sukcesów zalicza także wędrówki po górskich szlakach oraz kilkanaście pielgrzymek do oddalonej o ponad 100 km Częstochowy. Trudno jest mu jednak rozstrzygnąć, co było tym największym sukcesem. – Czasem może być nim dobrze przeżyty dzień, inspirujące spotkanie, a nawet zwykły uśmiech drugiego człowieka – dodaje.

Największa porażka

– Czasem brakowało mi odwagi, by podjąć się czegoś wielkiego, by zaryzykować. Pamiętam, jak w dzieciństwie miałem możliwość wyjazdu do sanatorium. Była to dla mnie szansa, by wyjechać z domu, poznać ludzi, nawiązać kontakty i wyrwać się spod opieki rodziców. Nie wyjechałem. Było zbyt wiele wątpliwości i zbyt mało odwagi. Dziś mam wrażenie, że gdybym się wtedy przełamał, moje życie już znacznie wcześniej byłoby tak ciekawe, jak dziś. Podobnych sytuacji było więcej. Zbyt często nie starczało odwagi.

Plany na przyszłość

Z niecierpliwością czeka na wiosnę. Dla Jacka to czas upragnionych wyjazdów i spotkań. Chce wyjechać nad polskie morze. Gdy pytam o mniej przyziemne marzenia – chociażby lot w kosmos – odpowiada, że szkoda czasu, by zaprzątać sobie głowę czymś nieosiągalnym. Do szczęścia wystarczy polski Bałtyk.

– Lubię, gdy życie samo mnie zaskakuje. Nie spodziewałem się, że dziś będę udzielał wywiadu. To bardzo miła niespodzianka. Mam nadzieję, że czeka mnie jeszcze wiele równie fajnych rzeczy.

Jacek planuje także rozwijać swoją stronę internetową. Chce stworzyć portal społecznościowy, który służyłby do odnajdywania wolontariuszy. Jak jednak zastrzega, na razie to tylko plany.

 

Jacek Ryng – wolontariusz, freelancer; współpracował m.in. z Fundacją Arka Bydgoszcz, Stowarzyszeniem Pomocy Dzieciom, Młodzieży i ich Rodzinom ELPIS; laureat wielu nagród; wyróżniony m.in. w konkursie „Społecznik Roku” („Newsweek Polska, Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności), oraz „Człowiek bez barier” (magazyn „Integracja”).

Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 39 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • PRZYJACIEL ~TERESA 07.03.2012, 04:29 KOCHANI BO TO JEST TAK ZE SAMO SŁOWO PRZYJACIEL NIE BIERZE SIE ZTEGO ILE MI KTO DA,. KIM DANA OSOBA MA,JAKIE DZIERZY STANOWISKO . TUTAJ MAMY PRAWDZIWY PRZYKŁĄD OSOBY KTORA NIE MA ZADNYCH TYCH WYMIENIONYCH CECH A JEST PRAWDZIWYM PRZYJACIELEM , DLATEGO KOCHANI ZE MA SERCE ,ZE JEZUS MIESZKA W SERCU JACKA , POPATRZMY ,POCZYTAJMY ,PRZEKONAJMY SIE ,ON NIE ZAPOMINA OO NIKIM NIGDY ,NAWET GDY TYLKO RAZ SPOTKA KOGOS , DLA NIEGO NIE MA NIC TRUDNEGO , ON JEST ZAWSZE USMIECHNIETY, ZADNA PRZESZKODA DLA NIEGO NIE JEST TRUDNA , NIE JEST MODELEM , NIE MA BOGATYCH RODZICOW A JEST CZŁOWIEKIEM JEST TYM KIM POWINNISMY BYC WSZYSCY .JAKIM SWIAT NASZ BYŁBY WOWCZAS PIEKNY, RADOSNY BEZ PROBLEMOW . JAK ŁATWO BYC TYM KIM NAS STWORZYŁ BOG , JAK ŁĄTWO ZYC GDY ZYJE SIE MIŁOŚCIA JAKA NAS NAUCZYŁ JEZUS . KOCHANI POWINNISMY NOSIC JACKA NA REKACH I DZIEKOWAC MU ZA TO KIM JEST I CO NAS UCZY , CO NAM PRZEKAZUJE . JACKU DZIEKUJEMY CI ZA TO JESTES. ZA TWOJA RADOSC , MIŁOSC ,WIARE ZA TO ZE JESTES NASZYM PRZYJACIELEM. ODPOWIEDZ
  • jestes super ~wioleta 07.03.2012, 03:43 Dziekuje za to ze jestes ODPOWIEDZ
  • NAJLEPSZY PRZYJACIEL ~Krystyna 07.03.2012, 12:49 Jacku kochany, Ty nam dajesz przykład jak nie zgorzknieć w tym dzisiejszym świecie. Tyle w Tobie Bożej energii, że potrafisz nią zarażać i postawiać nas na nogi. Jestem dumna, że mam takiego PRZYJACIELA . Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, ściskam i wielki buziak dla Ciebie, za to co robisz :) ODPOWIEDZ
  • Taki Człowiek ~Hania K. z Gorzowa 07.03.2012, 11:01 Piękny artykuł. Piękny Człowiek. To co robisz, stawia Cię Jacku w szczególnym miejscu. Choć słów mamy wiele, trudno nazwać Twój Fenomen. Zazdroszczę Ci odwagi i siły. Wiem, że kto daje, ten także ładuje swoje akumulatory. Pokazujesz, że człowiekowi potrzebny jest drugi człowiek. Jego dusza, wrażliwość, obecność - choćby wirtualna. Cieszę się, że i mnie było dane Cię poznać w naszym słynnym ustroniu. Dziękuję Ci za niezawodną pamięć w każdym ważnym czasie. ODPOWIEDZ
  • Jacku ~Dorota 29.02.2012, 03:30 Trzymaj sie i kontynuuj swoja prace dla innych ludzi. Mysle, ze i troszke dla siebie samego. To co robisz zasluguje na wielke uznanie. Dziekujemy, ze jestes. ODPOWIEDZ
  • wspaniali ludzie ~karin 14.02.2012, 05:37 Ile dobra wychodzi od ludzi ,którzy są niepełnosprawni to jest po prostu wspaniałe.Dziękujmy Bogu, że są miedzy nami. ODPOWIEDZ
  • Zawód czy powołanie? ~Martucha 14.02.2012, 03:25 Co bym nie napisała, mogę tylko powielić słowa już wielokrotnie wypowiedziane.....wypowiem się więc słowami Alberta Einsteina "Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia" Myślę, że przyjaciel to bardziej powołanie....bo albo się jest przyjacielem dla potrzebujacych albo nie.......zawód przyjaciel to stanowcze nie! ODPOWIEDZ
  • Dwa słowa ~Dorka 10.02.2012, 10:18 GRATULUJĘ JACKOWI. CIESZĘ SIĘ, ZE JEST MOIM ZNAJOMYM.... NIE BÓJMY SIĘ NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI. JAK WIDAĆ - Z BOŻA POMOCĄ I DETERMINACJĄ MOŻNA NAWET GÓRY PRZENOSIĆ. ODPOWIEDZ
  • "Zawód": Przyjaciel ~Jadwiga 10.02.2012, 04:38 Można by rzec, że: "zawód", na pewno jednak wzór do naśladowania- szczególnie polecam zdrowym ludziom, którym brakuje wyobraźni, by pomagać innym, nie tylko tym obok, ale i tym, od których dzieli właśnie bariera niepełnosprawności. Pozdrawiam ciepło ODPOWIEDZ
  • Mamy wzór do nasladowania:) ~eliszeba 10.02.2012, 11:02 Jacku, chociaz wiem, że taki jesteś - jednak nacieszyć sie Toba nie mogę. Tylko nie stań sie pracocholikiem mój Przyjacielu:) Brawo dla portalu, za wywiad z Takim Człowiekiem:) ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • osoby z niepełnosprawnościami
  • wolontariat
  • wolontariusze