Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Marianna Jara

autor(ka): Marta Chowaniec
2011-07-26, 06:22
archiwalne
Marianna Jara
Ukrainka spod Tarnopola, która z Sanokiem związała ostatnich dziewiętnaście lat swojego życia. Działanie Związku Ukraińców w Polsce, do którego należy, określa kulturalną świecą. W czwartek zaczyna się Lato Bojkowskie współorganizowane przez nią w Ustrzykach Dolnych i w Sanoku.

Czym się zajmuje

W Sanoku, gdzie mieszka, polskie dzieci, które wiedzą, skąd pochodzi i kim jest, krzyczą do niej na ulicy po ukraińsku –  Dobry den.

Najczęściej spotkać ją można w cerkwi. Jest dyrygentem chóru cerkiewnego „IRMOS” w Prawosławnej Diecezji Przemysko-Nowosądeckiej. Tak jak wszyscy jej chórzyści, pracuje społecznie. – Co nie jest łatwe, bo chórzyści mieszkają oddaleni od siebie nawet trzysta kilometrów – podkreśla.

Nie pobiera również opłat za występowanie w zespole Widymo Związku Ukraińców w Polsce. – Staramy się za każdym razem coś nowego odkryć, ale nie oderwać się od korzeni. Wykonujemy pieśni ukraińskie (bojkowskie, huculskie, łemkowskie), polskie i słowackie z regionu Karpackiego. Widymo, bo „wiedamy”, wiemy, że sztuka rodzi się w spotkaniu – tłumaczy.

Związek Ukraińców w Polsce z siedzibą w Warszawie to oficjalna organizacja. Marianna jest wiceprezesem oddziału w Sanoku. Takich oddziałów jest dziewięć w całej Polsce (elbląski, koszaliński, legnicki, lubuski, mazurski, olsztyński, pomorski, przemyski, sanocki, szczeciński). Jest też członkiem Zarządu Głównego ZUwP. – Nie po to świecę się zapala, żeby chować ją pod korcem. To szeroka metafora, ale nasza działalność jest taką właśnie świecą kulturalną – mówi.ZUwP jest członkiem międzynarodowych struktur ukraińskich – Światowego Kongresu Ukraińców, Europejskiego Kongresu Ukraińców, Ukraińskiej Ogólnoświatowej Rady Koordynacyjnej.

Przewodniczącą oddziału w Sanoku jest Maria Biłas. – Bardzo owocnie współpracujemy. Jesteśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi. Mamy do siebie zaufanie – podkreśla. Prowadzą np. Szkolny Punkt Nauczania Języka Ukraińskiego w Sanoku przy Szkole Podstawowej nr 1. – Związek Ukraińców w Polsce jest ponadwyznaniowy, ponieważ Ukraińcy są wyznania i greckokatolickiego i prawosławnego. Dlatego również takie punkty nauczania nie znajdują się przy cerkwiach – tłumaczy. 

Związek Ukraińców bardzo prężnie działa. W tej chwili rozpoczął się spis narodowościowy w Polsce. Jest to praca na najbliższe dwa miesiące. – Nie chcemy nikogo przekonywać. Chcemy, by ktoś sam się zdeklarował: „tak, jestem Ukraińcem”. Mamy osoby, które jako wolontariusze dojeżdżają w konkretne miejsca, które są daleko od centrum – mówi.

Co roku w trakcie wakacji prowadzą też etnograficzne warsztaty dla ukraińskiej młodzieży. Na dwa tygodnie młodzież ukraińska przyjeżdża na teren Bieszczad po to, by zobaczyć, czym ziemia oddycha, poznać kulturę swoich przodków. W tym roku będzie działała też Szkoła Młodego Lidera. – Starzejemy się i ktoś musi po nas przejąć pałeczkę – uśmiecha się. – Porozumieliśmy się też z Polakami, którzy są mniejszością polską na ukraińskim Użgorodzie. Współpracujemy z Towarzystwem Polskie Kultury z tego miasta. Wspieramy się jak mniejszość z mniejszością w sferze kulturalno-edukacyjnej.

Dlaczego to robi

– Moja praca to po prostu niezakopywanie do ziemi talentów,  które dał mi Stwórca – zaznacza. Razem ze swoją przyjaciółką Halszką Więcek od lat przygotowują spotkania ekumeniczne. – Dzięki nim ludzie coraz więcej dowiadują się o cerkwi prawosławnej. Wiedzą, że mogą przyjść ją zobaczyć, bo jest otwarta – opowiada.

W Sanoku mieszka prawie dwadzieścia lat. Pochodzi spod Tarnopola. – Moją matką ojczystą zawsze będzie Ukraina, a Polskę określam Chrzestną Matką – mówi.

– Ukraina jest tam, gdzie bije serce Ukraińca. Ukraina to nie tylko geograficzny kawałek ziemi – dodaje. – A Sanok stał się moją „miłością z wyboru”, miastem, z którym związałam ostatnich 19 lat mojego życia.

Największy sukces

Uważa się za szczęśliwego człowieka, bo przez całe życie spotyka wspaniałych ludzi. Ciągle powtarza, że to Dar Boży. – Nie interesuje mnie gromadzenie sukcesów materialnych, bo one nie zastąpią mi uczuć, rzeczy nie zastąpią ludzi – podkreśla.

Największy mój sukces to szczęśliwa rodzina. – Mam troje dorosłych dzieci i troje małych wnuków – chwali się. – Cieszę się, że Bóg mnie tak szczęśliwie obdarzył. Moje małżeństwo trwa już 33 lata. Zwłaszcza że mój mąż jest osobą duchowną.

Nie może wybrać największego sukcesu zawodowego, bo ma je na każdym kroku. Największym codziennym sukcesem jest dobrze odśpiewane nabożeństwo.

Największa porażka

– Każda porażka przynosi tzw. opamiętanie się. Trzeba spokojnie usiąść, zastanowić się, a nie stale bujać w obłokach. Porażka tak jak grzech może być w myślach i słowach. Sygnalizują: „uważaj na siebie”. One są potrzebne, żebyśmy nie wpadli w nieprawdziwy obraz wielkiego sukcesu. Połączenie sukcesów i porażek daje równowagę w życiu – uważa.

O przeszłości nie myśli. Co było, to już się wydarzyło. Co będzie, tego nie wiemy. Trzeba lubić każdą chwilą życia.

Co lubi

Lubi swoją kulturę. Podkreśla ją w ubraniu, ceni etno. – Nie dlatego ubieram się w taki sposób, żeby podkreślić, skąd pochodzę. Po prostu odpowiada mi taki styl – tłumaczy.

Lubi ludzi takimi, jakimi oni są. Uważa, że to wielki Dar Boży nie starać się przerabiać ich na swoją modłę. Boi się samotności. Nie umie być sama więcej niż godzinę.

Czasem się ze mnie śmieją, jak mówię, że lubię się uczyć. Pytają, w pani wieku? – słychać śmiech w głosie. – A ja na starość przygotowuję doktorat z teologii w Chrześcijańskiej Akademii Teologii, o śpiewie halickim z regionu diecezji przemysko-nowosądeckiej.

Plany na przyszłość

– Za chwilę przyjdzie do mnie jakiś chłopak, żebym mu wytłumaczyła tekst ukraińskiej piosenki, bo chciałby ją zaśpiewać. Ktoś mu dał do mnie numer telefonu. Nie znam go, ale chętnie poświęcę dla niego czas – podkreśla. I tak na okrągło.

Głównie w planach jest obrona doktoratu. – Jestem już na końcowym etapie. Problem polega na tym, że jestem trochę abstrakcjonistką i bardzo lubię improwizację, w muzyce i w życiu. Nie jestem typem naukowca, co spisuje dane co do kropeczki. Popełniam błędy ortograficzne po polsku i po ukraińsku, bo nie zastanawiam się, jak piszę, żeby mi myśl nie uciekła. Potem sprawdzam i się z siebie śmieję. Badania oczywiście są bardzo twórcze tak jak muzyka. Jej jeszcze nikt w ramkę nie zamknął – mówi.

Na początku lipca czeka nas Festiwal Kultury Ukraińskiej w Koszalinie. A drugi festiwal równie ważny to Lato Bojkowskie – organizowany w tym roku w Ustrzykach Dolnych i w Sanoku. Będzie to druga edycja. – A rocznica tragiczna, bo w 1951 roku przesiedlono resztę Bojków (ukraińska grupa etniczna) z rdzennych ziem, w wyniku korekty granic. Chcemy przygotować poważną konferencję na temat kultury bojkowskiej. Poza tym warsztaty i konkursy dla dzieci, legendy i pieśni bojkowskie. Sama jestem z zamiłowania bojkinią. Kocham tę kulturę. Jest mi bardzo bliska – zaznacza.

Po lipcu sierpień. – I tak co roku w drugi weekend sierpnia mamy Święto Kultury nad Osławą. Trwa dwa dni. Można na nim m.in. obejrzeć i kupić specyficzne dla kultury ukraińskiej folkowe ubrania i biżuterię. Przekazujemy następnym pokoleniom, należącym do mniejszości ukraińskiej w Polsce, wartości ojczystej tradycji, języka i kultury. Jego organizatorem jest Koło ZUwP w Mokrem. W Mokrem prężnie działa ukraiński zespół pieśni i tańca Osławiany, który czterdzieści lat nie schodzi ze sceny. Prezentują się jako zespół pieśni i tańca z własną orkiestrą – opowiada.

Marianna Jara - ma 51 lat, wspaniałą rodzinę i dobrych przyjaciół. Studia teologiczne ukończyła w Warszawie (Chrześcijańska Akademia Teologiczna, obecnie ma otwarty przewód doktorski). Ukończyła również Wyższą Szkołę Muzyczną w Tarnopolu (muzykologia i dyrygentura chóralna), kilka kursów podyplomowych.

Jest nauczycielem języka ukraińskiego w SP nr 1, zastępcą prezesa Sanockiego Oddziału Związku Ukraińców w Polsce, od 1995 roku współorganizatorem Sanockich Spotkań Ekumenicznych, współpracuje z ULRA (Wola Sękowa), jak również z wieloma instytucjami kulturowo-edukacyjnymi. Obecnie współpracuje z Ukraińską Akademią Teologiczną w Użhorodzie. Od 2007 roku jest w Koordynacyjnej Radzie przy ambasadzie Ukrainy w Warszawie. Większość prowadzonej przeze nią działalności to praca społeczna.

Źródło: inf. własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 1 1

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Gratulacje dla Marianny! ~Małgorzata Olszewska 01.08.2011, 09:50 Jak dobrze o Niej przeczytać - wspaniała kobieta! ODPOWIEDZ
  • ŁZY KRĘCĄ MI SIĘ W OCZACH JAK CZYTAM O TEJ ~Maria 29.07.2011, 09:51 WSPANIAŁEJ KOBIECIE.SANOK I ZAGÓRZ TO OSTATNIE MIEJSCE MOICH RODZICÓW I BRATA.WRÓCILI TAM ŻEBY SPOCZĄĆ NA WŁASNEJ ZIEMI Z KTÓREJ KIEDYŚ ZOSTALI WYGNANI. POZDRAWIAM ODPOWIEDZ
  • Radość ~Szymon Modrzejewski, Stowarzyszenie Magurycz 27.07.2011, 06:55 Więcej takich ludzi jak Marianna, a będzie lepiej! ODPOWIEDZ
  • świetna kobieta ~Jolka 27.07.2011, 06:29 Taka skromna a tyle potrafi zadziałać, super! ODPOWIEDZ
  • Dziękuję ~Mar-Jara 26.07.2011, 09:47 i pozdrawiam!! ODPOWIEDZ
  • Gratuluję szczerze Marianno! ~JolaSB 26.07.2011, 09:55 Życzę, aby Ci zdrowie dopisywało i energia nie opuszczała! Dziękujemy za poświęcanie jej dla regionu! Trzymam kciuki za doktorat! Pozdrawiam serdecznie, ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • kultura
  • mniejszości narodowe i etniczne
  • tradycja
  • wielokulturowość