Przejdź do treści głównej

Ludzie Sektora. Zuzanna Janaszek-Maciaszek

autor(ka): Małgorzata Kikiewicz, fot. Krzysztof Majówka
2011-01-03, 03:27
archiwalne
Fot. Krzysztof Majówka
Aktywna, serdeczna, uśmiechnięta, pełna wigoru łączy pasję z pracą, a pracę z opieką nad rodziną.

Od kiedy działasz w organizacji pozarządowej? Skąd pomysł na aktywność?

– Od kiedy? - Odkąd pamiętam. To zasługa mojego Taty. Tato był lekarzem bardzo oddanym swoim małym pacjentom - każdą wolną chwilę spędzał na oddziale rehabilitacji dziecięcej, który stworzył w Koninie. Po pracy i dyżurach zabierał siostrę i mnie i lecieliśmy pobawić się z małymi pacjentami. To byli nasi rówieśnicy, a wózek czy proteza, absolutnie nie przeszkadzały we wspólnych harcach. Tato grał na gitarze, organizował różne zabawy i atrakcje dla dzieci. Latem była Mielnica nad Gopłem - spędzałyśmy tam z siostrą prawie wszystkie wakacje od drugiego roku życia do 2003 roku... To było miejsce magiczne - miejsce wakacyjnych spotkań niezwykłych ludzi. Tam nauczyłam się, czym jest wolontariat i integracja. To była prawdziwa szkoła życia i nauka odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Jakie widzisz plusy swojej działalności?

– Najważniejsze jest to, że nasza działalność łączy dobrych ludzi, a to bardzo ważne. W każdym z nas jest dobro, ale nie każdy wie, jak je ofiarować innym. Na przykład co roku przed Świętami Bożego Narodzenia zapraszamy ludzi do przygotowywania paczek dla naszych podopiecznych. W tym roku Święty Mikołaj obdarował blisko 60 osób. Wśród darczyńców byli moi przyjaciele ze studiów, sąsiedzi mojej siostry, przyjaciele przyjaciół i pracownicy banku, w którym Fundacja ma konto. Najpiękniejsze jest to, że po akcji świątecznej to oni nam dziękują – czują, że zrobili coś dobrego i pytają w czym mogą jeszcze pomóc.

Co Cię kręci w trzecim sektorze?

– Niezależność! Nie muszę się zaprzyjaźniać z żadną opcją polityczną. Mam swoją tajną broń - potrafię namówić do wspólnego działania ludzi niezależnie od ich poglądów, stanowiska, czy statusu materialnego - ważny jest cel i pokazanie, że to nasza wspólna sprawa!

Do działania staram się też zachęcać i angażować osoby niepełnosprawne, bo chcemy działać wspólnie z nimi, a nie dla nich.

Co chciałabyś robić za 10 lat??

– Ograć mojego męża w tenisa.

Największy zawodowy sukces? Największa zawodowa porażka?

– Sukces? - Idea PODAJ DALEJ - wymyśliliśmy ją z przyjaciółmi i jest uniwersalna. Podajemy dalej naszą wiedzę, chęć pomagania, entuzjazm, angażujemy kolejne osoby i każda z nich podaje dalej. Są w tym gronie moi współpracownicy, podopieczni, darczyńcy i sympatycy - rodzina PODAJ DALEJ!

A porażka? Chyba to, że nie udało mi się uratować Mielnicy - ośrodek tworzony przez Tatę z taką determinacją w rękach ludzi, którym na nim nie zależało, został doprowadzony do ruiny i przejęty przez gminę.

Coś czego nie wiedzą o Tobie współpracownicy?

– Boję się ciemności....

Jakieś szczególne hobby? Zainteresowania?

– Zawsze marzyłam o tym, żeby grać w tenisa - zaczynam się uczyć z nadzieją, że nie jest jeszcze za późno...

Bardzo lubię fotografować - to chyba też mam po Tacie. Tato nie rozstawał się z aparatem i był doskonałym obserwatorem. Ja najbardziej lubię fotografować dzieci.

Zuzanna Janaszek-Maciaszek urodziła się 17 czerwca 1975 roku. Jest córką Doktora Piotra Janaszka, który – jak zawsze powtarza – nauczył ją kochać ludzi, nauczył wrażliwości i zaszczepił chęć pomagania. Od najmłodszych lat uczestniczyła w obozach rehabilitacyjnych, których pomysłodawcą i twórcą był Doktor. Po tragicznej śmierci Ojca w 1998 roku wraz z siostrą Olgą przez blisko 5 lat rozwijała i wzbogacała działalność Fundacji Mielnica. We wrześniu 2003 roku nie mogąc dalej realizować swoich pomysłów rozstały się z Fundacją Mielnica i po kilku miesiącach starań, wraz z wolontariuszami, którzy podążyli ich śladem, uruchomili Fundację im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ. W ramach Fundacji realizują idee Doktora i właściwie wykorzystują to, czego ich nauczył. Zuzanna jest absolwentką Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, Szkoły Pracowników Służb Społecznych oraz Szkoły Liderów. Laureatka nagrody LODOŁAMACZ SPECJALNY 2010. Prywatnie – szczęśliwa mama Gabrysi i Jagódki!

Wiadomość pochodzi z serwisu regionalnego wielkopolska.ngo.pl
Źródło: Centrum PISOP
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 1 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • :) ~Agata Jesionowska 21.01.2011, 12:48 Zuziu, masz rację. My pomagając Wam - Fundacji- stajemy się lepsi. Z wielkim wzruszeniem przeczytałam artykuł.Pozdrawiam Cię gorąco. Agata ODPOWIEDZ
  • dołączam się ~Bartosz Jędrzejczak 05.01.2011, 12:39 Tak jak w temacie - podpisuję się za rubryką - szkodnicy sektora. Zu, powodzenia! A Mielnicy się nie zapomina nigdy. ODPOWIEDZ
  • LUDZIE SEKTORA. JOANNA JANASZEK- ACIASZEK ~Zbigniew Pelczynski 04.01.2011, 05:03 Brawo Zuzanno, Bardzo podobal mi sie Twoj artykul - szczery, entuzjastyczny, zachecajacy... Potwierdz moja bardzo wysoka oipinie o Tobie, Oldze iu Waszej wspanialej organizacjhi, ktora znam dobrze. Jestem dumny, ze jestes absolwentka Szkoly Liderow i tak dobrze wykorzystalas wszystrho co Szkola starala sie przekazac w swych zajeciach. Zycze dalszej pomyslnoisc Tobie i Twej organizacj Szczerze oddany Zap ODPOWIEDZ
  • a swoją drogą ~szerszeń 03.01.2011, 02:18 przydałaby się rubryka "szkodnicy sektora" i pewnie tam znalazło by się miejsce dla tych, którzy przejeli Fundację Mielnica... ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • dzieci
  • osoby z niepełnosprawnościami