Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Zbyszek Mieruński [wywiad]

autor(ka): Małgorzata Woźna, ESWIP
2010-09-03, 11:39
archiwalne
Zbyszek Mieruński
VII edycja Konkursu „Godni Naśladowania”, organizowanego przez Radę Organizacji Pozarządowych Województwa Warmińsko-Mazurskiego pod patronatem Marszałka Województwa, przyniosła nową kategorię. Obok inicjatyw organizacji, samorządów i reprezentacji sektora w tym roku wyłoniony został najlepszy animator społeczny. Został nim Zbyszek Mieruński i to z nim redakcja serwisu wim.ngo.pl rozmawia o pracy w małych społecznościach.

Kiedy poproszono mnie o przeprowadzenie wywiadu ze Zbyszkiem Mieruńskim pomyślałam sobie, że nic łatwiejszego – trochę się już znamy, trochę kolegami po fachu jesteśmy, choć ja na początku drogi animacyjnej, a Mierun (bo tak nazywają go znajomi) już spory kawałek dalej. Wymyśliłam sobie, że ułożę alfabet Zbyszka Mieruńskiego. Zapomniałam tylko, że animatora i animację trudno ułożyć od A do Zet – wszystko się wzajemnie przenika i uzupełnia. I moje, tak jak Tuwimowskie, abecadło – rozsypało się po kątach. Ale i tak tworzy niezłą całość – w rozmowie pełnej westchnięć, śmiechu, zamyślenia, wykrzykników, zapytań i wielokropków: trochę o animacji i animatorze – i to jakim! Godnym Naśladowania – Zbyszku Mieruńskim.

Kim jest animator?

Animator to osoba, która dostrzega, że coś można ożywić i zaczyna to ożywiać – w sensie społecznym.

A jak animacja?

[z zadumą] Animacja to szereg działań wymyślonych przez animatora: w jaki sposób ożywić społeczność lokalną, jak tchnąć ducha rozwoju w społeczność. Animacja jest elementem rozwoju grupy/osób, które dotykają animacji, które są animowane. Na pewno jest to dla nich rozwój i ma on kilka różnych ścieżek: to są sprawy edukacji i kontaktów międzyludzkich, wychodzenia z samotnego życia. Na pewno jest to rozwój w różnych płaszczyznach.

Skąd czerpiesz inspirację, a może – od kogo?

Inspiracja pochodzi od ludzi. Jest to wynik rozmów i przemyśleń, ale zawsze inspiruje mnie kontakt z ludźmi. Chociaż często jest tak, że pomysły rodzą się nocą, kiedy siedzę przy biurku, porządkuję różne rzeczy. Ale te pomysły biorą się też z ludzi – te animacyjne pomysły, bo sfera artystyczna, moja, to jeszcze inna historia.

Animacja jest bardzo trudna, bo trudno ją zważyć czy zmierzyć. Skąd wiesz, że to co robisz – robisz dobrze?

[poważnie wzdychając] Hmmm… no przede wszystkim z tych efektów, które pozostają. Czyli jeśli jakaś grupa, z którą pracowałem działa do dziś, rozwija się, to jest to efekt mojej pracy. Wtedy wiem, że działania podjęte przeze mnie były „trafione”.  Często jest tak, że nie zostawiam ludzi, z którymi pracuję samym sobie, tylko kontaktuję się, wspieram, w jakiś sposób przechodzę z roli animatora w rolę doradcy czy mentora.

Ale są też i porażki – coś się gdzieś zaczęło a po kilku latach rozsypało się… ale to jest naturalne. Nie każde nasze działanie kończy się takim sukcesem, że cała wieś na przykład, bo te moje działania dotyczą wiosek, „coś” robi. Może właśnie w pewnym momencie zabrakło nie tylko animatora, ale także doradcy, który wsparłby ludzi.

Dostałeś „Godnego Naśladowania”... Jak się czujesz z tą nagrodą?

Przede wszystkim tak, jak mówiłem podczas wręczenia tej nagrody – jest to najważniejsza dla mnie nagroda, bo ona podsumowuje pewną drogę, którą przeszedłem, czyli od takiego zwykłego, trochę stereotypowego dyrektora domu kultury, który na początku nie wiedział, co robić, ale który poczuł, że poprzez współdziałanie różnych osób i instytucji może zrobić więcej. To był początek tej drogi animacyjnej aż po taki rodzaj „klęski”, kiedy musiałem odejść, też po części przez to, że zaangażowany byłem i jestem w różne inne obszary.

Czuję się cudownie, bo nagrodę dostałem od środowiska ludzi, którzy myślą w podobny sposób jak ja i którzy w podobny sposób działają i kierują się takimi samymi czy też podobnymi wartościami do moich. Otrzymanie takiej nagrody od takiego grona osób… Jestem naprawdę dumny, że ją otrzymałem.

Co takiego jest w pracy animatora, że chce się to robić, że warto to robić?

Wracam do ludzi – to jest taka wewnętrzna radość… Hmmm… Jeszcze inaczej: cieszę się z tego, że ludzie cieszą się, że mogą coś robić wspólnie i że ja miałem w tym swój udział. To jest taką wartością podstawową.

Mam wrażenie, że jesteś cały czas zajęty. Bardzo trudno jest Cię złapać i przytrzymać na chwilę. Czym się zajmujesz?

[z uśmiechem] No to wiadomo: jestem animatorem ROEFS-u ełckiego [Regionalny Ośrodek Europejskiego Funduszu Społecznego – przyp. aut.], ale oprócz tego wspieram i rozwijam Gołdapski Fundusz Lokalny. Jest to organizacja, którą założyłem i po takim trochę zaniedbaniu przeze mnie staram się, aby znów została wzmocniona. Poszukuję ludzi, którzy chcą w niej działać, poszukuję pomysłów na jej rozkręcenie. W wielu miejscach edukuję, jestem edukatorem społecznym – to też pochłania czas, bo często są to miejsca oddalone od naszego województwa.

To, co ostatnio zaniedbałem najbardziej to moja twórczość artystyczna, którą uwielbiam uprawiać i daje mi też ona dużo siły. W ostatnim pół roku, czy nawet roku, bardzo ją zaniedbałem  i mam zamiar jeszcze w tym miesiącu wrócić do tworzenia.

No i oczywiście zostaje jeszcze rodzina. Staram się, mimo tego całego mojego zabiegania, żeby żona i dzieci czuły, przynajmniej od czasu do czasu, że jestem w domu.

Czy jesteś na stałe związany z jakąś organizacją?

No tak, z moim Gołdapskim Funduszem Lokalnym. Oprócz tego założyłem jeszcze dwie fundacje, jestem z nimi związany, bo jestem w nich fundatorem: Fundacja Rozwoju Regionu Gołdap i Fundacja Puszczy Rominckiej. I moje stowarzyszenie ogólnopolskie, czyli Stowarzyszenie Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL w Warszawie.

Jaka jest Twoja największa przygoda animacyjna? Albo najtrudniejsza?

Chyba tak naprawdę rozpoczęła się, kiedy nie było jeszcze takich narzędzi, które teraz mamy, czyli nie było teorii animacji społecznej, a przynajmniej ja jej nie znałem, bo było to mniej więcej 10 lat temu. Wtedy zacząłem pracować z różnymi liderami w środowiskach wiejskich i po tych 10 latach widzę, że część z tych ludzi nadal działa i tworzy, są nadal aktywni, choć w różnym wymiarze – niektórzy prowadzą świetlice wiejskie, inne osoby są sołtysami, a jeszcze inne działają przy parafiach kościelnych. To jest budujące, cieszę się, że to zostało i nie umarło. Teraz, jak się spotykamy, czujemy się jak starzy dobrzy przyjaciele. Oczywiście nie wszyscy są aktywni – stworzyłem wówczas taki cykl szkoleniowy dla 20 osób, z nich może 8 osób jest takich aktywnych. Ale nadal jest to dowód na to, że warto inwestować w ludzi, jeśli oni czują w sobie taką rolę, chcą robić coś dla swoich społeczności. To jest moje takie pierwsze ważne doświadczenie, pierwsza ważna przygoda z animowaniem środowisk wiejskich i ona procentuje do dnia dzisiejszego.

Zbyszku, jak to jest – przecież nie urodziłeś się animatorem. Jak to się stało, że jesteś w tym miejscu, w którym jesteś?

[śmiech] Tak, jak mówiłem wcześniej – pracując w Domu Kultury mi nie wystarczała hmmm… po pierwsze sama kultura mi nie wystarczała, po drugie – nie chciałem wszystkiego robić sam i nie chciałem tego robić przez Dom Kultury. Zacząłem więc budować pewne struktury partnerskie, a przez to angażować ludzi do działania i to się od tego wzięło.

Jakie jest Twoje marzenie zawodowe?

Marzenie zawodowe? Trudne pytanie [głębokie westchnięcie]. Tak po obiedzie na leżaku leżąc mam odpowiedzieć na tak trudne pytanie? [śmiech] Takie bardzo krótkoterminowe – chciałbym wzmocnić organizacje pozarządowe, które są w mojej najbliższej okolicy, żeby zaczęły jeszcze lepiej funkcjonować. Bo to jest tak, jak w wielu miejscach w Polsce, ze jedne funkcjonują lepiej, inne nieco gorzej. Też jest trochę tak, że ludzie nie mają takiego wewnętrznego dopingu, że wiele rzeczy można robić razem. To jest, jeśli chodzi o animację, takie marzenie na dzisiaj.

A tak w ogóle to chciałbym połączyć dwie sfery moich zainteresowań – połączyć animację ze sztuką i poprzez sztuki plastyczne, poprzez działania artystyczne połączone nawet z teatralnymi animować społeczności.

To, co lubisz robić najbardziej… Domyślam się, że ma to związek ze sztuką?

Ja w ogóle uwielbiam twórczość bardzo manualną, lubię czuć narzędzie i materię, którą obrabiam. Takim wyzwaniem dla mnie jest nawet rąbanie drzewa, kiedy mogę je po prostu formować.

Moim ulubionym zajęciem jest malarstwo, a drugim – podróże.

A marzenie związane z podróżami?

To jest dość dziwne marzenie, bo ja bym chciał… W ramach jednego z projektów, które realizowałem kiedyś, miałem okazję być na takiej wyspie na Oceanie Indyjskim, na kawałku Europy. Chciałbym tam pojechać i zamieszkać przez rok, zobaczyć cały rok na tej wyspie, tym bardziej, że byłem tam w takich okresach, które są przyjazne dla przybyszów z zewnątrz. A ja chciałbym poczuć i te wiatry monsunowe, i inne historie. To moje marzenia, takie podróżniczo-artystyczne: chciałbym wyjechać na rok czasu i tam tworzyć.

Masz słabość do…

Nie powiem. [śmiech] Nie odpowiem na to pytanie…

A jak jesteś zmęczony to dokąd uciekasz?

Co dziwne – lubię sobie poleniuchować [śmiech] i to jest takie totalne lenistwo polegające na tym, że na przykład siadam sobie na tarasie mojego domu, biorę kawę albo coś innego do picia i tak sobie siedzę, ewentualnie rozmawiając z żoną albo patrząc na moje miasto, bo tak mam dom usytuowany, że cały Gołdap widzę.

A jak długo jesteś w stanie usiedzieć tak bezczynnie?

No z godzinę… [śmiech] Nie, no jeśli prowadzę z kimś rozmowę to dłużej, natomiast jeśli siedzę sam to ok. godziny potrafię wysiedzieć, bawiąc się z psem na przykład.

Dokąd na wakacje?

W tym roku chciałbym pojechać w góry. Na nowo je odkryłem, jak byliśmy na FAL-u [Forum Animatorów, Dolny Śląsk (red.)]. Ale też, po raz pierwszy od wielu lat, zaplanowałem sobie udział w plenerze malarskim i jadę na plener na Litwę.

Z jak Zbyszek…

Nieeeeeeee, nie rób mi tego! [śmiech]

Mimo, że przeżyłem już trochę lat, ciągle jestem człowiekiem poszukującym. Mam taki charakter, że ciągle szukam czegoś nowego, ale też szybko niektórymi rzeczami się nudzę. Niektórzy mają mi za złe, że w coś się zaangażowałem na początku i już mnie nie ma, ale myślę, że jest to też taka poniekąd cecha animatora – pracujemy z jakąś grupą tak długo, aż zauważymy, że nieźle sobie radzi. Wtedy ich opuszczamy. Wpisuje się to w mój charakter: wymyślania, może trochę testowania nowości, a później przechodzenia do nowego wyzwania, tak to określę. O!

Pozbierany alfabet Zbyszka M.

A jak… animator/animacja

B jak… bardzo manualna twórczość

C jak… „coś”

D jak… duch rozwoju

E jak… edukator

F jak… fundacje

G jak …Gołdap

H jak… historia

I jak… inspiracja

J jak… „jestem”

K jak… kultura

L jak… ludzie

Ł jak… łączyć

M jak… marzenie

N jak… Naśladowania Godny

Oooo jak… przyjemnie (czyli to, co lubię robić najbardziej)

P jak… przygoda

R jak… Reunion

S jak… słabość

T jak… tworzyć

U jak… ucieczka

W jak… wakacje

Z jak.. Zbyszek

Zbigniew Mieruński rozpoczął działalność animacyjną na początku lat 90-tych, kiedy to został dyrektorem Domu Kultury w Gołdapi. Już wówczas instytucja kultury, którą kierował, organizowała wydarzenia realizowane poprzez animowanie społeczności i tworzenie partnerstw. Najbardziej znaną imprezą był Przystanek Gołdap. To wówczas, pod jego kierunkiem, współpracowały ze sobą instytucje i nieliczne organizacje pozarządowe z Gołdapi i województwa suwalskiego, a całość wspierali przygotowani do takich działań wolontariusze.

Pod koniec lat 90. Dom Kultury w Gołdapi zaczął pełnić rolę instytucji wspierającej rozwój organizacji pozarządowych i animatorów. Wtedy to Zbigniew Mieruński „otworzył” tę samorządową instytucję na organizacje pozarządowe, które mogły bezpłatnie korzystać z pomieszczeń, sprzętu, internetu. Powstała baza organizacji pozarządowych i funduszy wspierających ich działalność, przeprowadzono pierwsze szkolenia dla animatorów ze szczególnym uwzględnieniem osób działających na terenach wiejskich powiatu gołdapskiego. Przy Domu Kultury powstał też Klub Wolontariusza.

W 1998 roku rozpoczął współpracę ze Stowarzyszeniem CAL, którego jest członkiem do dziś. Oznaczało to też zmiany w instytucji, którą kierował. Wprowadzał metodologię Centrum Aktywności Lokalnej, co zaowocowało uzyskaniem przez Dom Kultury certyfikatu CAL. Zbyszek realizował szereg projektów, których głównym celem było pobudzenie do aktywności mieszkańców powiatu gołdapskiego, wzmocnienie grup nieformalnych i systematyczna edukacja liderów i animatorów. Zaowocowało to powstaniem kilku organizacji pozarządowych, których tworzenie inicjował i wspierał. Przy jego udziale powstały m.in.: Stowarzyszenie Kulturalno-Ekologiczne „Alternatywa”, Stowarzyszenie „Partnerstwo Sztuk”, Towarzystwo Aktywności Społecznej „Mazury Garbate”, Stowarzyszenie Aktywności Lokalnej „Nadrovia”, Fundacja Puszczy Rominckiej. Ważną rolę odegrał w „usamodzielnieniu” Gołdapskiego Stowarzyszenia Pszczelarzy, które było jednym z terenowych oddziałów ogólnopolskiej organizacji. Zachęcił ich do stworzenia samodzielnej organizacji i pomagał w procedurach z tym związanych. Dziś Pszczelarze działają aktywnie i rozwijają swoją działalność.

Ważnym momentem w jego działalności było powstanie Gołdapskiego Funduszu Lokalnego, którego prezesem jest do dziś. Sukcesy Funduszu to osobiste sukcesy Zbigniewa Mieruńskiego. GFL realizuje obecnie kilka programów a najważniejsze z nich to Program Stypendialny, Program Grantowy i Program Centrum Wspierania Aktywności Społecznej. Za działalność Fundusz otrzymał nagrodę w konkursie Pro Publico Bono oraz nagrodę „Godni Naśladowania” w pierwszej edycji tego konkursu.

Ważnym momentem było stworzenie przez Mieruńskiego Centrum Wspierania Aktywności Społecznej w Gołdapi dofinansowanego z tzw. Funduszy Norweskich. Przejęło ono w zasadzie działania realizowane dotychczas w Domu Kultury. Jest fizycznym miejscem znajdującym się w pomieszczeniach, których właścicielem jest GFL. Jest miejscem, z którego korzystają nieodpłatnie inne organizacje i grupy nieformalne z powiatu gołdapskiego. Oprócz możliwości korzystania z pomieszczeń i sprzętu organizowane są tu warsztaty, szkolenia i doradztwa dla organizacji. Wiele z nich wolontarystycznie prowadzi Zbyszek Mieruński – korzystają z nich animatorzy i organizacje.

To również Zbyszka pomysłem było stworzenie sieci współpracy gołdapskich NGO-sów. Kilka lat temu doprowadził on do powołania Gołdapskiego Forum Organizacji Pozarządowych, które ma za zadanie wzmacnianie roli NGO-sów i reprezentowanie organizacji lokalnie i regionalnie. Zbyszek jest też inicjatorem organizowania Gołdapskiego Popołudnia Pozarządówki, podczas którego organizacje prezentują swoją działalność w centrum Gołdapi.

Jest laureatem Nagrody Starosty Gołdapskiego „Ryś Romincki” za całokształt działań społecznych na rzecz rozwoju Powiatu Gołdapskiego oraz litewskiej nagrody za animowanie, inicjowanie i realizowanie polsko-litewskich projektów społeczno-kulturalnych.

Pasją Zbyszka jest prowadzenie i wspieranie działań animacyjnych na wsiach. To dzięki jego zaangażowaniu aktywnie działają mieszkańcy w takich miejscowościach jak: Żytkiejmy, Żelazki, Grabowo, Siedlisko, Monety i Lisy.

W tekście wykorzystano materiał udostępniony przez Dorotę Łasicę, Stowarzyszenie „Partnerstwo sztuk” w Gołdapi.

Wiadomość pochodzi z serwisu regionalnego wim.ngo.pl
Źródło: Pozarządowiec nr 3-4 2010 rok XIV
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywizacja zawodowa
  • aktywność lokalna