Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Zuzanna Kulińska [wywiad]

autor(ka): Dariusz Mieczysław Mól
2010-08-19, 02:25
archiwalne
Dziewięć lat temu trafiła przez przypadek do warszawskiej grupy lokalnej Amnesty International (AI). Przyszła na spotkanie z koleżanką, która pozostała w grupie dwa miesiące. Natomiast ona związała się z organizacją walczącą o prawa człowieka na stałe. Od trzech lat Zuzanna Kulińska jest jej prezeską.

Czym się Pani zajmuje?

– Jako prezeska stowarzyszenia zajmuję się koordynowaniem pracy zarządu i działaniami strategicznymi. Zarząd Amnesty wyznacza strategiczne cele i kierunki dla rozwoju organizacji. Na pierwszy rzut oka wygląda, że zajmuję się działaniami oderwanymi od codziennych aktywności wolontariusza w organizacji walczącej o prawa człowieka. Ale praca realizowana przez Zarząd również jest mierzalna – to my odpowiadamy za rozwój AI w Polsce. Jestem również odpowiedzialna za komunikację z ruchem międzynarodowym Amnesty International i odpowiadam za te działania, które AI realizuje w Polsce. Z kolei w życiu prywatnym jestem prawnikiem i obecnie pracuję w kancelarii adwokackiej – wyjaśnia.

Dlaczego Pani to robi?

– Amnesty International to organizacja zajmująca się ochroną i promocją praw człowieka, dzięki którym odnajdujemy wszelkie podstawy do budowy społeczeństwa obywatelskiego. Poza tym, umiejętność opisywania świata językiem praw człowieka pozwala na znalezienie długofalowych rozwiązań dla trudnych współczesnych problemów. Dla mnie w prawach człowieka jest wszystko to, czego tak naprawdę brakuje w dzisiejszym świecie – przekonuje. – Moja wieloletnia aktywność w AI to pewnego rodzaju praca u podstaw i mój wkład w budowę społeczeństwa obywatelskiego. Wierzę w to, że musimy zbudować w Polsce społeczeństwo odpowiedzialne, takie, które będzie coś robić zarówno na swoim podwórku, jak i będzie działać na rzecz innych osób oddalonych od nas o tysiące kilometrów. Dlatego wszystkie inicjatywy, które rodzą się oddolnie są dla mnie bardzo ważne. Kiedy patrzy się na kraje Północy, jak na przykład Norwegia, to widać, że każdy obywatel wspiera różne organizacje i ma poczucie, że jego głos się liczy, że ma wpływ na wiele spraw, które się wokół niego dzieją. W Polsce cały czas tego brakuje. Klasyczny Kowalski zapytany, czy wie cokolwiek o organizacjach pozarządowych albo czy myśli, że są one potrzebne, odpowie najczęściej, że nie wie i nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, czy są one potrzebne. Jest jeszcze wiele do zrobienia – dodaje.

Największy sukces

–Jeszcze w liceum zorganizowałam akcję stolikową w Bibliotece Uniwersyteckiej. Do dziś jawi mi się ona jako ogromny sukces, bo włożyłam w nią bardzo dużo energii i było to pierwsze koordynowane przeze mnie samodzielnie działanie – opowiada. – Myślę też, że przez dziewięć lat, w trakcie których bardzo intensywnie działam w Amnesty dołożyłam swoją cegiełkę do tego, że organizacja stała się w Polsce widoczna, że zaczęto się z nią liczyć. Na pewno dużym sukcesem Amnesty jest organizowany co roku w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka Maraton Pisania Listów. W każdej edycji padają kolejne rekordy. Na przykład w zeszłym roku napisaliśmy 108 tys. listów. Maraton pokazuje też, że każdy człowiek, który pada ofiarą naruszeń praw człowieka jest dla Amnesty International ważny. I mimo różnych zmian zachodzących w organizacji i powodujących, że staramy się mówić więcej o problemach, które dotykają pewnych grup, zawsze staram się przypominać moim współpracownikom i współpracowniczkom, aby na naszym podwórku opowiadać historie indywidualnych osób, których prawa zostały złamane. Wynika to też z mojego charakteru – bardzo ważne jest dla mnie wspieranie konkretnych ludzi, którzy potrzebują wstawiennictwa i pomocy, oczywiście w zakresie opisanym w statucie Amnesty International – dodaje.

Największa porażka

– Myślę, że mam na swoim koncie tyle samo porażek, co i sukcesów, bo przecież każdy sukces okupiony jest jakimiś porażkami. Na pewno za porażkę uważam fakt, że Polska nie ma ustawodawstwa antydyskryminacyjnego i nie podpisała wielu umów międzynarodowych dotyczących ochrony praw człowieka – twierdzi.

Najbardziej Pani lubi

– Podróżować, poznawać ludzi, inne kultury, bo pokazuje mi to, jak nasz świat jest różnorodny, złożony, jak wiele jest na nim problemów i jak ludzie różnie definiują życie, swoje uczucia, prawa człowieka. Dlatego każdą wolną chwilę staram się poświęcać na podróże, zarówno te bliskie, jak i te dalsze – mówi.

Marzenia na przyszłość

– Moim największym marzeniem jest to, abyśmy osiągnęli taki poziomo rozwoju, jak nasi sąsiedzi z Północy, żebym miała świadomość, że moje dzieci będą żyły w społeczeństwie, w którym każdy będzie wspierał organizacje pozarządowe. I to niekoniecznie tak duże, jak Amnesty International, ale również te lokalne, działające w jego okolicy. Chciałabym, żeby każdy należał do organizacji, w którą inwestuje swój czas, energię, swoje pieniądze i ma pewność, że te działania, które podejmuje mają sens i przynoszą dobre efekty – twierdzi.

Zuzanna Kulińska - absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Prawniczka i trenerka praw człowieka oraz edukatorka profilaktyki HIV/AIDS. Z Amnesty związana od 2001 r. – zaczynała jako wolontariuszka w grupie lokalnej. W zespole edukacyjnym Amnesty szkoliła kolejne ekipy trenerów, a w latach 2005-2007 przewodniczyła Komisji Rewizyjnej. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z prawami gospodarczymi, społecznymi i kulturalnymi, problematyką HIV/AIDS oraz w edukacji o prawach człowieka.

Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • kobiety
  • prawa człowieka
  • równość
  • społeczeństwo obywatelskie
  • tradycja