Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Jarosław Chołodecki

autor(ka): Dariusz Mieczysław Mól
2010-07-15, 03:34
archiwalne
Chce, aby w Warszawie pomiędzy Alejami Jerozolimskimi, skarpą wiślaną i ulicą Sewerynów, ulicą Oboźną a Nowym Światem powstał muzyczny kwartał – miejsce, które odmieni charakter centrum stolicy, będzie jego wizytówką i uwolni nową energię do wspólnych działań. Jarosław Chołodecki ze Stowarzyszenia Mieszkańców Ulicy Smolnej wierzy, że tak się stanie. Wiele razy udowodnił ze swoimi sąsiadami, że jeśli się czegoś pragnie, to można to zrealizować.

Czym się Pan obecnie zajmuje?

– Sporo uwagi poświęcam projektowi Konsorcjum Miast Europejskich, które poszukują nowych tożsamości dla swoich dzielnic. W programie LEARNINC uczestniczymy jako Stowarzyszenie Mieszkańców Ulicy Smolnej wraz z organizacjami działającymi w Barcelonie, Genui, Stambule, Cluj, Kalamacie – wyjaśnia. – Każde z miast ma swój pomysł na rewitalizację danego miejsca. My chcemy w centrum Warszawy zbudować kwartał muzyczny. Zależy nam na tym, aby strefa, w której działa Stowarzyszenie była strefą muzyki. Zresztą, już to robimy – prowadzimy działalność na rzecz zachęcenia prywatnego biznesu, aby wprowadzał w swoje przestrzenie, czyli na przykład do restauracji muzykę klasyczną. Przekonujemy różne instytucje i domy kultury, aby traktowały muzykę, jako identyfikator tego miejsca. Sami też organizujemy na Smolnej wiele koncertów i muzycznych wydarzeń. Jest to bardzo ciekawe i nowatorskie podejście, zgodne także z tym, co twierdzi Pani Komisarz Unii Europejskiej ds. kultury, że sztuka mobilizuje różne środowiska do kreatywnego funkcjonowania. Bardzo wierzę w to, że kwartał muzyczny odmieni charakter centrum Warszawy, a może i całą stolicę – dodaje.

Dlaczego Pan to robi?

– Wydaje mi się, że trzeci sektor w Polsce to obszar wciąż najmniej zagospodarowany, a najbardziej potrzebny. Pracowałem we wszystkich sektorach, i w biznesie, i w instytucji rządowej – mam więc porównanie. Uważam, że trzeci sektor jest nierozumiany przez pozostałe dwa sektory. Działać w nim to duże wyzwanie, ale lubię wyzwania – zapewnia. – Korzystałem z różnych okazji, aby budować partnerstwa międzysektorowe, których celem było pogodzenie wspólnych interesów. Niestety, w relacjach między sektorami brakuje nowego języka, który pozwoliłby wzajemnie się zrozumieć i często więcej osiągnąć. A przecież sam sektor pozarządowy, bez współpracy i dobrego zrozumienia go przez pozostałe sektory niewiele jest w stanie zrobić. Mało jest prób szukania synergii i powodów, dla których ta współpraca jest konieczna. Powoli się to zmienia, ale do ideału wciąż jeszcze bardzo daleko.

Największy sukces

– Powiem o tym, co wydarzyło się niedawno i co najbardziej zmieniło moje wyobrażenie o sąsiadach i o mieście. Chodzi mi o projekt „Najdłuższe urodziny Fryderyka Chopina” zrealizowany przez Stowarzyszenie między 22 lutego a 1 marca. Było to gigantyczne przedsięwzięcie. Wzięło w nim udział 30 tys. uczestników i ponad 300 wykonawców, których można było posłuchać za darmo. Dzięki brawurowej realizacji, „Urodziny” zostały niezwykle ciepło odebrane przez Warszawiaków i gości odwiedzających stolicę. Nasza akcja potwierdziła też konieczność organizowania takich przedsięwzięć i udowodniła, że muzyka jest gigantycznym walorem, który pozwala ludziom lepiej żyć, lepiej się rozumieć, że wyzwala bardzo dobre emocje. Wciąż tym żyję! – opowiada.

Największa porażka

– Jest także związana z „Najdłuższymi urodzinami Fryderyka Chopina”. Wiele instytucji, które w jakiś sposób uczestniczyły w tym projekcie, nie było w stanie wyasygnować choćby grosza na pokrycie podstawowych kosztów, wynikających z realizacji tak dużego przedsięwzięcia. Nie dostrzegły w największym wydarzeniu związanym z Rokiem Chopinowskim, robionym przez obywateli, niczego takiego, co dałoby im pretekst, aby wesprzeć to przedsięwzięcie finansowo. To napawa mnie wielkim smutkiem, bo musieliśmy sięgać do własnych kieszeni i do kieszeni naszych przyjaciół, żeby pokryć konieczne wydatki związane z realizacją „Urodzin” – twierdzi.

Najbardziej lubi

– Chałwę! Uruchomiłem nawet na własne potrzeby import niesłodzonego musu sezamowego używanego do produkcji chałwy – mówi.

Marzenia na przyszłość

– Są przede wszystkim związane ze stworzeniem kwartału muzycznego. Ale chciałbym także, aby udało się może stworzyć inkubator artystycznej przedsiębiorczości, który na trwałe związał by ludzi sztuki z Warszawą. Strasznie martwię się tym, że wielu niezwykle ważnych dla każdej społeczności artystów jest często pozbawionych jakiegokolwiek wsparcia, kiedy zderzają się z twardą rzeczywistością dnia codziennego. Zawsze mam przed oczami Norwida, genialnego pisarza, który umarł w przytułku, bo brakowało zrozumienia dla jego twórczości – przekonuje. – Myślę, że potrzebna jest lepsza relacja między trzema sektorami, aby uwolnić energię związaną ze sztuką, żeby tworzyć różne formy wsparcia dla twórców i szansę na to, aby pozostali w kraju, a nie uciekali z Polski. To bardzo smutne i dlatego trzeba wspólnie coś zrobić – na przykład wspomniany inkubator artystycznej przedsiębiorczości Warto też wiedzieć, że przemysł, rolnictwo, inne działy gospodarki, turystyka rozwijają się na poziomie 1-5% rocznie. Natomiast sztuka rozwija się na poziomie 10 %, niezależnie od tego czy jest kryzys, czy nie. Tutaj postęp jest niezwykle widoczny, natomiast my tego nie dostrzegamy. A warto na to w końcu spojrzeć z należytą atencją, bo przecież wszyscy możemy z tego skorzystać na wielu poziomach – dodaje.

Jarosław Chołodecki - urodził się 9 stycznia 1952 r. w Miliczu. Mieszka w Warszawie. Ekonomista i politolog. Zakładał „Solidarność” w Opolu, kierował pismem związku i organizował Wszechnicę Regionalną. Po wyjściu z internowania uruchamiał kasę samopomocową. Emigrował do USA, gdzie studiował i związał się z polskimi mediami emigracyjnymi, w tym „Dziennikiem Związkowym” oraz kilkoma radiostacjami. Był członkiem Komisji Spraw Polskich Kongresu Polonii Amerykańskiej. W 1997 r., po 14 latach pobytu w USA wrócił do Polski. Pracował w programie USAID, wspierając inicjatywy lokalne w 44 gminach partnerskich. Zajmował się koordynacją budowy partnerstw międzysektorowych (biznes, samorząd, organizacje pozarządowe) w USAID. Dziś zajmuje się doradztwem i działalnością hotelarską.

Źródło: inf. własna (ngo)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Smolna ~Magda 16.07.2010, 03:53 mam wielki sentyment do ulicy Smolnej - tu w latach 70. chodziłam do podstawówki, znałam jej wszystkie zakamarki, zaułki, sklepiki, tajne przejścia. Sąsiadujący park na Skarpie to był nasz cały wielki świat. Miło, że nie tylko mi ta ulica nie jest obojętna. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • kultura
  • miasto
  • współpraca z administracją
  • współpraca z biznesem