Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Tomasz Schimanek

autor(ka): Dariusz Mól (ngo.pl)
2010-02-22, 10:54
archiwalne
Tomasz Schimanek - polityk społeczny, ekspert i doradca, od kilkunastu lat związany z trzecim sektorem: największy sukces? Fundusze lokalne, które przetrwały próbę czasu. Porażka? Obserwacja, że organizacje nie przekazują sobie doświadczeń i wiedzy instytucjonalnej: przychodzą młodzi, co jest bardzo dobre, i wyważają otwarte drzwi, co dobre już nie jest.

Czym się obecnie zajmuje?
– Dużo jest tych rzeczy, czasami może za dużo, ale to co pochłania mnie ostatnio szczególnie, to działania na rzecz stworzenia systemowych warunków umożliwiających rozwój przedsiębiorczości społecznej w Polsce. Jestem członkiem grupy prawnej działającej w ramach Zespołu ds. rozwiązań systemowych w zakresie ekonomii społecznej. Pracujemy intensywnie i nierzadko burzliwie nad projektem ustawy o przedsiębiorstwie społecznym, która w istotny sposób przyczyni się do ułożenia relacji ekonomii społecznej z sektorem publicznym. Da to możliwości rozwoju przedsiębiorczości społecznej przy efektywnym i rozsądnym wsparciu publicznym. Oczywiście, ustawa nie rozwiąże wszystkich problemów. Okazuje się, że ekonomia społeczna jest uwarunkowana wielowątkowo i wymaga to od nas działania również na innych frontach i obszarach regulacji – wyjaśnia.

Na przykład rząd przygotowuje się do wdrożenia unijnej dyrektywy usługowej, która może mieć istotny wpływ nie tylko na podmioty ekonomii społecznej, ale w ogóle na działalność organizacji pozarządowych. Dyrektywa wprowadza nowy porządek, jeśli chodzi o działalność komercyjną i niekomercyjną, a także liberalizuje sporą sferę świadczenia usług. Z jednej strony to bardzo pozytywne, bo wiąże się z ułatwieniami dla podmiotów świadczących te usługi. Natomiast z drugiej strony – daje możliwość ochrony przez państwo pewnych sfer usług, które są szczególnie istotne z punktu widzenia potrzeb obywateli, np. taką sferą są usługi opiekuńcze na rzecz osób starszych. Trwają prace nad ustawą, która będzie wdrażać dyrektywę w życie i wszystko wskazuje na to, że zostanie ona uchwalona w marcu lub kwietniu.

– Ale tak się jakoś nieszczęśliwie złożyło, że jako sektor pozarządowy trochę przegapiliśmy ten temat i nie byliśmy obecni w licznych konsultacjach, jakie w tej sprawie prowadziło Ministerstwo Gospodarki. Teraz to nadrobiliśmy i po dyskusji z ekspertami wygląda na to, że możemy spać spokojnie, a ustawa nie powinna mieć istotnego wpływu na dotychczasową działalność organizacji pozarządowych i przedsiębiorstw społecznych. Jednak w tej dyskusji pojawiły się pytania i wątpliwości i dlatego trzeba będzie poobserwować, jak ta ustawa zaistnieje w praktyce – przekonuje. – Na szczęście, i jest to zasługa Departamentu Pożytku Publicznego, stało się tak, że cała sfera usług świadczonych w ramach pożytku publicznego jest wyłączona z tej ustawy, czyli nie podlega komercjalizacji – dodaje.

Dlaczego to robi?
– Żyjemy w kulturze kontynentalno-europejskiej, w której państwo zawsze było ważnym regulatorem życia, i brało na siebie odpowiedzialność za zaspokajanie różnych potrzeb obywateli. Uważam jednak, że podstawowym sposobem zaspokajania potrzeb ludzi, i to nie tylko w sferze społecznej jest aktywność ich samych. A państwo może wspomagać obywateli w tym, żeby sami sobie radzili, ale nie musi ich w tym wyręczać. To pierwszy, podstawowy powód wyjaśniający dlaczego od lat angażuję się w działalność trzeciego sektora – mówi. – Drugi, to wiara w to, że społeczeństwo obywatelskie może funkcjonować lepiej, sprawniej, skuteczniej i staram się pomagać usuwać przeszkody, jakie pojawiają się na drodze do osiągnięcia tego celu. A proszę mi wierzyć, że wciąż odkrywam nowe problemy – zapewnia.

Największy sukces
– Jednym z moich największych sukcesów był udział we współtworzeniu funduszy lokalnych w Polsce. Uważam, że fundusze to rzeczywiście istotna zmiana jakościowa, i co najważniejsze, pozytywnie zweryfikowana przez czas, bo powstawały one dziesięć lat temu, a wciąż funkcjonują i rozwijają się. W tej chwili działa ich tyko dziewiętnaście i, niestety, jest to kropla w morzu potrzeb. A uważam, że warto, aby ta sprawdzona i potrzebna instytucja rozwijała się w całym kraju – twierdzi. – Myślę, że po stronie sukcesów mogę też sobie zapisać udział w kilku zmianach systemowych. Oczywiście, zmiany w prawie są zawsze zbiorowym wysiłkiem wielu osób, ale do niektórych przyłożyłem rękę. Na przykład ostatnio, po pięciu latach wysiłku, udało się w końcu doprowadzić do tego, że w znowelizowanej ustawie o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie został wprowadzony zapis o tzw. regrantingu – czyli możliwości współpracy samorządów terytorialnych z organizacjami pozarządowymi na zasadzie przekazywania im środków, które one w formie grantów przekazują innym organizacjom. Do tej pory nie było takiej prawnej możliwości mimo że i organizacje i samorządy ceniły to rozwiązanie. To naprawdę istotna zmiana zwłaszcza dla lokalnych organizacji – dodaje.

Największa porażka
Jeśli ma tylko czas, to daje się zapraszać na spotkania, podczas których dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniami. Jednak ostatnimi czasy zaczął przeżywać deja vu. Ma wrażenie, jakby czas zatrzymał się w miejscu. Mówi, że dziesięć lat temu na podobnych spotkaniach opowiadał o tych samych sprawach. Potem ludzie zadawali mu podobne pytania i mieli podobny stan wiedzy na pewne fundamentalne tematy.

– Jasne, że przychodzą do sektora nowi ludzie, tworzą się nowe organizacje, i to jest bardzo pozytywne, ale globalną porażką jest fakt, iż w organizacjach nie przekazuje się wiedzy instytucjonalnej. Młodzi nie korzystają z doświadczeń, które przez lata nagromadziły się w organizacji i na nowo wyważają otwarte gdzieś tam kiedyś drzwi. To smutne, że brakuje ciągłości takiej pamięci instytucjonalnej, że marnuje się i nie wykorzystuje w bieżącej działalności tego dorobku. To powoduje, że organizacje działają mniej skutecznie. To samo dotyczy także pracy nad różnymi rozwiązaniami systemowymi. Przychodzą nowi ludzie i mówią o rzeczach, które już kiedyś były rozważane i analizowane. Marnujemy czas w ten sposób. Bylibyśmy o wiele dalej w rozwiązaniach systemowych, gdybyśmy korzystali z dużego dorobku, jaki już mamy – przekonuje.

W ostatnich latach zaangażował się w działania na rzecz aktywizacji społecznej i zawodowej osób 50+. Był czas, dwa-trzy lata temu, kiedy wydawało się, że społeczeństwo, rząd i pracodawcy zauważyli ten problem.

– Niestety, w tej chwili mam wrażenie, że po fali zainteresowania osobami 50+ wróciliśmy do punktu wyjścia. Kryzys gospodarczy sprawił, że pracodawcy bardzo się usztywnili na tym polu. A największą porażką jest to, iż nie udało się namówić rządu do podjęcia bardziej kompleksowych i systemowych działań. Program Solidarność Pokoleń, który został przygotowany przez rząd w 2008 r., poza drobnymi rzeczami pozostał w dużej mierze na papierze. Mam jednak nadzieję, że to chwilowy zastój i opracowane rozwiązania uda się w końcu wprowadzić w życie – dodaje.

Najbardziej lubi
– Mazury, ale z braku czasu nie jeżdżę tam tak często, jak bym, chciał. Lubię też muzykę punkową. I o ile Mazury pozostają często w sferze moich marzeń, to muzyki zawsze mogę wieczorem posłuchać. I słucham, bo to dla mnie najlepsza forma relaksu, odskoczni od rzeczywistości i odreagowania różnych stresowych sytuacji – wyznaje.

Marzenia na przyszłość
– Bardzo chciałbym doprowadzić do sytuacji, kiedy relacje sektora publicznego i pozarządowego będą optymalne, to znaczy państwo stworzy warunki umożliwiające rzeczywiście jak najlepszy rozwój aktywności obywatelskiej, stworzy system, w którym ludzie będą mogli swobodnie działać, rozwijać swoje pomysły, pasje, potrzeby i tam, gdzie to rzeczywiście potrzebne, będą mogli liczyć na wsparcie od państwa, nie tylko finansowe. A przy tym państwo nie będzie wyręczać obywateli, ani narzucać im tego, co i jak mają robić. Zdaję sobie sprawę, że jeszcze bardzo długa droga do takiego świata, ale wierzę, że tak się może kiedyś stać – zapewnia.

Tomasz Schimanek
Polityk społeczny, absolwent Wydziału Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od ponad 17 lat związany z sektorem pozarządowym. Obecnie jest ekspertem Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce. Współpracuje także z Instytutem Spraw Publicznych. Szkoleniowiec i doradca organizacji pozarządowych, samorządów lokalnych i przedsiębiorców w zakresie współpracy międzysektorowej. Współzałożyciel Forum Darczyńców w Polsce. Był przewodniczącym zespołu prawno-rzeczniczego Krajowej Sieci Tematycznej Temat D – Inicjatywy Wspólnotowej Equal, a obecnie jest członkiem grupy prawnej Zespołu ds. rozwiązań systemowych w zakresie ekonomii społecznej. Autor wielu publikacji dotyczących III sektora. Szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci.

Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Gratulacje. ~Andrzej Tuszyński 26.02.2010, 07:25 Wielki człowiek .Wielki społecznik.Wielki pasjonat III sektora. Wieki podziw i uznanie. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • dobroczynność, filantropia
  • organizacje wspierające
  • rozwój regionalny