Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Jan Dąbkowski

autor(ka): Marta Chowaniec
2009-10-29, 14:21
archiwalne
fot. Ewa Dąbkowska, projekt Fotowarszawiak - 44 Twarze
W ostatniej klasie liceum trafił do Stowarzyszenia Młodych Dziennikarzy „Polis”. Został, bo podobała mu się intelektualna atmosfera oraz grupa ludzi, z którą się fajnie pracowało. Tam poznał żonę. Teraz wciąga do stowarzyszenia kolejnych ludzi i marzy, żeby połączyć funkcję prezesa z byciem dziennikarzem.

Czym się zajmuje
Od roku jest prezesem, czyli stara się, żeby cała organizacja odpowiednio działała. Szuka partnerów, nawiązuje kontakty, koordynuje animatorów, pisze wnioski o granty, prowadzi warsztaty.
W tej chwili jest na etapie pisania pracy magisterskiej o czeskim systemie medialnym na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Oprócz tego właśnie się ożenił, czyli zaczął tworzyć rodzinę.

Dlaczego to robi
Kiedy był w ostatniej klasie liceum, dowiedział się z „Gazety Stołecznej”, że „Polis” organizuje warsztaty dziennikarskie. Po skończeniu rocznego kursu poszedł na Walne Zgromadzenie stowarzyszenia. - Wtedy jeszcze nie myślałem, że chciałbym studiować dziennikarstwo, nawet nie wiedziałem, czy chcę być dziennikarzem – przyznaje. Został członkiem „Polis”, bo spodobało mu się środowisko, które je tworzyło. Pociągała go intelektualna atmosfera. To była grupa, z którą się fajnie pracowało. - W większości byli to ludzie starsi ode mnie. Mądrze mówili. Traktowali mnie poważnie i dlatego chciałem z nimi zostać. – opowiada. – Z czasem czułem, że jestem potrzebny, zaangażowałem się, zostałem wiceprezesem. Minęło 8 lat...i poczułem, że to mój czas i zostałem prezesem. Przydają się śmiałość, innowacyjność i ciepłe traktowanie ludzi.
 
Przyszła żona pojawiła się późno. - Magda Pietraś była już w zarządzie. Poznałem ją dopiero po roku – mówi. Po siedmiu latach znajomości i pracy tworzą „polisowe” małżeństwo.
 
Osobny temat to Halina Bortnowska.
– Główna animatorka zadań. Przewodniczka, dziennikarka, współzałożycielka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W zasadzie pokochałem ją od początku – śmieje się. – Można do niej przyjść z każdym tematem, ona zawsze odpowie a jak sama nie wie, to poleci kogoś innego. Zależało mi, żeby mnie zauważyła. Teraz zdarza się, że to ona zwraca się do mnie o pomoc. Wydawała mi się autorytetem, ale sama odradzała używania takiego określenia, z czasem zorientowałem się, że to co, ona mówi, nie jest autorytarne. Nie zawsze się z nią zgadzam. Można z nią podyskutować. Mamy partnerską relację.
 
Do tej pory utrzymuje kontakt z Piotrem Toczyskim, teraz analitykiem Internetu w portalu Gazeta.pl. - Nadal pomaga „Polis”. To dla mnie ważne, bo jak nie wiesz, do kogo pójść i o co zapytać, to można szukać długo – tłumaczy. – Poza tym uczę się od niego, jak konkretne projekty inicjować i wspierać ale też dawać pole do popisu ich animatorom. Chodzi o to, żeby pomagać i wskazywać drogę a nie „wpadać” w projekty. Ważna jest asertywność.
 
„Domysły” – pierwsza gazeta festiwalowa, jaką udało się zorganizować, działa w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego „Watch Docs. Prawa Człowieka w Filmie”. Potem przy Festiwalu Nauki organizowanym przez prof. Magdalenę Fikus i dr. Macieja Gellera powstała „Internetowa Gazeta Festiwalu”. Od dwóch lat prowadzona jest we współpracy z serwisem popularnonaukowym portalu Gazeta.pl –Supermózg.gazeta.pl. Trzeci pomysł to gazeta „Motiv” przy Międzynarodowym Festiwalu Filmowym „Żydowskie Motywy”. Za każdym razem są to wywiady, reportaże i relacje o konkretnych wydarzeniach. Najstarszy projekt „Polis” to warsztaty czwartkowe, zaczynają się co tydzień o godzinie 18 od siedemnastu lat w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
 
Dziennikarstwo ma swoją rolę we włączaniu ludzi w działanie, jest formą kształtowania społeczeństwa obywatelskiego.
– Dziennikarz nie zamknie okna i nie odwróci się od problemu. To nie szukanie sensacji czy pisanie pamiętnika na blogu. Jeśli ktoś się potknie, to nie przechodzimy obok, tylko pomagamy wstać i piszemy, że jest takie miejsce, gdzie ktoś się często potyka i trzeba je zmienić. W tym widzę sens. To moja idea dziennikarstwa – wyjaśnia.
 
Największy sukces
Prywatnie to proces, który się udało przejść oraz ludzie, których spotkał po drodze.
W 2004 roku „Polis” zakłada razem z kilkunastoma organizacji z całej Europy European Youth Press mającą obecnie siedzibę w Brukseli. Była prezeska „Polis” Anna Sulewska jest tam teraz członkinią zarządu.
– Bierzemy udział w różnych projektach. Tworzymy gazety w całej Europie od Portugalii po Rosję. Jeździmy na spotkania ONZ czy Parlamentu Europejskiego. Zależało nam na kontaktach z zagranicą. Dużo się przez to uczymy – podkreśla.
 
Największa porażka
Ludzie, którzy przyszli na warsztaty czy do projektów, a których nie udało się włączyć w działanie czy zatrzymać na dłużej.
 
Co lubi
Bardzo często można spotkać go w kinie. Nie ma ulubionych reżyserów, lubi odkrywać dobre filmy i dobrych twórców. Najchętniej ogląda dokumenty i fabuły z dobrym scenariuszem. W czeskiej organizacji humanitarnej People in Need podczas rocznego wolontariatu (EVS) zajmował się organizacją festiwalu filmów dokumentalnych i projektami edukacyjnymi.
 
Czechy to kraj jego zainteresowań. – I w kraju, i w ludziach jest bezkonfliktowość i spokój – opowiada. – Język też mi się bardzo podoba, ale mnie nie śmieszy. Uczyłem się półtora roku przed wyjazdem w Czeskim Centrum ale się nie nauczyłem. W Czechach po paru miesiącach nie miałem problemu z mówieniem. W tym kraju wszędzie spotykam ironię, dystans i dowcip, szczególnie intensywnie w kulturze.
Z dziennikarzy czytać lubi Mariusza Szczygła. – Nie tylko za „Gottland” i jego czeskość, ale za wyjątkową umiejętność wychwytywania śmieszności – tłumaczy. – Teresę Torańską cenię za lapidarność, a Wojciecha Tochmana za wyjątkową narrację.
 
Poza tym gra w siatkówkę i piłkę nożną. Jest kibicem. Chodzi na mecze.
 
Plany na przyszłość
– Jak całe moje dotychczasowe życie są one związane z „Polis”. – Stale jest dużo do zrobienia. – mówi.
Niedawno wrócił z Pragi. – Nazbierałam trochę materiałów. Przede mną leży sterta czeskich gazet. Muszę w końcu skończyć pracę magisterką – obiecuje sobie.
Zastanawia się też nad byciem dziennikarzem. – Gdy byłem na ostatnich Europejskich Dniach Młodych Dziennikarzy w Brukseli, wyjątkowo nie prowadziłem żadnych warsztatów. Prawie nic nie organizowałem. Byłem uczestnikiem. Pożyczyłem od kogoś aparat i zrobiłem fotoreportaż w terenie. To był dla mnie duży odpoczynek od odpowiedzialności, spokój i radość. Będę dalej próbował łączyć działalność w „Polis” z byciem dziennikarzem – marzy. 
 
Jan Dąbkowski – prezes Stowarzyszenia Młodych Dziennikarzy „Polis”, współzałożyciela i członka European Youth Press. Studiował dziennikarstwo (reportaż  multimedialny) na Uniwersytecie Warszawskim. Reporter i redaktor, pisał  dla Gazety Wyborczej, WIK-a, PDF-a, Newsweeka, cyklicznych i efemerycznych pism wydarzeniowych w Polsce i Europie. Współautor książek – „Człowiek bez barier” – zbioru tekstów o niepełnosprawnych i „Youth4Diversity” – podręcznika o prawach człowieka, różnorodności i dobrych praktykach antydyskryminacyjnych. Koordynator i animator warsztatów dziennikarskich. Twórca i koordynator stołecznych, ogólnopolskich i międzynarodowych projektów dziennikarskich dla młodzieży.

 fot. Ewa Dąbkowska, projekt Fotowarszawiak - 44 Twarze

Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Linki do stron internetowych i blogów "Polis" ~Polis 30.10.2009, 02:43 http://www.polis.org.pl http://klubczwartkowy.blox.pl http://igf.supermozg.pl http://domysly.blox.pl http://www.sesumda.pl http://polis1995.blip.pl http://www.facebook.com/home.php#/pages/POLIS-Stowarzyszenie-Mlodych-Dziennika rzy/157109083145?ref=ts ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • demokracja
  • działalność międzynarodowa
  • hobby, zainteresowania
  • media
  • społeczeństwo obywatelskie