Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Dariusz Pietrowski

autor(ka): Darek Mól (ngo.pl)
2009-09-04, 17:41
archiwalne
Do trzeciego sektora trafił za namową Pawła Jordana, swojego kolegi z podwórka. Od 15 lat jest związany z zespołem Centrum Wolontariatu w Warszawie, któremu też szefuje. Dariusz Pietrowski współtworzył powstanie Sieci Centrów Wolontariatu w Polsce oraz organizował działalność Centrów w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Wolontariat nie ma przed nim żadnych tajemnic.

 

Czym się obecnie zajmuje?
– Na co dzień pracuję w Centrum Wolontariatu w Warszawie, gdzie koordynuję różne programy i dbam o całość funkcjonowania organizacji wspólnie z dyrektorem Centrum – wyjaśnia. – Obecnie rozpoczęliśmy program „Strategia dla wolontariatu”, którego celem jest umocnienie i rozwój inicjatyw wolontarystycznych Centrów Wolontariatu w całej Polsce. Jest on finansowany z Funduszy Norweskich i uczestniczy w nim 30 osób z całego kraju, które albo już podjęły inicjatywy tworzenia lokalnych punktów wolontariatu, albo dopiero się do tego przymierzają. To bardzo ciekawy program, gdyż w jego trakcie odbywa się wiele spotkań i szkoleń, a także powstaje sporo publikacji i materiałów, które, mam nadzieję, będą też później dostępne dla wszystkich innych, którzy chcieliby z nich skorzystać – dodaje. – Bardzo bliska jest mi też działka rozwijania internetowego pośrednictwa wolontariatu. Jest to narzędzie, które kilka lat temu uruchomiliśmy w Centrum i cały czas staramy się je ulepszać, aby było i sprawniejsze i bardziej przyjazne dla użytkowników.
 
Dlaczego to robisz?
– Jednym z głównych powodów było to, że spotkałem na swej drodze w odpowiednim czasie ludzi, którzy zaproponowali mi działalność w trzecim sektorze. Co prawda, to spotkanie nie było aż tak przypadkowe, bo z Pawłem Jordanem ze Stowarzyszenia BORIS, bo to on wprowadził mnie do świata organizacji pozarządowych, znaliśmy się od dziecka, wychowywaliśmy się na jednym podwórku, chodziliśmy do tej samej szkoły i graliśmy w piłkę w jednej drużynie. Kiedy już w dorosłym życiu Paweł tworzył zespół, który rozwijałby działalność BORIS-a, ale też nowe inicjatywy takie jak na przykład Centrum Wolontariatu uznał, że warto wciągnąć mnie do „zabawy” w trzeci sektor. Znał mój stosunek do świata, charakter, różne predyspozycje, moje wychowanie i zaproponował, żebym do niego dołączył. Nie ukrywam, że wtedy, w 1993 r. niewiele wiedziałem o trzecim sektorze czy o organizacjach pozarządowych. Ale zgodziłem się i tak już od 16 lat trwa ta przygoda. I nadal jest naprawdę ciekawie, bo wciąż odkrywa się nowe obszary działania i kreuje fantastyczne rzeczy – opowiada.
 
Największy sukces
– Niewątpliwie to zespół Centrum Wolontariatu, ludzie, którzy są w nim od wielu lat, oddani, wykształceni, praktycy z kilkunastoletnim doświadczeniem z zakresu wolontariatu, którzy chcą dalej pracować, rozwijać się, którzy włączają się w nowe akcje i programy. To sukces mieć ich wszystkich przy sobie – uśmiecha się.
– Drugim takim sukcesem jest na pewno to, że udało się nam doprowadzić do tego, iż wolontariat przez te kilkanaście lat stał się istotnym elementem życia zarówno trzeciego sektora, jak i w ogóle ludzi w Polsce i cały czas się rozwija. Doprowadziliśmy też do sytuacji, że powstały w ustawie przepisy regulujące działalność wolontarystyczną. Poza tym, udało się nam sprawić, że wolontariat nie jest postrzegany z perspektywy takiego dobrego samarytanina, który pomaga tylko dzieciom w domu dziecka, niepełnosprawnym czy chorym. Coraz częściej jest on traktowany jako aktywność obywatelska, uczestnictwo w życiu społeczności blokowej, mieszkalnej, w domach kultury, w przedszkolach, wreszcie w instytucjach publicznych i urzędach. I to jest dobre, że wolontariat wymknął się w sposób kontrolowany z obszaru trzeciego sektora i stał się bliski w innych środowiskach. Cieszy mnie zwłaszcza, że jest obecny w szkołach i w systemie edukacji w ogóle. To również poczytujemy sobie za sukces – zapewnia.
 
Największa porażka
– Nie udało się utrzymać dużego programu „Wolontariat studencki”, który realizowaliśmy przez 3 lata. Nie przekonaliśmy darczyńcy, który finansował program, że preferowany przez nas sposób jego realizacji i używane metody gwarantują dalszy rozwój. Nasze drogi się rozeszły. To była moja największa porażka zawodowa.
 
Najbardziej lubi
– Od strony zawodowej największą frajdę sprawiają mi spotkania z ludźmi z innych Centrów Wolontariatu, które, niestety, coraz rzadziej mam okazję odbywać. Szkoda, bo często to takie „nocne Polaków rozmowy”, w trakcie których wymieniamy się pomysłami czy przegadujemy różne sprawy. Oczywiście, nie skupiamy się tylko na sprawach zawodowych i dlatego też są to naprawdę energetyczne spotkania – mówi. – Bardzo lubię także spotykać się z ludźmi zaczynającymi dopiero przygodę z wolontariatem, zarówno z uczniami czy studentami, ale też i z seniorami lub urzędnikami, którzy chcą tworzyć lepsze warunki do rozwoju wolontariatu – dodaje. – A prywatnie, tak jak wielu pracujących ludzi, lubię po tygodniu pracy usiąść w weekend z najbliższą rodziną i pogadać na różne tematy, zjeść w spokoju niedzielny obiad, coś wspólnie zrobić. A już tak bardzo indywidualnie, to uwielbiam obejrzeć dobry mecz siatkówki, czy to na żywo, czy w telewizji. Jeśli mam taką możliwość, to nie waham się z niej skorzystać. Kiedyś sam uprawiałem wyczynowo ten sport i jest mi on bardzo bliski..
 
Marzenia na przyszłość
– Chciałbym się wyprowadzić z Warszawy, choć jestem urodzonym warszawiakiem i całe życie spędziłem w tym mieście. Ale na bliżej niezidentyfikowaną starość wolałbym przenieść się na prawdziwą i daleką wieś. I tam, w sumie niedawno mi taka myśl przyszła głowy, chciałbym napisać coś, co mógłbym roboczo nazwać – współczesną historią wolontariatu. Tak naprawdę, miałem przyjemność uczestniczyć od samego początku w formowaniu współczesnego wolontariatu w Polsce, w powstaniu Centrum i w ujęciu w jakieś ramy społeczne działań wolontarystycznych. Chciałbym te swoje doświadczenia utrwalić w jakiejś formie. Taka historia wolontariatu, okraszona anegdotami i przykładami mogłaby być ciekawa zwłaszcza, że mało jest takich opracowań.
 
Dariusz Pietrowski
Urodził się w 8 marca 1966 r. w Warszawie.
W 1992 r. ukończył studia wyższe pedagogiczne w Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Jest też absolwentem Podyplomowego Studium Kierowania Instytucjami Samorządowymi i Organizacjami Pozarządowymi na Uniwersytecie Warszawskim.
Swoją działalność w trzecim sektorze rozpoczynał w Fundacji Biuro Obsługi Ruchu Inicjatyw Samopomocowych (BORIS) w Warszawie jako konsultant w dziedzinie pisania programów i planowania strategicznego w ramach programu PHARE 022.
Od 1994 r. związany jest z zespołem Centrum Wolontariatu w Warszawie. W 2000 r. został jego prezesem.
Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Bardzo cenię Pana Darka ~Katarzyna Bohdanowicz 05.09.2009, 11:10 I jego działalność w Centrum Wolontariatu. Uważam, że wspaniele prowadzi tę organizację, życzę mu spełnienia marzeń. ODPOWIEDZ
  • CW górą ~gr 04.09.2009, 11:36 Darku pozdrowienia ze Skierniewic. Tak trzymać. :) ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywizacja zawodowa
  • wolontariat
  • wolontariusze