Przejdź do treści głównej

Edward Kasza. Aptekarz z pasją

autor(ka): Magdalena Filipowska
2009-08-03, 11:32
archiwalne
Pan Edward Kasza w swojej aptece
Dużo mówi się o zatrudnianiu osób z niepełnosprawnością ruchową, trochę mniej o tym, jak to wygląda w rzeczywistości. Często deklaracje i dobre chęci stają się jedynie pustymi frazesami. Powody, dla których tak się dzieje są prozaiczne – bariery architektoniczne bądź zbyt wysokie wymagania pracodawców z miejsca dyskwalifikują taką osobę do ubiegania się o wymarzoną pracę. Jednak są w Polsce ludzie, którzy rzeczywiście chcą odmienić los niepełnosprawnych.

 Taką postacią jest pan Edward Kasza, aptekarz z Rybnika. Od dziecka lubił majsterkować, jednak jego kariera zawodowa potoczyła się całkiem inaczej. Po ukończeniu studiów farmaceutycznych pracował w swym zawodzie w wielu miejscach w Polsce, by w 1988 roku otworzyć własną aptekę w Rybniku. Jak się wkrótce okazało, zupełnie niezwykłą, bo pan Edward, pielęgnując w sobie żyłkę majsterkowicza, z uporem i pasją stworzył aptekę na wskroś nowoczesną, wybiegającą ponad dotychczasowe standardy.

Mając na uwadze trudne warunki pracy farmaceutów, latami stojących po kilka godzin przy okienku i narażonych na liczne choroby zawodowe: żylaki, bóle kręgosłupa, zwyrodnienia stawów, wprowadził rewolucyjny, jak na tamte czasy, wynalazek: sterowane komputerowo podajniki leków. Farmaceuta siedząc przed komputerem, wpisywał tylko odpowiednią nazwę medykamentu i po zatwierdzeniu nazwy i ceny kliknięciem na klawiaturze, szufladka z żądanym lekiem sama do niego podjeżdżała. Lekarstwo było więc (dosłownie!) na wyciągnięcie ręki.
Przy konstruowaniu prototypu wynalazku panu Edwardowi pomagali zaprzyjaźnieni fachowcy z Rybnickiej Fabryki Maszyn; gorącego wsparcia udzielił mu też ówczesny prezydent miasta, Eugeniusz Szymik. Urządzenie pomyślnie przeszło fazę testową i sterowniki działają do dziś.
Swym wynalazkiem Kasza próbował zainteresować światowe środowiska farmaceutyczne jeszcze na początku lat 80. (m.in. na kongresach w Szwajcarii i Szwecji), jednak wymogi proceduralne były wówczas dla Polaka nierealne do zrealizowania. Z kolei w Polsce zainteresowanie urządzeniem było nikłe, a sceptycyzm urzędników miażdżący. Nie zraziło to wizjonera i gdy Unia Europejska ogłosiła rok 2003 rokiem osób niepełnosprawnych, postanowił on dostosować swą aptekę pod względem ergonomicznym do potrzeb osób z upośledzeniem ruchowym.
W 2004 roku anonimowy klient zgłosił „Apotheca Pacis” do III edycji „Apteki bez barier”, konkursu organizowanego przez Hurtownię Farmaceutyczną Torfarm S.A. oraz Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji. Pan Kasza bezapelacyjnie go wygrał. I to nie tylko dlatego, że swoją aptekę przystosował do obsługi pacjentów niepełnosprawnych: oznakował przeznaczone dla nich miejsce na parkingu, wprowadził podjazd o łagodnym nachyleniu oraz obniżone blaty w miejscach obsługi klienta. Dodatkowo, dzięki automatycznym podajnikom leków stworzył wprost idealne, dla osoby poruszającej się na wózku inwalidzkim, miejsce pracy. Przetestowane zresztą niedawno przez sparaliżowaną studentkę farmacji Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, Joannę Goebel, która w rybnickiej aptece z powodzeniem odbyła praktykę. Podobnie, jak Tomek Malina, poruszający się na wózku, 21-letni technik farmacji.
Gdyby system zmodernizować, jeden podajnik byłby w stanie pomieścić nawet do 7 200 leków, stając się tym samym szansą dla osoby niepełnosprawnej na całkowicie samodzielne stanowisko pracy. Niestety, by tego dokonać, obecne podajniki, których pojemność wynosi około 1000 pozycji, muszą zostać zastąpione nowymi, a to wiążę się z kompleksową modernizacją całej placówki.
Rozumiejąc rewolucyjność swego wynalazku oraz to, że wdrożenie podajników do produkcji masowej byłoby kapitalną szansą dla osób z niepełnosprawnością ruchową (ale zdrowymi rękami) na godną pracę i normalne życie, pan Edward nie traci nadziei. Projekt podajników, kosztorys oraz pełną dokumentację ma na papierze i...w głowie. Nie poddaje się. Parę lat temu optował nawet za zorganizowaniem grupy złożonej z niepełnosprawnych studentów farmacji (polskich i zagranicznych) przy jednej z polskich uczelni medycznych z jednoczesnym utworzeniem małej przyuczelnianej apteki, w której przyszli adepci kierunku mogliby odbywać swoje praktyki. Takie rozwiązanie byłoby znakomitą szansą dla osób niepełnosprawnych żądnych wiedzy, dążących do usamodzielnienia się i życia na własny rachunek przy jednoczesnym realizowaniu swych pasji. Niestety, jego plany nie doczekały się spełnienia - w wyniku braku odpowiedniej placówki, spełzły na niczym. Idea pozostaje jednak wciąż żywa.
Od ponad 20 lat pan Edward, na razie bezskutecznie, stara się zainteresować lokalne władze pomysłem budowy placówki medycznej z apteką integracyjną. Jej projekt od dwudziestu lat leży na półce. Piętrzy się też tam pełna dokumentacja, korespondencja kierowana do rybnickiego magistratu i do kolejnych rządów w Warszawie z prośbą o realne wsparcie. Niestety, władze miasta nie potrafią wygospodarować optymalnie zlokalizowanej, 400-metrowej działki pod budowę obiektu, a finał tej sprawy wydaje się wciąż bardzo odległy.
Tymczasem w ciągu tych dwudziestu lat "Apotheca Pacis" odwiedziło mnóstwo dziennikarzy prasowych i ekip telewizyjnych. Ostatnio projekt nowych podajników i projekt apteki – pomnika Jana Pawła II oglądali posłowie Platformy Obywatelskiej Marek Plura i Marek Krząkała, wyrażając swój podziw i uznanie. Pana Edwarda cieszą wyrazy poparcia płynące również z Brukseli, ale ubolewa, że nie idą za tym żadne konkretne działania. Do urzędników rybnickiego magistratu stracił już cierpliwość i obecnie o pomoc finansową - bądź tylko na modernizację podajników w swojej aptece, bądź na budowę nowego obiektu stara się za granicą. Założył też fundację, która gromadzi na ten cel niezbędne środki. Nie wyjawił przewidywanego kosztu budowy nowej apteki, natomiast modernizacja Apotheca Pacis z wprowadzeniem nowych podajników to wydatek rzędu 200 tysięcy złotych.
Gorzko dodaje, że w Polsce niepełnosprawność to temat wciąż wstydliwy, a niepełnosprawnych traktuje się po macoszemu, raz do roku zapraszając ich na przysłowiową herbatkę i pstrykając pamiątkową fotkę. Z takim podejściem Polska aspirująca do roli przewodnika Unii Europejskiej w jej środkowo - wschodniej części niczego nie osiągnie. Bowiem o rzeczywistej jakości nowoczesnego społeczeństwa świadczy m.in. stosunek do środowiska osób niepełnosprawnych i umiejętne niwelowanie barier między nimi a osobami zdrowymi. Do zachodnich standardów wciąż nam daleko - w Polsce poziom zatrudnienia osób niepełnosprawnych jest najniższy w Europie.
Wielka szkoda, że władze państwowe i lokalne nie dostrzegają potencjału, jaki drzemie w projekcie magistra Kaszy. Wprowadzenie komputerowo sterowanych podajników do masowej produkcji i zbudowanie apteki integracyjnej byłoby nie tylko wyłomem w zatrudnianiu osób niepełnosprawnych ruchowo i świetną promocją miasta oraz przykładem tzw. dobrych praktyk, ale również krokiem naprzód w dążeniu naszego kraju do bycia państwem prawdziwie nowoczesnym i europejskim.
 
Fundacja Budowy Pomnika – Apteki Jana Pawła II pod patronatem Ministra Zdrowia
BANK PeKao S.A.
Oddz. Rybnik
20 1240 4357 1111 0000 5313 9245
 
Apteka „Apotheca Pacis”
ul. Broniewskiego 23
44 – 217 Rybnik
 

LOGO

Źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • inicjatywy oddolne
  • ochrona zdrowia
  • osoby z niepełnosprawnościami
  • polityka społeczna