Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Maria Ejchart

autor(ka): Marta Chowaniec
2009-07-22, 15:38
archiwalne
Maria Ejchart
Prawniczka, która nie chciała pracować w kancelarii. Na co dzień w Fundacji Helsińskiej Praw Człowieka analizuje niezwykle trudne sprawy, których stawką jest życie ludzkie. Współpracownicy twierdzą, że w „branży” nie ma od niej ciekawszej osoby.
Czym się zajmuje?
W Fundacji Helsińskiej Praw Człowieka prowadzi dwa programy prawne.
Program „Niewinność” zajmuje się przypadkami osób, które zostały oskarżone bądź skazane w procesie karnym i kwestionują swoją winę. To sprawy, gdzie mogło dojść do pomyłki sądowej, w wyniku której skazana została osoba niewinna lub materiał dowodowy jest niewystarczający, żeby komuś udowodnić winę, i zgodnie z zasadami procedury karnej należy taką osobę uniewinnić.
Nad sprawami pracuje razem ze studentami. Prowadzi dla nich cotygodniowe warsztaty, na których omawiane są prowadzone w ramach programu sprawy. Przygotowują m.in. opinie prawne dla sądu. – Sąd dołącza naszą opinię do akt. Nie chodzi jednak o uzyskanie jak najkorzystniejszego wyroku dla strony, tylko o to, żeby sąd wydał wyrok sprawiedliwy, a proces był rzetelny – opowiada.
Drugi program to „Courtwatch – Obserwator Sądu”, którego głównym celem jest przyglądanie się temu, jak funkcjonują polskie sądy. W ramach tego programu również współpracuje ze studentami, którzy jako obserwatorzy spędzają w sądzie cały dzień. Zwracają uwagę na to, jak jest on zorganizowany i czy jest przyjazny dla obywatela; opisują również tzw. kulturę sądzenia i zachowanie uczestników procesowych.
W tej chwili zajmuje się też badaniem poziomu świadomości prawnej i obywatelskiej młodzieży polskiej w „przededniu” dorosłości. W przyszłości wyniki tych badań mają posłużyć do stworzenia programu edukacyjnego dla młodzieży.
Dlaczego to robi?
Bo lubi.
- Już w czasie studiów podobało mi się, czym zajmuje się Fundacja Helsińska Praw Człowieka.  I ogólnie tematyka praw człowieka. Nigdy nie chciałam też pracować w kancelarii, bo analizowanie spraw i problemów prawnych z punktu widzenia praw człowieka bardziej mnie pociągało – tłumaczy.
W pracy w Fundacji ma możliwość współpracy z największymi autorytetami w dziedzinie praw człowieka w Polsce, profesorami: Andrzejem Rzeplińskim, Zbigniewem Hołdą i Wiktorem Osiatyńskim. – To wielka przyjemność i zaszczyt pracy z nimi oraz największa lekcja prawa i praw człowieka; doświadczenie na całe życie zawodowe – podkreśla.
Największy sukces
Każda sprawa, w której udało się pomóc. Trudno te sprawy wartościować – w każdej z nich chodzi o życie i honor osoby, która mogła zostać niewinnie skazana. A w tle jest zawsze wielki dramat życiowy i rodzinny.
Procesy sądowe są niezwykle trudne, długo się ciągną i wymagają żmudnej pracy, sukcesy nie są więc częste.
Największa porażka
Każdy przypadek, w którym nie udało się niczego zrobić.
Ale najbardziej chyba sprawa – jedna z pierwszych, która trafiła do Programu Niewinność – dwóch chłopaków z Mazur, którzy zostali skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności za podwójne zabójstwo. Od lat Fundacja zajmuje się tą sprawą, wielokrotnie wraz z innymi prawnikami badała akta sądowe tej sprawy i jest przekonana, że to przypadek niesłusznego skazania dwóch niewinnych osób. Przyczyną pomyłki mogło tu być m.in. pomówienie ich przez współoskarżonych, któremu sąd dał wiarę.
Mimo wielu lat pracy wielu osób nad tą sprawą nie udało się znaleźć niczego, co mogłoby być podstawą do wznowienia postępowania. Ale nie poddaje się i nie traci nadziei. – O takiej sprawie nie da się po prostu zapomnieć – mówi.
Co lubi
Gdy uda się wpłynąć na bieg sprawy; zwrócić uwagę na ważną rzecz, która przez sąd nie została zauważona, a może mieć kolosalne znaczenie do wydania sprawiedliwego wyroku.
Plany na przyszłość
Rozwijać się i zdobywać wiedzę, która pozwoli na skuteczniejszą pracę nad sprawami.
 
Maria Ejchart urodziła się w 1976 r. Studiowała na Wydziale Prawa i Administracji UW. Od 2000 roku pracuje w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

 

Źródło: inf. własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Opinia ~Pokrzywdzona 01.02.2017, 07:06 Pani Maria bardzo ładnie pisze o swoim zaangażowaniu w trudną problematykę prawa karnego i jego zastosowanie w praktyce. Szkoda tylko, że teoria nie idzie w parze z praktyką w życiu codziennym. Dla Pani Marii człowiekiem wartym pomocy jest tylko ten, który został niesłusznie oskarżony i skazany. A co z przypadkami osób, które nawet nie zostały oskarżone, ale za to zostały niesłusznie pozbawione wolności? Wydaje się, że takie przypadki o wiele bardziej zasługują na wszelką pomoc i nagłośnienie. W procesach sądowych, oprócz oskarżyciela i organów ścigania, występuje jeszcze sędzia, który jest władny zmienić nieuzasadnioną decyzję organów podległych. Ludzie niesłusznie pozbawieni wolności, którym nawet nie postawiono żadnego oskarżenia, tylko po prostu się ich zamknęło "żeby zmiękli", o wiele bardziej zasługują na zainteresowanie i pomoc. I nie ma przy tym znaczenia, że pozbawienie wolności trwało "tylko" dobę. Dla każdego człowieka niesłusznie zamkniętego w areszcie policyjnym, takie potraktowanie jest szokiem, z którego wychodzi się latami. Funkcjonariusze, którzy mają stać na straży ochrony ludzkiego życia, nierzadko okazują się katami w mundurach, którym wolno zrobić z człowiekiem dosłownie wszystko. Prokurator zamiecie sprawę pod dywan, a sąd przyklepie jego decyzję. Człowieka można podduszać w szczelnie zamkniętym radiowozie w upalny dzień, pomiatać nim i szantażować, a na koniec bez żadnych racjonalnych powodów pozbawić wolności, bez zapewnienia choćby minimum opieki i zainteresowania. Dla Fundacji Helsińskiej i Pani Marii sprawy tego typu nie są warte zainteresowania. Z jednej strony o Pani Marii pisze się, że od lat gorliwie wraz z Fundacją stara się pomóc niesłusznie skazanym przez sąd na dożywotnie więzienie. Wydawać by się więc mogło, że Pani Maria to człowiek, który wie " z której strony sprawę ugryźć". A kiedy zwrócić się do Pani z prośbą o pomoc w konkretnej sprawie, to stawia ona pytanie "czego pan/pani oczekuje od Fundacji w swojej sprawie?" Gdyby pokrzywdzony wiedział, czego może oczekiwać po władzach polskich, i w związku z tym jakie działania podjąć, to nie zwracałby się o pomoc do instytucji takich, jak Fundacja Helsińska. Sam by sobie poradził. Na kanwie mojego przypadku mogę śmiało powiedzieć, że instytucje typu Fundacja Helsińska, Rzecznik Praw Obywatelskich, itp., istnieją tylko na papierze, po to, aby za publiczne pieniądze zapewnić miejsca pracy intelektualnej miernocie, by nie umarła z głodu. Dobry prawnik to taki, który jest w stanie wybronić swojego klienta w każdej sytuacji procesowej. To samo dotyczy wszystkich osób, które zajmują się świadczeniem jakiejkolwiek pomocy prawnej zwykłym ludziom. Natomiast osoba, która - mówiąc wprost - boi się zaangażować w sprawę, tylko dlatego, że po drugiej stronie ma funkcjonariuszy organów ścigania, nie jest dobrym prawnikiem. W tej sytuacji jest się tylko żoną swojego męża i nikim więcej. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • prawa człowieka