Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Barbara Boryczka

autor(ka): Marta Chowaniec
2009-07-17, 12:36
archiwalne
Wcześnie straciła dziadków, dlatego szukała kontaktu z osobami starszymi. Trafiła do stowarzyszenia „mali bracia Ubogich” jako wolontariuszka, dziś jest jego prezeską. Łączy pracę zawodową i społeczną. Im więcej ma na głowie, tym łatwiej jest jej wszystko zorganizować. Uśmiech i radość w oczach starszych osób i wolontariuszy rekompensują jej brak biernego spędzania wolnego czasu.

Czym się zajmuje?

Zawsze interesowała ją ekologia i ochrona środowiska, dlatego skończyła studia o takim kierunku w Wyższej Szkole Ekologii i Zarządzania w Warszawie. Kariera zawodowa poszła jednak trochę w innym kierunku. Pracuje w spółce doradczo-wdrożeniowej w branży IT. Zajmuje się zagadnieniami logistyki administracji i oraz jest pełnomocnikiem do spraw jakości i środowiska. To zawodowo. 
Pozazawodowo została pięć lat temu wolontariuszką stowarzyszenia „mali bracia Ubogich”, potem członkinią, następnie prezeską. 
Dlaczego to robi?
Kilka lat temu razem ze współpracownikami przygotowała dwie akcje społeczne, co miało bardzo pozytywny oddźwięk.
 – Ponieważ sprawiło mi to dużą frajdę, zaczęłam wtedy myśleć, żeby jako wolontariuszka zająć się jakąś formą pomagania na stałe – tak tłumaczy swoją decyzję o wolontariacie. Ale nie każdy zajmie się opieką nad samotnymi osobami starszymi… 
– Trafiłam do „małych braci Ubogich” ze względu na sentymenty, dosyć wcześnie straciłam dziadków, najpierw dziadka, kilka lat później babcię i brakowało mi kontaktu z osobami starszymi – odpowiada. – Poza tym jest bardzo dużo inicjatyw związanych z dziećmi czy młodzieżą, a mało z osobami starszymi, co też mnie zmotywowało, żeby pójść w tym kierunku. 
W stowarzyszeniu poznała panią Martę i tak zaczęła się jej praca… Wspólne spotkania, rozmowy, spacery i pomoc w rozwiązywaniu problemów dnia codziennego pozwalały na wzajemne poznanie się i prawdziwą przyjaźń. Z czasem zaczęła poznawać stowarzyszenie.
– Stwierdziłam, że jest bardzo dużo do zrobienia w działalności na rzecz osób starszych, a ja chcę mieć głos w tej sprawie, dlatego zostałam członkinią stowarzyszenia, a potem zostałam wybrana na stanowisko prezesa i przez to mój głos się wzmocnił – śmieje się. 
Łączenie pracy zawodowej i społecznej jest trudne. Wymaga wielu wyrzeczeń i konsekwencji w działaniu. Uśmiech i radość w oczach starszych osób i wolontariuszy rekompensują jej brak biernego spędzania wolnego czasu, nie ma czasu, by w spokoju poleżeć na kanapie. Jest osobą aktywną. Lubi, kiedy coś się dzieje. Im więcej ma na głowie, tym łatwiej jest jej wszystko zorganizować. – Wtedy mniej czasu trwonię na mało ważne sprawy, na które po prostu szkoda mi czasu, bo życie jest za krótkie – dodaje. 
Największy sukces
Zaznacza, że duże sukcesy jeszcze przed nią.
W organizacji nie można mówić o jednostkowym sukcesie, bo na niego składa się praca wielu wolontariuszy, członków i pracowników. 
Niewątpliwym sukcesem jest dynamiczny rozwój stowarzyszenia, które staje się rozpoznawalne wśród organizacji pozarządowych jak i ludzi spoza branży. 
Największa porażka
Szczęśliwie, dużych porażek nie było.
– Aczkolwiek leży mi na sercu, że wciąż za mało mówi się o problemach osób starszych, o różnych przejawach dyskryminacji wobec tej grupy społecznej – przyznaje. – Do niedawna w świadomości zarówno urzędników, jak i ogółu społeczeństwa nie istniał problem samotności osób starszych.
Szczęśliwie, powoli się to zmienia.
– Pamiętajmy, że schyłek życia bez bliskich, rodziny, przyjaciół, bywa trudny i bolesny. Czasem zwykły uśmiech, rozmowa, pomoc sąsiedzka, dają radość i wiarę w życzliwość ludzką, tak potrzebne samotnym starszym osobom – przypomina. 
Co lubi
Lubi: być między ludźmi, swoimi wolontariuszami, brać udział w akcjach organizowanych przez stowarzyszenie, słuchać opowieści starszych osób, bo mają one wiele mądrych, ciekawych rzeczy do przekazania; czasem niebywałych historii, które zapierają dech w piersiach. Czerpać od nich to, co jest najbardziej wartościowe i uczyć się.
Poza tym lubi dobrą lekturę. 
Plany na przyszłość
Rozwój stowarzyszenia, czyli powstawanie nowych projektów oraz stworzenie podstaw dla stabilnego finansowania.
 
Barbara Boryczka ukończyła studia inżynierskie i magisterskie na wydziale Ekologii w Wyższej Szkole Zarządzania i Ekologii w Warszawie. Tam też prowadzi seminaria dla studentów z zakresu zarządzania środowiskiem.
Zawodowo: pracuje w firmie doradczo-wdrożeniowej o profilu informatycznym na stanowisku koordynatora ds. logistyki i administracji oraz pełnomocnika ds. jakości i środowiska. 
Od listopada 2004 roku wolontariuszka Stowarzyszenia „mali bracia Ubogich” (jest to międzynarodowa inicjatywa działająca na rzecz osób starszych, samotnych, znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej i materialnej). Od lipca 2005 roku działa w zarządzie oddziału warszawskiego, a od kwietnia 2006 pełni funkcję prezesa stowarzyszenia.
Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Biedny emeryt ~Ika 08.01.2014, 09:01 Drodzy Państwo. To bardzo pięknie , tak się staracie ale nie szufladkujcie starszych ludzi i ich potrzeb wg Waszych przyzwyczajeń lub wyobrażeń. Jestem ta "starsza" od lat na głodowej emeryturze.Czy czuję się wykluczona,na marginesie ? - oczywiście , że tak.Ale nie jest potrzebny mnie wolontariusz do rozmowy , wspólna Wigilia , spacer.Czuję się wykluczona ponieważ dookoła wchodzą nowe technologie.Mogę jeść suchy chleb ale skąd mam wziąść pieniądze na nowy komputer lub opłaty za dostęp do internetu. Po co mi to ? Na pewno nie po to żeby czytać gazetki lub rozwiązywać krzyżówki.Chcę korzystać z tego co narzucają mnie urzędy , przychodnie zdrowia,informacja PKP PKS i inni. Ile razy słyszeliście w TV więcej informacji na www....itd. Rejestracja,kupno biletu,sprawa w urzędzie - nas starych też to dotyczy.Drodzy społecznicy nie osądzajcie wszystkich po swoich babciach.Nie tylko młodzi są dzisiaj inni - starsi też.Postuluję zacznijcie działać na rzecz : komputer dla emeryta z najniższą emeryturą,bezpłatny dostęp do internetu.Dotrzyjcie do polityków,radnych itp.Wtedy Wasza praca będzie sensowniejsza od organizowania "zajęć świetlicowych" lub wycieczek. Ika single emerytura 800.- zł ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • integracja społeczna
  • polityka społeczna
  • przeciwdziałanie ubóstwu
  • seniorzy
  • tradycja
  • wolontariusze