Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Magda Pyzia Szeniawska

autor(ka): Julia Sokolnicka
2009-06-12, 16:56
archiwalne
Pyzia Szeniawska - w środku
Wychowała się w małej, świadomej społeczności i jest dla niej czymś naturalnym przekazywać dalej swoją wiedzę o tym, czym jest wspólnota. Pod opieką Stowarzyszenia "Mierz Wysoko", które współzakładała, jest około czterdziestu dzieci z warszawskiej Pragi. Magda Szeniawska, zwana przez podopiecznych i współpracowników po prostu Pyzią, to prawdziwy wulkan pozytywnej energii.
Czym się obecnie zajmuje?
Swój czas dzieli między Brzeską a działania Fundacji Robinsona i zajmowanie się problematyką imigracyjną. Jej główne zajęcie to pedagogika ulicy. Działa na Brzeskiej, na warszawskiej Pradze Północ, gdzie wraz ze Stowarzyszeniem "Mierz Wysoko", stworzyła świetlicę dla trudnej młodzieży i dzieciaków, które nie odnalazły się w innych placówkach. Jej podopieczni mają trudności z nauką, często także problemy rodzinne. Do szkoły szli bez przedszkola - czyli odpowiedniego przygotowania. I z założeniem, że są najgorsi. Klub jest ich miejscem, w nim mogą być naprawdę sobą i rozwijać swoje talenty. Bo chce im się bardzo dużo, tylko trzeba poświęcić trochę czasu na to, by pomóc im odnaleźć odpowiednią dziedzinę. Dobrze sprawdza się kuglarstwo i zabawa ogniem, Capoeira, taniec. Do klubu uczęszczają dzieci w wieku od 6 do 16 lat. Sami tworzą swoje miejsce i decydują o wszystkim co ma się tam dziać. Uczą się jak wyjść z postawy asekuracyjnej i pasywnej, i zacząć stanowić o sobie. Opiekunowie, w większości młodzi ludzie, podsuwają im tylko pomysły i uczą jak przejść od pomysłu do realizacji. Dodają odwagi, aby swoich pomysłów próbować.
Magda uczy dzieciaki odpowiedzialnej konsumpcji i wiary we własne umiejętności. W zeszłym roku, gdy w klubie rozbiła się szyba, malowali jej kawałki w małe witraże i sprzedawali. Za utarg kupili nową szybę i jeszcze starczyło im na szczudła, o których kupnie zadecydowali sami.
Magda szuka dla swoich podopiecznych specjalistów od konkretnych problemów. Znajduje wolontariuszy do każdego zadania. Dzieciaki chodzą na wycieczki po Warszawie z przewodnikiem, mogą się spotkać z psychologiem dziecięcym, popływać na kajakach w parku Skaryszewskim, stworzyć własny spektakl lub odrobić z kimś lekcje. Na zajęcia, odbywające się w kilkuosobowych grupach, odrabianie lekcji i zajęcia poza klubem organizowane przez “Mierz Wysoko”, przychodzą, bo chcą. Stowarzyszenie organizuje także swoim podopiecznym programy edukacyjne i wyjazdy. Magda szuka też nowych rozwiązań integrujących, bo dla tej młodzieży na początku trudne jest jakiekolwiek planowanie, działanie w grupie, czy w ogóle porozumienie. Korzysta więc na przykład z doświadczeń pedagogiki cyrku. Członkowie stowarzyszenia chodzą na kursy socjoterapeutyczne, kursy dla pedagogów ulicy. Kontakt z dziećmi opierają na kontakcie z całą rodziną. Od niedawna Magda działa też w Centrum Powitanie, gdzie pomaga obcokrajowcom, głównie Afrykańczykom, w integracji społecznej.
Dlaczego to robi?
Przede wszystkim dlatego, że lubi i zawsze lubiła to robić. Jeszcze w liceum angażowała się w wolontariat. Zawsze wiedziała, że chce pracować z dziećmi. Dla niej praca z najmłodszymi ma największy sens i przychodzi jej naturalnie. Wie, że dla niektórych dzieci pionierskie podejście wychowawców jest jedynym wyjściem. Pozwala im na to, żeby byli sobą, bo tak została wychowana. W miejscowości Pupki, do której jej rodzice przeprowadzili się na początku lat osiemdziesiątych, mieszkały w swoistej komunie rodziny z wielkich miast, które postanowiły przenieść się na wieś. Wychowywanie dzieci w duchu naturalności i rozwijania własnych pasji, niezaburzanie ich przestrzeni i poszanowanie ich indywidualizmu, było w Pupkach obowiązującą normą. Dla Magdy i jej siostry Kasi, która działa w kilku organizacjach pozarządowych, m.in. w eFTe, była to szkoła, jak żyć w społeczności, ile dokonać może mała grupa i przede wszystkim, doświadczenie, że pomaganie innym to coś naturalnego i potrzebnego do życia. Próba przekazania takiego podejścia w miejscu, gdzie równowaga społeczna jest zachwiana i wykorzystywanie swoich umiejętności tam gdzie mogą być dla kogoś przydatne, to dla niej potrzeba, która płynie bardziej z serca niż z poczucia obowiązku. Uważa, że nie ma co się “poświęcać”. Z drugiej strony należy mieć świadomość “reszty świata”. Tego, że istnieje, że jest to świat złożony, w którym jedni mają większe szanse niż drudzy. I że nasze decyzje ekonomiczne mają wpływ na innych. Magda stara się żyć odpowiedzialnie, ale zgodnie z własnymi pasjami. I takie podejście przekazuje swoim podopiecznym. A na Stadion chodzi, bo po prostu sprawia jej to frajdę. Wchodząc do skrajnie odmiennego świata imigrantów, czuje się jakby wyjechała na wakacje.
Największy sukces
To każdy dzień, kiedy widzi jak grupa trzynastolatków, którzy na co dzień plują, przeklinają i zupełnie nie wierzą w siebie, podczas zwykłego spacer nad Wisłą, zachwyca się na przykład dziwnym krzakiem. Jej sukcesem jest to, że ma wdzięczną pracę. Dla dzieci, z którymi pracuje może zrobić naprawdę bardzo dużo. Wszystko jest dla nich świeże i autentyczne. Trudno ich zadowolić, ale widok tego, jak sześciolatki biegną z radością na zajęcia z Capoeiry trzymając swojego trenera za rękaw i opowiadając mu o wydarzeniach ostatniego tygodnia, jest dla niej bezcenny.
Największa porażka
Żałuje, że straciła dużo czasu na studiowanie. Chociaż jest zadowolona ze swojej pracy magisterskiej. Nie wie za bardzo co innego mogłaby studiować, więc pogodziła się z losem.
Najbardziej lubi
To co robi, czyli pracować z dziećmi i młodzieżą i widzieć jak wiele się zmieniło. Nie interesują jej chwilowe akcje, angażuje się w projekty których efektywność rozkłada się na wiele lat. Lubi patrzeć jak jej podopieczni nabierają sił i umiejętności – widzieć wymierne efekty swojej pracy.
Marzenia na przyszłość
Chciałaby, aby Brzeska była w przyszłości zarządzana przez same dzieciaki. Żeby jej wychowankowie brali pod opiekę młodszych kolegów, żeby wzajemnie zarażali się pasją i pomysłami. Żeby wierzyli w siebie i żeby ich rodzice w nich wierzyli. Poza tym chciałaby zrobić doktorat z problematyki migracji. Czy w Polsce? Na razie zostaje na Brzeskiej, ale zastanawia się nad wyjazdem edukacyjnym, pomna dobrych doświadczenie z Filadelfii, gdzie uczyła się przez rok i wyjazdu do Senegalu, gdzie jako wolontariuszka przez trzy miesiące pracowała z dziećmi. Odbyła staż ucząc się techniki teatru Forum. Chciałaby kiedyś mieszkać w komunie lub w miejskiej wspólnocie, na przykład w kamienicy, takiej jak na berlińskim Kreuzbergu, gdzie obowiązuje wymiana usług, świadoma konsumpcja i świadome życie.
 
Magda Pyzia Szeniawska:
Urodziła się w Warszawie we wrześniu 1983 r. Chodziła do 2. Społecznego Liceum Ogólnokształcącego “Nowowiejska”. Brała udział w wielu wolontariatach, między innymi w PAH i Greenpeace. Wzięła udział w kursie dla innowatorskich działaczy “Ashoka”. Po skończeniu szkoły nawiązała współpracę z Fundacją Robinsona, zajmującą się młodzieżą i dziećmi z domów dziecka, które mają trudności z wejściem do społeczeństwa. Pracowała w Wehikułach Usamodzielnienia, czyli klubach, w których spotykają się już samodzielni podopieczni i przy obozach, na których uczy się opuszczającą domy dziecka młodzież, jak znaleźć pracę i stawiać sobie cele, rozwijać zainteresowania, oraz dobrze komunikować się z innymi. W międzyczasie pracowała jako nauczycielka angielskiego i jako nauczycielka ceramiki w przedszkolu. Brała też udział w pojedynczych akcjach, jak na przykład warsztaty fotograficzne w Markocie - w ośrodku Bajka. Na prawie rok wyjechała do Filadelfii pracować w Centrum Rodzinnym stworzonym przez grupę rodziców oraz przyjaciół pracujących na rzecz własnych dzieci. Metoda ta zakłada podążanie za dzieckiem, rozwój poprzez kontakt, wsparcie, oraz możliwość próbowania własnych sił. Pod okiem Chucka Essera uczyła się, jak prowadzić zajęcia w grupie i tego, że nawet mała grupa może wiele. Mieszkała w dzielnicy, która tradycyjnie opiera się na komunach i spółdzielniach obywatelskich. Pracę magisterską pisała o Stadionie Dziesięciolecia, akurat w chwili, gdy zamykano koronę stadionu. Kontakty, które wtedy nawiązała wykorzystuje dziś w pracy z obcokrajowcami w Centrum Powitanie. Po skończeniu studiów w Instytucie Stosowanych Nauk społecznych przy Wydziale Pedagogiki i Resocjalizacji UW, wraz z trzema przyjaciółkami założyła Stowarzyszenie Mierz Wysoko. Współpracuje na stałe z Fundacją Robinsona.

 

Źródło: informacja własna
Miejsce: Warszawa
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • dzieci
  • integracja społeczna
  • polityka społeczna