Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora: Aleksandra Józefowska

autor(ka): Marta Jadwiga Chowaniec
2009-03-10, 18:26
archiwalne
O sobie mówi: „jestem typem społecznicy”. Za zawodową porażkę uważa fakt, że doceniania przez rodziców i media praca w PONTONIE, który pomaga nastolatkom pogubionym w seksualności, jest wciąż ignorowana przez Ministerstwo Edukacji. Uwielbia zimę i marzy o Japonii.

 

Czym się Pani zajmuje?
Koordynuję działanie Grupy Edukatorów Seksualnych „Ponton” przy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Dyżuruję przy Telefonie Zaufania. Odpowiadam na pytania e-mailowo. Kontaktuję się z mediami oraz firmami, które chcą nas czasem wspierać. Współorganizuję różne happeningi. W swojej pracy stale słyszę o ciążach czternastolatek, współżyjących dwunastolatkach, dziewczynach, które są zmuszane przez swoich chłopaków do seksu i nawet do końca sobie z tego nie zdają sprawy.
 
Dlaczego Pani to robi?
Studiowałam pedagogikę i Gender Studies. Do Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zgłosiłam się jako wolontariuszka. Szukałam miejsca, gdzie mogłabym robić coś dobrego dla kobiet. Powstawała akurat grupa „Ponton”, która miała na celu m.in. to, by pomagać młodym dziewczynom przy wchodzeniu w dojrzałość – by miały lepszy start i nie były narażone na przemoc, nieplanowaną ciążę, zakażenie się chorobą przenoszoną drogą płciową i inne dramaty, których można uniknąć, mając odpowiednią wiedzę. Młodzież nie jest w dobrej sytuacji. Nie ma dobrze prowadzonej edukacji seksualnej w szkole. W domu trudno porozmawiać na tematy związane z seksualnością. Wiem, jakie osamotnienie może towarzyszyć osobie, przed którą stoją pierwsze decyzje. Ma problem z ciałem, które się zmienia, co nastręcza dużo różnych pytań. Pomyślałam, że jeśli można coś robić, to warto powoli zmieniać rzeczywistość. Pracuję w „Pontonie” już cztery lata.
 
Od dawna zdaję sobie sprawę, że prawa kobiet w naszym kraju nie są przestrzegane. Nagminnie łamane są prawa pacjentek w gabinetach lekarskich, prawa kobiet na rynku pracy, w mediach wciąż słyszy się seksistowskie komentarze na temat kobiet. W sejmie większość stanowią mężczyźni, a na ulicy można usłyszeć chamskie zaczepki pod adresem kobiet. Bywa też tak, że dziewczynę, która padła ofiarą gwałtu, wypytuje się w co była ubrana i czy nie sprowokowała napaści zbyt wyzywającym strojem. To absurd. Nikt przecież nie pyta okradzionej osoby, czy nie prowokowała np. złotym zegarkiem.
Zdarza się jednak często, że same kobiety, które słyszą o działaniach feministycznych twierdzą, że choć je popierają, to od razu dodają: „osobiście nie spotkał mnie nigdy żaden przejaw dyskryminacji”. Jeśli się dobrze zastanowimy, to chyba to jest mało realne. Chciałam walczyć o to, by prawa kobiet były przestrzegane, żeby panie znały swoje prawa i wiedziały, że mogą się nie zgodzić, na coś, czego nie chcą.
 
Dzięki pracy z młodzieżą doskonale widzę,  jak istotne jest, by już bardzo młode dziewczyny, a także chłopcy, z którymi mam kontakt poprzez „Ponton”, wiedzieli, czym jest asertywność.
 
Największy sukces
Nie myślę w takich kategoriach. Nie dzielę swojego życia na sukcesy i porażki.
Za sukces uważam, jeśli udaje się pomóc jednej konkretnej osobie, która ma jakiś problem, jest zrozpaczona i kiedy na końcu ta osoba podziękuje i powie: rzeczywiście, pomogliście mi. Wtedy czuję, że moja praca ma sens.
 
Po przeprowadzonych lekcjach uczniowie wypełniają tzw. ankiety ewaluacyjne. I jeśli czytamy świetne opinie, to super. Dzięki temu wiemy, że wyszło. To są radości dnia powszedniego, które dają poczucie zadowolenia. „Ponton” się rozwija. Młodzież nam ufa. To jest sukces. Jestem wzruszona, że wolontariusze, którzy przyszli do „Pontonu” trzy lata temu, nadal za darmo pomagają.
 
Największa porażka
Jesteśmy ignorowani przez Ministerstwo Edukacji. Nasza praca to ciągle praca u podstaw. Można spojrzeć na naszą działalność w skali kraju. To ciągle kropla w morzu potrzeb. W tym sensie to jest porażka. Ale trzeba też myśleć racjonalnie. „Ponton” miał być grupą młodzieżowych doradców. W kraju wciąż nie ma rzetelnie prowadzonej edukacji seksualnej i nie ma placówek, do których młodzież mogłaby się udać, dlatego wyrastamy teraz na ekspertów, chociaż nie było to zupełnie naszym zamierzeniem. Zwracają się do nas media o opinię. Pytają nas rodzice, którzy nie mają z kim rozmawiać.
 
W życiu zawodowym staram się nie myśleć o porażce. Idźmy dalej. Jeśli coś nie wyszło, robi się następną rzecz.
 
Myślę, że w życiu prywatnym częściej zdarza mi się na coś spojrzeć w kategorii porażki. Bardzo intensywnie odbieram świat oraz relacje z innymi ludźmi. Dla mnie porażką jest, kiedy jestem z kimś blisko i nie potrafię się porozumieć. Kiedy jakaś relacja zostaje zaprzepaszczona ze względu na różne okoliczności, a dużo w nią zainwestowałam, to wtedy mocno to przeżywam i uważam to za porażkę.
 
Najbardziej Pani lubi?
Zimę. Uwielbiam, jak jest biało. Kocham zapach mrozu. Kocham też wodę.
 
Fascynuję się świniami. Uważam, że świnia jest świetna. Ma super kształt i wygląd. Jeśli to brzmi niepoważnie, to proszę wykreślić, ale i tak wszyscy moi znajomi wiedzą o moim uwielbieniu świń. Lubię też rude koty.
 
Bardzo dużo rzeczy lubię: czytać, chodzić do kina, jeść, gotować zupy, podróżować, pływać.
 
Marzenia na przyszłość
Marzy mi się podróż na Syberię i do Japonii. Chciałabym mieć kiedyś świnię i dom z ogrodem, żebym czuła się w nim swobodnie.
 
Bardziej boję się o sprawy zawodowe. Chciałabym, żeby te młode dziewczyny miały trochę łatwiej, chłopcy zresztą też. Brakuje placówek, gdzie mogą udać się po pomoc. To rozdzierające uczucie, kiedy ktoś dzwoni i trzeba mu powiedzieć, że musi teraz sobie sam radzić. Marzy mi się, że to się kiedyś zmieni.
 
Czekam też na wyniki akcji „Jaka edukacja”. Młodzież pisze do nas maile () o tym, jak prowadzony jest przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie” w ich szkołach. Przygotujemy raport i marzę, żeby w końcu Ministerstwo Edukacji otworzyło oczy na to, co robimy i podjęło z nami współpracę.
 

Aleksandra Józefowska – absolwentka pedagogiki. Studiowała też na Gender Studies. Koordynatorka grupy edukatorów seksualnych Ponton przy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Za pracę z Pontonem została nominowana do tytułu Polka Roku 2006 przez magazyn „Wysokie Obcasy”.

Źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 1 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Wspaniała osoba ~magda 24.03.2010, 04:36 Bardzo podziwiam Pani pracę- powodzenia! ODPOWIEDZ
  • osoba z pasją ~monika 15.03.2009, 12:17 Dziewczyna z prawdziwą pasją, bez nadęcia i fałszu, normalna. ODPOWIEDZ
  • wstydliwa sprawa ~ewelina 15.03.2009, 04:39 Zawsze podziwiałam Waszą działalność. To jest naprawdę bardzo, bardzo potrzebne śmiem twierdzić, że nie tylko młodym ludziom. Ja jestem 50+, zawsze byłam otwarta na te sprawy (chociaż wychowana w innym duchu - mama była zgorszona że mąż kupuje mi podpaski) i widzę, że problemy z seksem są w każdym wieku tylko inne. I tak naprawdę to jak się nie ma kumpeli np takiej jak ja to nie ma z kim o tym pogadać. Kobiety są coraz bardziej świadome tego, że seks to nie tylko obowiązek małżeński ale i przyjemność dla niej i próbują o to walczyć. Chociaż znam dużo takich co orgazm jest dla niej zupełnie obcym pojęciem a przejście koło sex-szopu grzechem. Natomiast sex traktowany jako sport przez nastoletnie dzieci przeraża mnie. Pozdrawiam serdecznie i bardzo się cieszę, że zdecydowała się Pani na tego rodzaju działalność. Szkoda tylko że informacji o Was można jedynie dokopać się w internecie, który nie dla wszystkich jest dostępny. Ewelina ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • edukacja i wychowanie
  • kobiety
  • młodzież
  • ochrona zdrowia