Przejdź do treści głównej

Ludzie sektora. Don Kichot z Podlasia

autor(ka): Magda Dobranowska-Wittels (redakcja ngo.pl)
2006-09-15, 13:35
archiwalne
Tomasz Wiśniewski
„Mam pełne przekonanie, że społeczeństwo obywatelskie w naszym kraju nie istnieje. I już istnieć nie będzie”. Dlaczego autor tych słów – Tomasz Wiśniewski, założyciel białostockiego Stowarzyszenia Szukamy Polski – został bohaterem naszego cyklu o ludziach sektora?

Bo kończy swój komentarz – opublikowany w portalu ngo.pl – tak: „Mimo to ciągle warto uprawiać to coraz bardziej syzyfowe użyźnianie obywatelskości. A to dlatego, że choć jest katorgą, daje czasami frajdę, satysfakcję i zadowolenie”.

 

– Dla mnie wszystko zaczęło się od dziennikarstwa – tak Tomasz Wiśniewski rozpoczyna swoją historię. Po studiach z literaturoznawstwa i dramatycznych doświadczeniach z działalności opozycyjnej chciał objaśniać świat. Miał wiele do powiedzenia. Swoim spojrzeniem na otaczającą go rzeczywistość dzielił się z czytelnikami Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, białostockiego Kuriera Porannego.

– Do Kuriera przyszedł już jako znany autor – wspomina Jan Oniszczuk, także dziennikarz, który wówczas pełnił funkcję sekretarza redakcji w białostockim dzienniku.

 

Tomasz Wiśniewski w Kurierze chciał robić gazetę swoich marzeń. Ustawioną frontem do czytelników, nawet przez nich tworzoną. W rozwijaniu mediów obywatelskich widział przyszłość, uważał, że to da pluralizm, umocni demokrację. Jego wizje nie spotykały się z akceptacją przełożonych, więc postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.

– Prasa, media są coraz bardziej na pasku koncernów – uważa. – Są uzależnione od opętańczej pogoni za quasi-informacją, za sensacją. A sensacja nie jest elementem prawdziwej rzeczywistości.

 

SZUKAM POLSKI

I tak powstał projekt „Szukamy Polski”. Jakiej Polski chciał szukać? Innej niż ta, którą pokazują media. Zdaniem Tomasza Wiśniewskiego pogoń za sensacją sprawia, iż najlepiej sprzedają się informacje o aferach, nadużyciach i bezradności polityków. Z tych elementów czytelnicy i widzowie tworzą sobie obraz państwa. A Wiśniewski chciał, żeby zauważali też informacje dobre, pozytywne. Uruchomienie i wypromowanie nowego tytułu prasowego lub stacji radiowej jest związane z dużymi kosztami, skorzystał zatem z możliwości, jakie daje sieć. Internetowy Serwus (nie serwis) miał serwować tylko dobre wiadomości.

 

Serwus Dobrych Wiadomości był jednym z elementów edukacyjno-kulturowo-medialnej układanki, jaką stanowi projekt „Szukamy Polski”. Poprzez stronę www.szukamypolski.pl pan Tomasz chciał dać ludziom możliwość publicznego wypowiedzenia się, dostrzeżenia spraw lokalnych.

– Wielkie media światowe i krajowe koncentrują się na najbardziej nośnych kwestiach, upraszczając je i prezentując w atmosferze sensacji. Media regionalne powtarzają ten styl za nimi. Jednocześnie ograniczając możliwość współbudowania przekazu przez obywateli. Dziś wysłanie zdjęcia czy listu do redakcji kończy się w 99% wywaleniem go do kosza – wyjaśnia. Dlatego dał internautom możliwość publikowania zdjęć „z dnia” w serwisie „Radar” i zabierania głosu na forum dyskusyjnym „Wypisz się” i w komentarzach „To Nie Tak”, czy „Dzień w Negatywie”.

 

Pomysł cudowny. Uruchomienie serwisu było sukcesem tym bardziej, że udało się to w zasadzie bez złotówki. Wszystko rękami społeczników, przyjaciół, znajomych, wolontariuszy. Zapowiadało się pięknie, ale... Projekt adresowany był głównie do młodych ludzi. Nie do końca to wypaliło. Stale współpracujących młodych było zaledwie kilku, choć przewinęło się kilkudziesięciu. Reszta to osoby dorosłe, które chętnie – ale też niezbyt licznie – korzystały z możliwości publicznego wypowiadania się.

– Miałem nadzieję, że interaktywność i niskie koszty funkcjonowania tego medium umożliwią zaangażowanie w proces redagowania wielu środowisk obywatelskich – przyznaje. Niestety, zalążek gazety internetowej podupadł, gdy postanowił skupić się na części edukacyjno-kulturowej swojego projektu. Być może jego wiara w środowiska obywatelskie była zbyt wielka. A być może jest – dość powszechnym w polskich warunkach – przykładem samotnego, charyzmatycznego lidera?

Źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • znalezione nad ranem ~marzanna 23.06.2007, 04:38 mamy podobne blizny na życiorysie Panie TOMASZU my tu na dzikim zachodzie też szukamy dla siebie Polski....nawzajem narazie znalazłam drogę do PANA DO zobaczenia ODPOWIEDZ
  • Mój komentarz artykułu ~Stanisław Strzelecki 04.11.2006, 07:53 Panie Tomaszu jestem całkowicie za ja bym jeszcze dodał "Psy szczekają karawana jedzie dalej" gdy tylko będę miał możliwosć to włączę się do rozbudowy strony. Mam kilka zdjęć okupacyjnego Tomaszowa Mazowieckiego oraz Getta Tomaszowskiego ODPOWIEDZ
  • Ciekawa postać ~monikam 16.09.2006, 02:12 Bardzo ciekawa postać interesująco opisana. I smutny cytat, z którym się zgadzam, to już nie jest społęczeństwo obywatelskie, tylko konsumpcyjne. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • historia
  • hobby, zainteresowania
  • inicjatywy oddolne
  • kultura
  • media
  • społeczeństwo obywatelskie
  • tradycja