Przejdź do treści głównej

Agnieszka Matan. Sąsiad też człowiek

autor(ka): Jędrzej Dudkiewicz, warszawa.ngo.pl
2016-10-10, 03:00
archiwalne
Agnieszka Matan.
– Najważniejsze dla mnie jest to, że ludzie, którzy wtedy po raz pierwszy zorganizowali Dzień Sąsiada robią to do dziś – mówi Agnieszka Matan. Prawdopodobnie gdyby nie ona, mieszkańcy Warszawy mieliby znacznie mniej możliwości, by działać lokalnie.
Na początek: wolontariat

Agnieszka Matan, jak sama przyznaje, swoją przygodę z III Sektorem zaczęła dość przypadkowo. Nudziła się w szkole, zaczęła więc szukać aktywności, która by ją pochłonęła. Okazał się nią wolontariat. – Moje zainteresowanie wolontariatem wzięło się ze słuchania muzyki rockowej. Strasznie chciałam jechać na Przystanek Woodstock, a moja mama mówiła, że nie ma takiej opcji – opowiada. – To były czasy, kiedy telewizja bardzo mocno promowała Jurka Owsiaka, więc przez całe wakacje puszczane były fragmenty jego inicjatywy, a ja siedziałam przed telewizorem i płakałam. Zobaczyłam jednak, że jest coś takiego, jak Pokojowy Patrol, że ludzie są wolontariuszami i że często są to przystojni chłopcy z długimi włosami. Postanowiłam więc, że też zostanę wolontariuszką – dodaje.

W ten sposób trafiła wpierw do Ośrodka Pomocy Społecznej na Ochocie, a następnie do Klubu Osiedlowego Surma. – Co prawda nie było tam nawet pół przystojnego chłopca, ale skoro przyszłam, to zostałam. To był taki mikrokosmos, wydawało mi się, że to jest centrum dowodzenia wszechświatem – śmieje się Agnieszka. Była tak zaangażowana w działalność Surmy i akcje społeczne na Ochocie, że często zapominała o studiach w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW (ścieżka organizacji pozarządowych). – To zabawne. Wśród moich znajomych na roku miałam w sumie największe doświadczenie praktyczne, a zarazem najgorsze oceny – wspomina. W którymś momencie okazało się też, że Surma połączona jest z Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL. W ten sposób trafiła do powstającej tam Akademii Praktyk Sąsiedzkich, w której stworzono Q-Ruch Sąsiedzki.

Q-Ruch Sąsiedzki

Na pomysł programu, który miałby wspierać osoby chcące działać lokalnie wpadł Paweł Jordan z BORIS-a. Jednak wszystko, co działo się w nim, od stylu, przez sposób komunikacji, po szukanie ludzi zależało od Agnieszki Matan i Karoliny Kopińskiej. – Wymagało to może nie tyle odwagi, co bezczelności – mówi Agnieszka. – Masz 23 lata, wydaje ci się, że zebrałaś już mnóstwo doświadczenia. Jeździsz po dzielnicach, spotykasz się ze znacznie starszymi ludźmi i opowiadasz im, że można zorganizować coś takiego jak dzień sąsiada. Tak naprawdę dopiero potem sprawdziłam na własnej skórze, jak taką imprezę zorganizować – dodaje.

Wraz z Pawłem Jordanem, zdecydowali, że lepiej jest wybrać dzielnice, w których miał on już wyrobione kontakty, zamiast zaczynać od działań na terenie całej Warszawy. – Polegało to głównie na sieciowaniu ludzi, bo często okazywało się, że na danym terenie działa dużo aktywnych ludzi, którzy nigdy się nie poznali, nie wymienili doświadczeniami, wiedzą, pomysłami – opowiada Agnieszka. Przy okazji okazało się, że wyobrażenie o Stolicy, przez pryzmat Ochoty, nie do końca odpowiada rzeczywistości. – Grażyna Gnatowska zadbała o to, by na Ochocie wszystkie instytucje ze sobą współpracowały. Zorganizowanie tam Dnia Sąsiada to był pryszcz. Szybko jednak zrozumiałam, że nie wszędzie są wolontariusze, przychylni ludzie – mówi Agnieszka. – Jak jesteś sam, to bardzo trudno jest się tak po prostu odezwać do innych osób.


Q-Ruch Sąsiedzki odniósł jednak sukces, co w dużym stopniu było zasługą energii i zapału Agnieszki Matan. – Agnieszka to młoda, energiczna osoba, z mnóstwem pomysłów i inicjatywą – mówi Paweł Jordan. – Jest w ciągłym ruchu, z wiarą, że można zmieniać rzeczywistość ramię w ramię z mieszkańcami Warszawy – dodaje. Do pewnego stopnia Agnieszka Matan jest prekursorką działań sąsiedzkich w Stolicy. – Q-Ruch Sąsiedzki miał oczywiście jakieś wymogi formalne, ale poza tym to był czysty freestyle. Wszystko wymyślaliśmy na bieżąco, bo nikt się tym wcześniej nie zajmował – tłumaczy Agnieszka. – Ważnym aspektem było wciąganie we współpracę nie tylko NGO, ale też lokalne biznesy. Wtedy było to dla mnie dużym zaskoczeniem, jak wiele, na przykład niewielkich kawiarni, angażuje się w życie swojej okolicy.

Co uznaje za swój największy sukces? – Najważniejsze dla mnie jest to, że ludzie, którzy wtedy po raz pierwszy zorganizowali Dzień Sąsiada robią to do dziś. Są w tym już wielkimi ekspertami, przygotowują znacznie bardziej zaawansowane akcje – mówi Agnieszka. – Cieszę się, że udało się ich zachęcić. Wiele osób boi się zrobić pierwszy krok. A oni się nie bali.

Nie zawsze jest kolorowo

Oczywiście nie zawsze wszystko układało się tak, jak powinno. Agnieszka Matan przyznaje, że nie raz ponosiła porażki, jak na przykład wtedy, gdy próbowała zorganizować zebranie w sprawie organizacji Dnia Sąsiada, a na spotkanie nikt nie przyszedł. – Wtedy od razu trzeba zastanowić się, co się źle zrobiło, co dokładnie napisało się na tych ulotkach – tłumaczy Agnieszka. – No bo jeśli nikt wcześniej nie miał z czymś takim do czynienia, to co pomyśli, jak zobaczy „Hej, zróbmy dzień sąsiada, poznajmy się”? No, nienormalna jakaś – śmieje się.

Brak zrozumienia niekiedy był widoczny także w mediach, które zainteresowały się działaniami Q-Ruchu Sąsiedzkiego. – Pamiętam, że któregoś razu szłam do radia, bardzo podekscytowana, bo to była moja pierwsza taka wizyta – wspomina Agnieszka. – Prowadzący program miał pięć minut na każdy temat, więc mój był dla niego którymś z kolei. Przeczytał informację na kartce, po czym spojrzał na mnie i spytał: „Ty nie masz przyjaciół, że się takimi rzeczami zajmujesz?”.


Jednak tym, co w największym stopniu wpłynęło na życie Agnieszki Matan była utrata pasji. – Bardzo długo jechałam na szaleństwie, zaangażowaniu, entuzjazmie. W którymś momencie zorientowałam się, że brakuje mi wiedzy i doświadczenia, w końcu ile można uczyć ludzi, jak zorganizować Dzień Sąsiada? – tłumaczy Agnieszka. – Myślę, że po prostu trochę przesadziłam. Ale tak to jest w tej pracy: nie możesz po prostu zamknąć laptopa i przestać o tym myśleć. Bardzo łatwo jest się więc wypalić.

Do tego doszły problemy ze zdrowiem. Kiedy stawia się swój projekt i innych ludzi na pierwszym miejscu, łatwo jest czasem zapomnieć o samym sobie. – Gdybym miała komuś coś doradzić, to powiedziałabym, żeby skupiać się też na własnych potrzebach. Twoje idee, cele są super ważne, ale musisz o siebie dbać, jeść. Ja się rozchorowałam, bo po prostu o tym nie myślałam – mówi Agnieszka.

Improwizacyjnie i po drugiej stronie

Obecnie Agnieszka Matan pracuje w Centrum Komunikacji Społecznej, gdzie zajmuje się dokładnie tym samym, co za czasów aktywności w III Sektorze. – Jako urzędniczka mogę wpływać na mechanizmy miejskie, których zadaniem jest wspieranie aktywności mieszkańców Warszawy – tłumaczy Agnieszka. – Aczkolwiek niekiedy wciąż, żeby wytłumaczyć komuś, co robię, muszę się mocno nagimnastykować. Dla wielu osób jest to abstrakcja – dodaje.

Ważną częścią życia stała się też improwizacja teatralna. – To nie jest tylko hobby, tylko sens życia – mówi Agnieszka. – Wpierw poszłam na warsztaty do Szkoły Impro, a potem zaczęłam współpracować z Klubem Komediowym i się wkręciłam. Jak ważna jest jej obecność, opowiada koleżanka z Klubu, Joanna Pawluśkiewicz: – Agnieszka nie zawodzi nigdy. Improwizacja polega na współpracy idealnej: trzeba się słuchać, zgadzać, szanować swoje wybory. Polega też na myśleniu o innych, a nie o sobie. Agnieszka potrafi na obu tych polach działać doskonale.

Podczas naszej rozmowy nawet przez chwilę nie uwierzyłem w to, iż Agnieszka straciła energię i zapał. Wystarczy wspomnieć jej o jakiejś ciekawej inicjatywie i od razu można dojrzeć w jej oczach ten specyficzny błysk. Najwyraźniej niektórzy nie zmieniają się nigdy.


Poznaj ludzi sektora pozarządowego, dowiedz się, kto jest kim w NGO. Odwiedź serwis ludziesektora.ngo.pl.


Poznaj ofertę SCWO: warszawa.ngo.pl/scwo



Źródło: Inf. własna [warszawa.ngo.pl]
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 10 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Kreatywność w całym zyciu ~Beata 10.10.2016, 10:58 Bardzo celne ujęcie aktywności Agnieszki. Taka własnie jest - kreatywna w całym swoim życiu. Dzieli się pasją w uroczy sposób angażuje innych w działania sąsiedzkie. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • dialog społeczny
  • inicjatywy oddolne
  • integracja społeczna
  • miasto
  • rozwój lokalny
  • społeczeństwo obywatelskie