Przejdź do treści głównej

Twarze Lublina: Monika Czapka

autor(ka): Monika Czapka, opr. red. lublin.ngo.pl
2014-11-18, 11:10
archiwalne
- Lubię patrzeć, jak uczestnicy moich projektów, pod wpływem działań tam prowadzonych, zmieniają się i rozwijają. Wierzę, że z pozoru niewielka zmiana w nas samych może doprowadzić do pozytywnych zmian w naszym otoczeniu, dlatego też często coś w sobie zmieniam - wyznaje Monika Czapka, nauczycielka, bibliotekarka, animatorka i edukatorka.

– Obecnie pracuję w Szkole Podstawowej nr 14 im. Tadeusza Kościuszki w Lublinie. Tam, a konkretnie w bibliotece szkolnej (między regałami), staram się stworzyć miejsce, które będzie zachęcało uczniów do zaangażowania się uczniów w różne działania kulturalne i edukacyjne. Od 2011 roku jestem związana z Fundacją ,,5Medium", w której mam okazję zajmować się różnymi rzeczami, zarówno nudną, papierkową robotą, jak i wymyślaniem i realizowaniem projektów z zakresu edukacji medialnej. Mam przyjemność przynależeć również do Grupy Fotografów Lubelskich oraz uczęszczać na spotkania Akademii Homo Faber.

Interesują mnie zmiany. Lubię je wprowadzać we mnie, lubię ich ideę zaszczepiać w swoim najbliższym otoczeniu, lubię patrzeć, jak uczestnicy moich projektów, pod wpływem działań tam prowadzonych, zmieniają się i rozwijają. Wierzę, że z pozoru niewielka zmiana w nas samych może doprowadzić do pozytywnych zmian w naszym otoczeniu, dlatego też często coś w sobie zmieniam.

W wolnym czasie lubię podróżować, robić zdjęcia, czytać książki, gotować, grać w gry planszowe, eksperymentować z płynem do baniek przed Chatką Żaka i robić wiele innych, banalnych rzeczy.

Przez długi czas myślałam, że nie mam żadnego hobby, ale ostatnio odkryłam, że ze swoich zagranicznych podróży zawsze przywożę jakąś mapę, lokalny zestaw przypraw i wino.

W Lublinie mieszkam od dziewięciu lat, ale bywałam tu już wcześniej. Z tego bywania tu pamiętam jedną drogę: Dworzec PKS – ul. Lubartowska – Szpital Kliniczny na ul. Jaczewskiego. To smutny obraz. Szary, zniszczony, brudny i zaniedbany. To smutne emocje. Strach, ból, złość i samotność. Z czasem Lublin stał się miejscem, do którego przyjechałam studiować. Jechałam tu z niechęcią, ale było to miasto blisko mojej rodzinnej wioski, w którym mogłam sama się utrzymać i skończyć studia bez obciążania rodziców. Dziś, Lublin to miejsce, które po prostu lubię! Za szansę, którą mi dał, za ludzi, których stawia na mojej drodze, za możliwości i wyzwania. Nasza relacja z Lublinem nie była łatwa, ale oboje z czasem się na siebie otworzyliśmy, wiele w sobie zmieniliśmy i dojrzeliśmy. I choć codziennie dostrzegam w nim pewne niedoskonałości, staram się pamiętać, że ja też jestem ich pełna i że wzajemnie możemy je niwelować.

"Lublin – miasto wielokulturowe": To stwierdzenie, nad którym można toczyć długie dysputy. Bo co tak naprawdę świadczy o wielokulturowości danego miejsca? Jego historia czy teraźniejszość, to w jaki sposób dzielimy przestrzeń z mieszkającymi tu mniejszościami? Dla mnie Lublin kiedyś był miastem wielokulturowym, ale dziś takim nie jest. Oczywiście nie oznacza to, że nie może znów się takim stać, ale będzie to wymagało od nas otwartości, wysiłku, pewnych wypracowanych wspólnie kompromisów, odrobiny refleksji nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością tego miejsca.

Moja wizja twarzy Lublina: Ta twarz nie ma konkretnych rysów, a jej oczy nie mają konkretnego koloru. Jest to twarz, którą możemy dowolnie kształtować, zmieniać. Dziś może być ona w wyglądzie zbliżona do mojej, a jutro – kto wie? Może przybierze ona postać tego Pana, który jesień swojego życia postanowił spędzić na murku przed moim blokiem albo dziecka, które idąc ulicą śpiewa "niech żyją wakacje, niech żyje pole i las i niebo, i słońce, wolny, swobodny czas".

Moja rada dla mieszkańców Lublina: Jakiś czas temu szłam sobie piechotą do pracy, gdy nagle spacerujący z psem starszy mężczyzna zapytał mnie, dlaczego się śmieję. Odpowiedziałam mu, że ja się po prostu uśmiecham. Na co on odpowiedział: ,,I bardzo dobrze! O to w życiu chodzi!". Tak więc uśmiechajmy się do siebie, uśmiechajmy się do nieznajomych spotkanych na ulicy, mówmy sobie proste ,,dzień dobry", bo nasze szczęście budują z pozoru małe, codzienne radości.

Wiadomość pochodzi z serwisu lublin.ngo.pl

Źródło: Lublin dla Wszystkich
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • edukacja i wychowanie
  • kultura
  • wielokulturowość