Przejdź do treści głównej

Twarze Lublina: Joanna Reczek-Szwed

autor(ka): Joanna Reczek-Szwed, opr. red. lublin.ngo.pl
2014-12-23, 10:42
archiwalne
Dobrze, że Lublin jest otwarty na te nowe inicjatywy, że jest miejsce na najprzeróżniejsze pomysły, wspiera oddolność (choć mógłby wspierać jeszcze bardziej) i nie boi się eksperymentów - twierdzi Joanna Reczek-Szwed, współzałożycielka Fundacji Sztukmistrze.

– Z wykształcenia jestem germanistką i filozofem. Na co dzień zajmuję się, zaś Nowym Cyrkiem. Tylko pozornie są to całkiem różne światy. W rzeczywistości wszystkie te pola dobrze się uzupełniają. Z przyjaciółmi założyliśmy Fundację Sztukmistrze – raczej trudno mnie zobaczyć na scenie, za to często prowadzę warsztaty i organizuję wydarzenia kulturalne. Mam to szczęście, że moja pasja jest moją pracą. Jak nie żongluję i nie organizuję, gram w planszówki.

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że mija właśnie 10 lat, odkąd zamieszkałam w Lublinie. Bardzo pozytywne i inspirujące 10 lat, bo spotkałam tu całą masę kreatywnych ludzi, którym zależy, którzy zamiast narzekać biorą inicjatywę w swoje ręce i działają, zmieniając rzeczywistość wokół siebie. Dobrze, że Lublin jest otwarty na te nowe inicjatywy, że jest miejsce na najprzeróżniejsze pomysły, wspiera oddolność (choć mógłby wspierać jeszcze bardziej) i nie boi się eksperymentów. Lubię nieprzytłaczającą energię tego miasta, zieleń i bogactwo kulturalne.

„Lublin – miasto wielokulturowe”: W porównaniu np. do Berlina, Lublin jest kulturowym monolitem. Obcokrajowców jest tu, co prawda sporo, ale są to chwilowi goście, którzy trzymają się zamknięci w swoich małych enklawach.

Przekornie powiem o innym wymiarze wielokulturowości Lublina – nasze miasto tworzy niezwykły mikroklimat dla bardzo wielu niemainstreamowych środowisk kulturalnych. Są alternatywne teatry, miłośnicy fantastyki, muzyki folkowej, cyrkowcy, grafficiarze, skateboarderzy (lista jest długa), którzy mogą tu realizować swoje pasje i nie muszą codziennie mierzyć się z przekonaniami, że kultura to tylko pod krawatem i w operze. W tym sensie wielokulturowy Lublin jest pięknym wzorem koegzystencji różnych środowisk kulturalnych – tych „wysokich” i „szerokich”.

Moja wizja twarzy Lublina: To twarz dwudziesto-trzydziestolatka z rozwianym włosem. Zamyślonego, z nieobecnym spojrzeniem, bo zajętego „czymśbardzoważnym”.

Moja rada dnia dla mieszkańców Lublina: Mam dwie: nie rezygnować ze swych pasji i marzeń i częściej dziękować ludziom naokoło. Obie rzeczy znacząco wpływają na podniesienie satysfakcji z życia!

 

Wiadomość pochodzi z serwisu lublin.ngo.pl

Źródło: Lublin dla Wszystkich
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • kultura
  • wielokulturowość