Przejdź do treści głównej

Twarze Lublina: Anna Dąbrowska

autor(ka): Anna Dąbrowska, opr. red. lublin.ngo.pl
2014-10-20, 00:51
archiwalne
-"Lublin – miasto wielokulturowe”: To hasło wygodne. Na potrzeby reklamy. I niewygodne. Na potrzeby życia - mówi Anna Dąbrowska, trenerka, animatorka społeczna, prezeska Stowarzyszenia Homo Faber.

– Zajmuję się zmianą. Pracuję w obszarze praw człowieka. Ciekawi mnie, co się dzieje na obrzeżach. Zmagam się. Od 2005 roku jestem związana ze Stowarzyszeniem Homo Faber. Przez kilka ostatnich lat zajmuję się kwestiami związanymi z migrantami i migrantkami, którzy przyjeżdżają do Lublina (i Polski). Próbuję zobaczyć to miasto ich oczami, wyjść naprzeciw i powiedzieć (symbolicznie i faktycznie) „cześć, fajnie, że przyjechaliście, pokażemy wam miasto”.

Fascynuje mnie przestrzeń. Kulturowy, obyczajowy, światopoglądowy wzornik odbija się w układzie ulic i placów. I tożsamość – rozpięta jak powietrze. Po godzinach biegam. Jestem członkinią Stowarzyszenia Maraton Lubelski. W 2012 roku przebiegłam swój pierwszy maraton – 34. Maraton Warszawski. Pracuję wolontariacko przy kilku fajnych biegach „ultra”.

W tym roku mija 13 lat odkąd przyjechałam do Lublina. Z Warszawy. Z wyboru. Nieświadomego. Uświadomionego po czasie. Od początku była to trudna miłość. Gdyby było łatwo, pewnie bym nie została. To wyzwania mobilizują mnie do aktywności. I takim wyzwaniem jest dla mnie Lublin. Dlatego wciąż tu jestem.

"Lublin – miasto wielokulturowe”: To hasło wygodne. Na potrzeby reklamy. I niewygodne. Na potrzeby życia. Wielokulturowość wymaga nieustannej pracy, ogromnego wysiłku i dobrej woli. Po obu stronach dialogu. Historycznie – przepracowania win, krzywd, przyznania się do złego. Współcześnie – przede wszystkim do zauważenia się i swoich potrzeb. Wielokulturowość wymaga od większości zrobienia miejsca dla mniejszości. Tymczasem chętniej idziemy w folklor i uproszczenie. W tańce, potrawy, śpiewy. Chcemy migrantów, ale w bezpiecznej odległości. Chcemy ich taniej pracy, ich podatków, pieniędzy z czesnego… ale nie chcemy ich w przestrzeni publicznej, w szkołach, kamienicach, klubach, parkach, urzędach. Ani ich języka, ani religii. Na placach budujemy betlejemskie szopki, wstęgi na nowych drogach przecinają biskupi, a w sali rady miasta nad drzwiami wisi krzyż. Katolicki. Jakby rada miasta decydowała tylko o tej grupie religijnej… Ciekawe, czy kiedyś ktoś (może w nocy?) powiesi krzyż prawosławny? – na poziomie symboliki byłby to ważny gest.

Moja wizja twarzy Lublina: Są Twarze opowiedziane przez Oksanę. Ładne i mądrze mówiące o sobie, mieście, świecie, działaniu. Ale to tylko część prawdy.

Rada dnia dla mieszkańców Lublina: Zobaczcie się!

Wiadomość pochodzi z serwisu lublin.ngo.pl

Źródło: Lublin dla Wszystkich
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • cudzoziemcy, migranci