Przejdź do treści głównej

Twarze Lublina: Katarzyna Zabratańska

archiwalne
"Pracowałam jako przewodniczka na Majdanku, działałam w NGOs, pochłonęła mnie szeroko rozumiana „żydowskość” – mam głębokie poczucie misji prowadzenia (samo)edukacji w tym zakresie" - Katarzyna Zabratańska, Prezeska Fundacji HerStory, specjalistka ds. PR i społecznej odpowiedzialności biznesu.

– Jestem feministką, herstorowiczką, kociarą, rowerzystką, wiedzomaniaczką, wschodnioznawczynią, żydolożką i wegetarianką, kocham tatuaże. Zawodowo zajmuję się PR i społeczną odpowiedzialnością biznesu. Odkąd pamiętam, zawsze ciągnęło mnie do spraw społecznych, obywatelskich, działania. Mam własną Fundację, piszę doktorat, włączam się w inicjatywy na rzecz promowania równości i dialogu kultur.

W Lublinie mieszkam 26 lat, a moje uczucia do niego bardzo ewoluowały. Gdy świadomie zaczęłam postrzegać miasto, to nie miałam o nim dobrego zdania. Kojarzyło mi się z miejscem niewykorzystanych szans. Później złagodniałam i z fazy antypatii przeszłam do fascynacji a to głównie za sprawą mojego zainteresowania tematyką żydowską. Pracowałam jako przewodniczka na Majdanku, działałam w NGOs, pochłonęła mnie szeroko rozumiana „żydowskość” – mam głębokie poczucie misji prowadzenia (samo)edukacji w tym zakresie.

Poznawanie historii i kultury żydowskiej dało mi inną optykę Lublina. Teraz mam metaforę Lublina, jak poczekalni dworcowej. Widzę „starą, hermetyczną gwardię” lubelskich działaczy i działaczek, ciekawe personaże opuszczające miasto, pojawiające się nowe twarze, z których można odczytać „jestem tu tylko na chwilę”, dostrzegam obawę i niechęć zapuszczenia korzeni w Lublinie, tak jakby ludzie chcieli powiedzieć „to jest dobre miejsce na zorganizowanie festiwalu czy koncertu, ale nie do zamieszkania”.

 "Lublin – miasto wielokulturowe”: Nie jestem orędowniczką tezy o wielokulturowości Lublina – to raczej pieśń przeszłości i sztucznie podtrzymywana fantasmagoria teraźniejszości, nieudolny chwyt marketingowy. Lubelska wielokulturowość jest „na słowo honoru”, bo w mojej ocenie np. obecność zagranicznych studentów i studentek to za mało, by pretendować do miana ośrodka multikulturowego,

Moja wizja twarzy Lublina: To twarz świeża, natchniona. Twarz skąd inąd.

Moja rada dnia dla mieszkańców Lublina: Marzcie jakbyście mieli/miały żyć wiecznie, żyjcie jakbyście mieli/miały umrzeć dziś.

Wiadomość pochodzi z serwisu lublin.ngo.pl

Źródło: Lublin dla Wszystkich
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • kobiety
  • wielokulturowość