Przejdź do treści głównej

Twarze Lublina: Tal Schwartz

autor(ka): Tal Schwartz, opr. red. lublin.ngo.pl
2014-11-03, 00:30
archiwalne
"Nie sądzę, by miejsce mogło mieć jedną twarz. Miasto tworzą wszyscy jego mieszkańcy, a ci różnią się od siebie – młodzi i starzy, religijni i świeccy, miejscowi i cudzoziemcy... kreślenie jednej twarzy byłoby nudne." - Tal Schwartz, fotografka, edukatorka, przewodniczka wycieczek.

– Przyjechałam tu z Jerozolimy, gdzie studiuję fotografię i komunikację. Pracowałam tam w galerii sztuki oraz jako przewodnik oraz organizator wycieczek. Jak widać, w moim życia zawsze były te dwa obszary zainteresowań: sztuka i edukacja. Moje hobby to gra na gitarze i akordeonie oraz taniec ludowy.

Przyjechałam do Lublina dopiero miesiąc temu i od razu poszłam na festiwal „Śladami Singera”. Trochę trudno jest odpowiedzieć na pytanie, co mi się w Lublinie podoba, biorąc pod uwagę, jak mało czasu tu spędziłam, ale na pewno miasto bardzo mi się podoba. Myślę, że to miejsce ma w sobie ogromną moc i jest bardzo interesujące. Gdyby mi się to nie podobało, nie przyjechałabym tutaj. Pracuję w Teatrze NN – Ośrodku Brama Grodzka i uważam, że to wspaniałe miejsce, w którym wykonywana jest niesamowita praca. Bardzo podobają mi się tutejsze festiwale, są pełne szczęścia. Do tej pory wszyscy byli dla mnie bardzo mili i gościnni, poza tym ludzie, których spotykam to ci, którym na Lublinie zależy.

Nie powiedziałbym, że trudno się tu żyje, ale sądzę, że konieczna jest znajomość polskiego. Dla mnie to motywacja i pozytyw, bo uważam, że trzeba się nauczyć języka miejsca, w którym się żyje.

Ludzie są bardzo pomocni i cierpliwi, na przykład na rynku czy w sklepie. Zawsze udaje mi się kupić to, czego potrzebuję, i na ogół z uśmiechem.

"Lublin – miasto wielokulturowe”: Póki co trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie poznałam jeszcze zbyt wielu osób. Mogę powiedzieć, że Lublin z pewnością był wielokulturowym miastem z dużą populacją Żydów, prawosławnych, katolików, Niemców. Myślę, że dzisiaj, nawet pomimo faktu, że zaczyna być nieco bardziej „multi kulti”, daleko mu do tego, czym był w przeszłości.

Moja wizja twarzy Lublina: Nie sądzę, by miejsce mogło mieć jedną twarz. Miasto tworzą wszyscy jego mieszkańcy, a ci różnią się od siebie – młodzi i starzy, religijni i świeccy, miejscowi i cudzoziemcy... kreślenie jednej twarzy byłoby nudne.

Moja rada dnia dla mieszkańców Lublina: Staram się nie udzielać rad, zanim nie posłucham, nie nauczę się, nie poobserwuję.

Wiadomość pochodzi z serwisu lublin.ngo.pl

Źródło: Lublin dla Wszystkich
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • wielokulturowość